x

Róże dla mojej siostry

Nie tylko wtedy za Jezusem szli bracia z jednego domu: Szymon i Andrzej oraz Jakub i Jan. Rodzeństwem byli święci Cyryl i Metody oraz św. Benedykt z Nursji i św. Scholastyka, zresztą bliźnięta. Także i dzisiaj „rodzinne powołania” nie są rzadkością.
Rodzeństwo Truszków: siostra Zuzanna i brat Paweł

– Jest jakaś tajemnica w powoływaniu rodzeństwa – mówi ks. prof. Henryk Seweryniak, wykładowca Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego. Jego siostra Lucyna postanowiła pójść do karmelitanek. Czy powołanie jednego z rodzeństwa miało wpływ na powołanie drugiego?

– Nigdy o tym z siostrą nie rozmawialiśmy. Jestem od niej znaczenie starszy. Więc ta śliczna blondynka pewnie przyglądała się mojemu powołaniu, przeżywała święcenia, prymicje. Zawsze jednak szukała własnej drogi. I w końcu ją znalazła. Nie spodziewałem się tego – opowiada ks. Seweryniak.

W pewnym momencie oboje studiowali na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim – ona na polonistyce, on na teologii. Potem on wywędrował do Rzymu, ona pozostała na uczelni, pracując w redakcji „Encyklopedii Katolickiej”. – Była w grupie charyzmatycznej, chodziła z jakimś chłopakiem, uczyła się języków. Pewnego lata przez kilka tygodni byliśmy razem w jakimś podparyskim miasteczku – ona na nauce francuskiego, ja zbierając materiały do doktoratu. Pamiętam ciepły letni wieczór, okno otwarte na rozświetlony Paryż, charakterystyczny szum wielkiej metropolii. I moją siostrę, która mówi: „Słuchaj, byłam w Lisieux, pragnę wstąpić do Karmelu”. Po paru miesiącach dzwoni: „Pomóż przewieźć mi moje rzeczy do klasztoru”. Jadę blisko trzysta kilometrów moim maluchem, wchodzę do jej mieszkania. Zaskoczenie... wyniesione meble, puste ściany. Tylko w rogu stos paczek z książkami. Rozdała wszystko, a jedyne, co zabierała do klasztoru, to były książki i parę ubrań. Nagle przypomniałem sobie, jakimś fleszem pamięci, że kiedyś za żartowałem: „Siostrzyczko, jeśli wyjdziesz za mąż, to kupię Ci dwanaście sukien, jeśli zaś zostaniesz zakonnicą – dostaniesz ode mnie dwanaście róż”. Zatrzymałem się przy jakiejś kwiaciarni, kupiłem dwanaście czerwonych róż, zawiozłem siostrę pod klasztor. Ktoś podpowiedział, że jako członek rodziny powinienem ją pobłogosławić. Siostra klęka, a ja mówię jedyne słowa, jakie w tym momencie przychodzą mi do głowy: „Bóg Ojciec niech Ci błogosławi, Jezus Chrystus niech stanie się Twoją jedyną Miłością, Duch Święty niech będzie Twoją mocą i pieśnią”. Daję jej dwanaście róż. Wszyscy mamy łzy w oczach. Tylko ona jedna rozpromieniona. Otwierają się drzwi, widzę grono sióstr ze świecami. I tak stoję do dziś przed tymi drzwiami – niemy wobec tajemnicy powołania, którego niejako „sakramentem” jest dla mnie moja siostra.


RODZICE BEZ WNUKÓW


– Po bracie nikt nie spodziewał się takiej decyzji. Miał narzeczoną. Zawsze chciał być lekarzem, a tu nagle w Wigilię ogłosił swoją decyzję – mówi s. Zuzanna, kanoniczka Ducha Świętego. Ma tylko jednego brata. Oboje wybrali życie zakonne, Paweł jest kapucynem na misjach w Gabonie.

– Ja starałam się nie obarczać go swoimi dylematami. Powiedziałam mu, że idę do zakonu, kiedy już podjęłam decyzję. Zawsze fascynowało mnie jego zakochanie w św. Franciszku. Zabierał mnie na wakacje ze swoimi współbraćmi. Zachwycało mnie, że potrafią się cieszyć ze zwykłych rzeczy. Wędrowaliśmy śladami św. Franciszka po Mazurach, nie było narzekania – wspomina początki swojego powołania. – Rodzice nie zgadzali się na nasze życie konsekrowane. Chcieli mieć wnuki. Starają się akceptować naszą decyzję, ale nie jest im łatwo – dodaje s. Zuzanna.

