x

Praskie Loreto

Lutowy mróz przypomina czasy, kiedy na Matki Bożej Gromnicznej po skutej lodem Wiśle szła pielgrzymka z praskiego kościoła Matki Bożej Loretańskiej do – dziś akademickiego – kościoła św. Anny.
Oba te kościoły, wtedy bernardyńskie, należą do najstarszych w Warszawie. Ojcowie bernardyni przybyli na Pragę w 1617 roku. W tym też roku kamień węgielny pod kościół i klasztor – dziś jest to ul. Ratuszowa – poświęcił biskup płocki Henryk Firlej w obecności króla Zygmunta III Wazy, a w latach 1628-38 stanął kościół. Ojcowie bernardyni szybko wznieśli przy południowej ścianie kościoła kaplicę z pierwszym w Polsce Domkiem Loretańskim i sprowadzoną prawdopodobnie przez samego króla Władysława IV figurą Matki Bożej Loretańskiej. Kaplica szybko stała się miejscem kultu, a gdy Praga w 1648 roku otrzymała prawa miejskie, w jej herbie znalazł się wizerunek Matki Bożej z Dzieciątkiem nad kaplicą Loretańską podtrzymywaną przez anioły.

„Tutaj co sobota w czasie adwentu zbierali się tłumami z okolic i ze stolicy ludzie i na kolanach odbywali podróż po korytarzach. W każdą inną sobotę odbywali po południu do Loretu praskiego podobne pielgrzymki studenci z Warszawy ze szkół pijarskich i jezuickich pod przewodnictwem właściwych prefektów i nauczycieli. W porze zimowej, kiedy Wisła stanęła, odbywał się uroczysty pochód przez rzekę, z muzyką, z chorągwiami i ze światłem” – pisał w XIX wieku historyk Warszawy Franciszek M. Sobieszczański.

Świątynia dwukrotnie była niszczona – w lipcu 1656 roku w czasie potopu szwedzkiego i w 1794 roku podczas szturmu wojsk rosyjskich Aleksandra Suworowa – i dwukrotnie ją odbudowywano. W 1811 roku, w związku z budową fortyfikacji, na rozkaz wojsk napoleońskich świątynię i klasztor rozebrano, a bernardyni opuszczając to miejsce zabrali ze sobą figurę Matki Bożej do kościoła św. Anny na Krakowskim Przedmieściu. Jednak w wyniku sprzeciwu ludności Pragi ogołoconego Domku Loretańskiego nie rozebrano. Po zakończeniu wojen napoleońskich na nowo stał się on jedyną czynną świątynią na Pradze i nieformalnie zaczął pełnić funkcję kościoła parafialnego. Zburzony w czasie II wojny światowej, został odbudowany według XIX-wiecznych projektów, z rozpoznawalnym dziś przez warszawiaków klasycystycznym, piętrowym portalem. Krużganki i Domek Loretański pokryto wspólnym dachem, dostosowując wnętrze świątyni do potrzeb parafii.

Mimo bogatej historii dzisiejsza parafia Matki Bożej Loretańskiej nie wyróżnia się spośród innych. Formalnie powstała dopiero w 1941 roku, a wzrost ludności nastąpił po wojnie, kiedy wybudowano osiedle Praga II. – Wtedy sprowadziły się tu głównie młode małżeństwa z dziećmi. Parafia była prężna ich prężnością, zwłaszcza w latach proboszczowania słynnych prałatów Stefanów: ks. Niedzielaka (1961-77) i ks. Gwiazdowskiego (1977-94). Nabożeństwa odbywały się nie w kościele, bo nie wszyscy się w nim mieścili, ale przed świątynią, gdzie była wybudowana wiata z specjalnym zadaszeniem – wspomina dzisiejszy proboszcz ks. prałat Jan Strzyż. Dziś, choć parafia liczy około 10 tys. osób, tego problemu nie ma.



