28 czerwca
środa
Leona, Ireneusza
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Rodzina - Rodzinie

Ocena: 0
289

Już 8768 darczyńców zaangażowało się w program „Rodzina – Rodzinie”. To sukces – ocenia Caritas Polska. Ale Syria nadal potrzebuje pomocy.

fot. arch. Caritas Polska

Antonina jest wdową, jej mąż zginął na wojnie. Samotnie wychowuje trzy córki. Jak większość rodzin mieszkających w Aleppo, potrzebuje środków na zakup dostępu do ciągle drożejącej elektryczności czy wody, która w mieście dystrybuowana jest z cystern. Rodzina Ibrahima składa się z 15 osób. Uciekła z Syrii do Libanu. Mieszka teraz w bardzo złych warunkach, w dwóch pokojach. Ale i stamtąd grozi jej eksmisja, bo nie stać jej na płacenie czynszu. To tylko wybrane historie Syryjczyków, którzy objęci są pomocą programu „Rodzina – Rodzinie”.

Projekt Caritas Polska działa już od ponad pół roku. Według ostatnich danych wsparciem objętych jest 3086 rodzin. Na pomoc dla nich pieniądze przekazuje 8768 darczyńców. Na tej liście są i indywidualni ofiarodawcy i całe rodziny, są wspólnoty, parafie, zakony, szkoły, różnego rodzaju firmy i instytucje. Wśród nich jest też 22 arcybiskupów i biskupów. Najwięcej ofiarodawców pochodzi z województw mazowieckiego i śląskiego. Pomagają też darczyńcy z zagranicy, m.in. z USA, Niemiec i Wielkiej Brytanii.

Caritas proponuje trzy formy pomocy. Po pierwsze, można się włączyć w zbiórkę na potrzeby wybranej rodziny. Należy wtedy przez sześć miesięcy wpłacać na konto zadeklarowaną kwotę. Drugim sposobem jest objęcie patronatem całej rodziny w Syrii lub Libanie. W tym celu trzeba jednak dysponować środkami ok. 500 zł miesięcznie. Można też dokonywać jednorazowych wpłat, które pomogą w uzupełnianiu brakujących środków.

 

Tacy sami

– Na podstawie zadeklarowanych kwot możemy oszacować, że wartość programu wynosi ponad 13 mln zł. I ciągle rośnie – mówi Paweł Kęska, rzecznik prasowy Caritas Polska. Zebrane pieniądze są dystrybuowane w Syrii za pośrednictwem pięciu lokalnych Kościołów. To one przygotowują listę potrzebujących rodzin i rozdzielają środki.

– Pewnym podsumowaniem półrocznej działalności programu „Rodzina – Rodzinie” był wyjazd naszych przedstawicieli do Syrii. Dowiedzieliśmy się, jak nasze wsparcie jest dystrybuowane i w jaki sposób wpływa na życie ludzi. Podstawowy wniosek jest taki, że należy tę pomoc bardzo zintensyfikować. Bo samych chrześcijan jest tam trzy razy więcej, niż otrzymuje pomoc. A z naszego wsparcia korzystają także muzułmanie – podkreśla Paweł Kęska.

– Wspieramy syryjską rodzinę z dwójką małych dzieci. Ich sytuacja jest chyba najbliższa naszemu sercu – mówi Agnieszka Chodarcewicz z Pruszkowa. Wraz z mężem Pawłem wychowują trzech synów.

– Możemy tylko próbować sobie wyobrazić, jaką traumę przeżywają ci ludzie. Wiemy przecież doskonale, jakich problemów na co dzień przysparza życie rodzinne. Jakim trudem jest wychowanie dzieci, jakie to zmaganie, nawet w kraju, w którym jest stabilna sytuacja i pokój – zaznacza pani Agnieszka.

To nie pierwsza akcja charytatywna, w jaką zaangażowali się państwo Chodarcewiczowie. Wcześniej wspierali m.in. zorganizowany przez PAH projekt budowy studni w Afryce.

– Każdy człowiek jest naszym bratem i siostrą. Jako chrześcijanie jesteśmy powołani do niesienia pomocy. Zrozumiałam to, kiedy mieszkaliśmy z rodziną przez trzy lata w Londynie. Tam poznałam ludzi z całego świata, widziałam, jak bardzo łączy nas postać Jezusa. Wierzymy mocno i mocno tego doświadczyliśmy, że Bóg jest ponad wszelkimi podziałami, ponad granicami kulturowymi, ponad odległością – podkreśla pani Agnieszka. – W tym momencie w Polsce niczego nam do życia nie brakuje, ale bywały takie czasy, że to my potrzebowaliśmy pomocy innych narodów. I niewykluczone, że kiedyś sytuacja znowu się odwróci – zauważa.

 

Razem łatwiej

Współczesne Aleppo często bywa porównywane do Warszawy w roku 1944. – Moja rodzina przeżyła powstanie warszawskie. Znam z opowieści, co człowiek czuje, gdy traci swoje ukochane miasto. Jako wnuczka osób, które tego doświadczyły, nie mogę przejść obojętnie wobec dramatu Syryjczyków. Zwłaszcza że nie muszę robić żadnych heroicznych gestów, bo Caritas już wszystko zorganizowała – dodaje Katarzyna Siedlecka z Warszawy.

Współczesne Aleppo często bywa porównywane
do Warszawy w roku 1944

Państwo Siedleccy należą do wspólnoty Equipes Notre Dame, zajmującej się formacją rodzin. – Nasza ekipa powstała w 2013 r. Jest w niej sześć młodych małżeństw. Mamy coraz więcej „ekipowych” dzieci, a kiedy się poznaliśmy, było tylko jedno. Teraz mamy już małe przedszkole – opowiada pani Katarzyna. – Nazwa „Rodzina – Rodzinie” to mocne hasło. Wszyscy martwimy się o przyszłość naszych dzieci. Sama myśl, że moglibyśmy być w takiej sytuacji, jak ludzie w Syrii, mrozi nam krew w żyłach, ale też uruchamia chęć pomocy.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Absolwentka dziennikarstwa, etnologii i teologii. Od 2012 roku związana z tygodnikiem „Idziemy”. Należy do Wspólnoty Sant’Egidio.



SALON DZIENNIKARSKI



Najwyżej oceniane artykuły