W rodzinie s. Filipiny, także ze Zgromadzenia Sióstr Kanoniczek Ducha Świętego, panowała – jak siostra przyznaje – zdrowa pobożność wiejska, w której Bojaźń Boża była silnie obecna. Z siedmiorga rodzeństwa dwoje poszło do zakonu. Ona i jej brat Wojciech. – Ja o życiu zakonnym mówiłam już w czwartej klasie podstawówki. Na przekór tym, którzy wyśmiewali się, że chodzę do kościoła w pierwsze piątki. Wujek mówił, że jak pójdę do zakonu, to mu kaktus wyrośnie na dłoni. Pan Jezus jednak drążył – wspomina. – Brat coś przeczuwał. Pewnego razu pojechałam na pielgrzymkę do Lichenia, żeby przemodlić swoją decyzję. I kogo tam spotykam? Mojego brata! – Idziesz do zakonu? – zapytał. – Skąd wiesz? – zdziwiłam się. – Wiem – odpowiedział. Dał mi wtedy spis adresów zgromadzeń zakonnych, mówiąc: – Wybierz sama.

Teraz brat jest misjonarzem Świętej Rodziny, pracuje w Norwegii za kołem polarnym, na Wyspie Barentsa.


ŚWIĘTA RODZINA

Ksiądz Grzegorz Kałkowski ze Zgromadzenia Misjonarzy Świętej Rodziny (MSF), dziś rektor domu prowincjalnego w Poznaniu, pociągnął swoją młodszą siostrę Małgosię na drogę duchowego rozwoju.

– Świetnie się rozumieliśmy, w rozmowach poruszaliśmy tematy religijne – opowiada. – Miałem kontakt z elżbietankami. Pewna sędziwa siostra, odpowiedzialna za grupę Rycerstwa Niepokalanej, której byłem członkiem, stała się moją duchową przewodniczką. Chciałem Małgosię do niej wysłać – przyznaje.

Ona znalazła się jednak w Zgromadzeniu Sióstr Benedyktynek Samarytanek Krzyża Chrystusowego (OSB). Oboje przyznają, że życie religijne zawdzięczają rodzinie. – Religijności nauczyła nas babcia – wspomina ks. Grzegorz. – Kiedy wracaliśmy z kościoła, odpytywała, o czym była homilia, jaka była Ewangelia. To nas uczyło świadomego uczestniczenia we Mszy Świętej.

Wstecz...
wtorek, 22 maja 2012

KOMENTARZE

Podzwonne dla Europy?

Sytuacja dzisiejszej Europy coraz bardziej przypomina tę, w której przed szesnastu wiekami znalazł się starożytny Rzym – pisze ks. Henryk Zieliński.
Więcej...

Wobec chrystianofobii

Do przemocy wobec katolików dochodzi również w krajach, w których znakomitą większość stanowią właśnie katolicy – pisze o. Dariusz Kowalczyk SJ.
Więcej...

Czeka nas nowe rozdanie?

Ekonomiści przewidują, że do końca roku co najmniej jeden kraj wyjdzie ze strefy euro – pisze Krzysztof Ziemiec.
Więcej...

Świat pana Stefana

Dziennikarz goniący za politykiem okazuje się nagle natrętem, którego można nawet uderzyć. Bo dziennikarz jest opozycyjny, a polityk rządzący – pisze Jacek Karnowski.
Więcej...

Patronka Bawarii

Od roku trwa wielkie pielgrzymowanie obrazu Matki Bożej po Bawarii – pisze Stefan Meetschen.
Więcej...

PORADY

Nasze zmartwychwstanie

Na ziemi człowiek ma inne ciało jako dziecko, inne jako dorosły, inne jeszcze na starość – a jednak ciągle pozostaje tą samą osobą. Bóg kocha nas z duszą i ciałem i po śmierci nie zmienia nas w kogoś innego - o zmartwychwstaniu ciała pisze ks. Marek Kruszewski.
Więcej...

Wizyta Gabriela

Po Niepokalanym Poczęciu drugim doniosłym wydarzeniem w życiu Maryi jest zwiastowanie. To trochę archaiczne słowo oznacza ogłoszenie, poinformowanie.
Więcej...

Niepokojące powiększenie

Węzły chłonne stanowią część układu limfatycznego. Ich rola polega na wytwarzaniu przeciwciał oraz na zatrzymywaniu komórek układu zapalnego biorącego udział w walce z zakażeniem.
Więcej...

Facebook