– Przeważają ludzie starsi, samotni. Ich dzieci, gdy dorosły, powyprowadzały się. Wydajemy rocznie około 300 zaświadczeń do pogrzebów, a chrztów jest trzy razy mniej. Jest wielka anonimowość. I dla tych ludzi prowadzimy normalne, codzienne duszpasterstwo, borykając się z tymi samymi, co inne praskie parafie, kłopotami – mówi proboszcz.

Ma jednak ta parafia także swój koloryt. – Jest sporo rodzin obcokrajowców różnych wyznań. Przybyli przeważnie ze Wschodu, zwłaszcza w czasie, kiedy funkcjonował Stadion Dziesięciolecia. Ponieważ to rejon Dworca Wileńskiego, jest wiele osób, które przychodzą z prośbą o pomoc. Mamy też, zwłaszcza od kiedy ruch tramwajów ul. Jagiellońską omija dworzec, dużo spowiedzi – wymienia ks. prałat.

Cieszy go, że na terenie parafii mieszka m.in. trzech praskich biskupów i że może liczyć na duszpasterską pomoc mieszkających wraz z nim wikariusza ks. Kamila Chojnackiego i trzech księży rezydentów. Nade wszystko zaś, że jego wiekowi już parafianie troszczą się o swój Kościół. – W czasie tegorocznych odwiedzin duszpasterskich mieliśmy przypadek kobiety, która nie doczekała kolędy i umarła, ale dwa tygodnie przedtem zostawiła u sąsiadki – na wypadek, gdyby nie dożyła – kopertę z ofiarą na kościół. Tacy są nasi parafianie – mówi proboszcz z satysfakcją.


Rys historyczny kościoła przy ul. Ratuszowej na podstawie artykułu „Loreto nad Wisłą” Andrzeja Kuleszy


Radek Molenda
Idziemy nr 6 (335), 5 lutego 2012 r.
fot. Radek Molenda/Idziemy
Wstecz...
wtorek, 22 maja 2012

KOMENTARZE

Podzwonne dla Europy?

Sytuacja dzisiejszej Europy coraz bardziej przypomina tę, w której przed szesnastu wiekami znalazł się starożytny Rzym – pisze ks. Henryk Zieliński.
Więcej...

Wobec chrystianofobii

Do przemocy wobec katolików dochodzi również w krajach, w których znakomitą większość stanowią właśnie katolicy – pisze o. Dariusz Kowalczyk SJ.
Więcej...

Czeka nas nowe rozdanie?

Ekonomiści przewidują, że do końca roku co najmniej jeden kraj wyjdzie ze strefy euro – pisze Krzysztof Ziemiec.
Więcej...

Świat pana Stefana

Dziennikarz goniący za politykiem okazuje się nagle natrętem, którego można nawet uderzyć. Bo dziennikarz jest opozycyjny, a polityk rządzący – pisze Jacek Karnowski.
Więcej...

Patronka Bawarii

Od roku trwa wielkie pielgrzymowanie obrazu Matki Bożej po Bawarii – pisze Stefan Meetschen.
Więcej...

PORADY

Nasze zmartwychwstanie

Na ziemi człowiek ma inne ciało jako dziecko, inne jako dorosły, inne jeszcze na starość – a jednak ciągle pozostaje tą samą osobą. Bóg kocha nas z duszą i ciałem i po śmierci nie zmienia nas w kogoś innego - o zmartwychwstaniu ciała pisze ks. Marek Kruszewski.
Więcej...

Wizyta Gabriela

Po Niepokalanym Poczęciu drugim doniosłym wydarzeniem w życiu Maryi jest zwiastowanie. To trochę archaiczne słowo oznacza ogłoszenie, poinformowanie.
Więcej...

Niepokojące powiększenie

Węzły chłonne stanowią część układu limfatycznego. Ich rola polega na wytwarzaniu przeciwciał oraz na zatrzymywaniu komórek układu zapalnego biorącego udział w walce z zakażeniem.
Więcej...

Facebook