Siostra trędowatych
Dr Helena Pyz jest jedynym lekarzem w Jeevodaya. W dniach pracy przychodni przychodzi tu około 200 osób. Z pomocą medyczną udaje się również do kolonii dla trędowatych. Obsługuje przychodnie wyjazdowe w Tumgaon, około 80 km od Jeevodaya i Kuteli, ponad 200 km od ośrodka. W tej ostatniej miejscowości w ciągu dnia przyjmuje około 300 pacjentów. – Pomagam tylu osobom, ile przyjdzie – stwierdza krotko. – Jeśli nie dostaną pomocy, to mogą już nigdy nie przyjść.

– Mieszkańcy ośrodka to osoby wyleczone z trądu i osoby, które dobrowolnie zdecydowały się na pracę wśród trędowatych. W szkole, którą prowadzimy, uczą się dzieci rodziców dotkniętych trądem i noszących jego znamiona. – Aktualnie wspólnota Jeevodaya liczy ponad 500 osób. Mieszkamy, pracujemy, modlimy się wspolnie. Taka była idea ks. Adama, który wzorował się na św. Damianie. Od 14 lat mieszkają też z nami hinduscy księża pallotyni.
DWA WORKI RYŻU
Ośrodek powstał w 1969 roku z inicjatywy ks. Adama Wiśniewskiego i Barbary Birczyńskiej, jako wotum za tysiąclecie chrześcijaństwa w Polsce, w oparciu o datki Polonii. Początkowo pomagali też pallotyni z prowincji niemieckiej i szwajcarskiej.
– Ludzie nie mieli pojęcia, co mogą wysłać do Indii, przecież to jeszcze nie był czas internetu czy telefonów komórkowych. Paczki szły trzy, sześć miesięcy, korespondencja sześć tygodni – opowiada dr Pyz.
Mimo licznych obowiązków ks. Adam odpisywał na listy ofiarodawców. Niestety, po jego śmierci nikt już nie prowadził korespondencji i w rezultacie ludzie powoli przestawali przysyłać fundusze. – Kiedy przyleciałam do Indii, zastałam w ośrodku dwa worki ryżu. Początkowo dostawałam najpotrzebniejsze towary na kredyt, ale trzeba było też opłacić rachunki, a nam brakowało pieniędzy – wspomina lekarka.
– W czasie wizyt w Polsce dr Pyz opowiadała w różnych parafiach o potrzebach ośrodka Jeevodaya. Członkinie Instytutu Prymasa Wyszyńskiego, do którego należy lekarka, włączyły się w pomoc, organizując akcję „Adopcja serca”. Z czasem z tej inicjatywy powstał Sekretariat Misyjny Jeevodaya w Warszawie wspierający ośrodek – mówi Anna Sułkowska, kierownik sekretariatu. Ofiary materialne na cele ośrodka są bardzo ważne, choć – jak przyznaje dr Helena – bardzo cenne jest też wsparcie duchowe, moralne, w tym modlitwa.
– W Dniu Chorych na Trąd, w ostatnią niedzielę stycznia, modlimy się w katedrze warszawsko-praskiej. Co roku organizujemy także pielgrzymkę na Jasną Górę dla ofiarodawców ośrodka. Czujemy się wielką rodziną Jeevodaya – dodaje Anna Sułkowska.
OJCOWSKA OPIEKA
Dr Helena Pyz jest laureatką wielu nagród i wyróżnień. W 2005 roku otrzymała order Polonia Restituta. Jest m.in. damą orderu Ecce Homo, przyznawanego wybitnym działaczom społecznym, i laureatką wyróżnienia „Zasłużonemu – Polskie Towarzystwo Lekarskie”. Jednak najcenniejszym dla niej odznaczeniem jest przyznany przez dzieci Order Uśmiechu.
Do Instytutu Prymasowskiego wstąpiła w 1971 roku. Prymasa Tysiąclecia pamięta jeszcze z dzieciństwa, kiedy z całą rodziną chodziła do archikatedry warszawskiej na Triduum paschalne. – Będąc w Instytucie, widywałam naszego Ojca co miesiąc: na Mszach Świętych, dniach skupienia i rekolekcjach. Na jego ręce składałam też śluby. Te wszystkie najważniejsze momenty w moim życiu zachowam na zawsze w pamięci – wspomina dr Helena.
Sługa Boży kard. Stefan Wyszyński jest skutecznym patronem. Helena Pyz nieraz korzysta z jego wstawiennictwa. – Trzeciego sierpnia 1988 roku, w dniu urodzin prymasa, modliłam się krotko przy jego grobie, żeby pomógł mi uzyskać zgodę na wyjazd do Indii, jeśli mam tam pojechać – wspomina. – Tego dnia przyszły listy z zaproszeniem i potrzebnymi dokumentami. Kardynał miał duży wpływ na jej życie. Znajomość z Prymasem Tysiąclecia lekarka uważa za wielki dar Boży. – Bardzo chciałabym doczekać beatyfikacji kard. Wyszyńskiego – mówi – i o to prosiłam też nowego błogosławionego Jana Pawła II, kiedy byłam 1 maja na placu św. Piotra w Rzymie.
Rozmowa z dr Heleną Pyz została przeprowadzona podczas jej urlopu w Polsce, w siedzibie Sekretariatu Misyjnego Jeevodaya w Warszawie. Więcej informacji o ośrodku można znaleźć na stronie www.jeevodaya.org.
Ewelina Steczkowska
Idziemy nr 5 (334), 29 stycznia 2012 r.
fot. arch. Sekretariatu Misyjnego Jeevodaya
Wstecz...

– Mieszkańcy ośrodka to osoby wyleczone z trądu i osoby, które dobrowolnie zdecydowały się na pracę wśród trędowatych. W szkole, którą prowadzimy, uczą się dzieci rodziców dotkniętych trądem i noszących jego znamiona. – Aktualnie wspólnota Jeevodaya liczy ponad 500 osób. Mieszkamy, pracujemy, modlimy się wspolnie. Taka była idea ks. Adama, który wzorował się na św. Damianie. Od 14 lat mieszkają też z nami hinduscy księża pallotyni.
DWA WORKI RYŻU
Ośrodek powstał w 1969 roku z inicjatywy ks. Adama Wiśniewskiego i Barbary Birczyńskiej, jako wotum za tysiąclecie chrześcijaństwa w Polsce, w oparciu o datki Polonii. Początkowo pomagali też pallotyni z prowincji niemieckiej i szwajcarskiej.
– Ludzie nie mieli pojęcia, co mogą wysłać do Indii, przecież to jeszcze nie był czas internetu czy telefonów komórkowych. Paczki szły trzy, sześć miesięcy, korespondencja sześć tygodni – opowiada dr Pyz.
Mimo licznych obowiązków ks. Adam odpisywał na listy ofiarodawców. Niestety, po jego śmierci nikt już nie prowadził korespondencji i w rezultacie ludzie powoli przestawali przysyłać fundusze. – Kiedy przyleciałam do Indii, zastałam w ośrodku dwa worki ryżu. Początkowo dostawałam najpotrzebniejsze towary na kredyt, ale trzeba było też opłacić rachunki, a nam brakowało pieniędzy – wspomina lekarka.
– W czasie wizyt w Polsce dr Pyz opowiadała w różnych parafiach o potrzebach ośrodka Jeevodaya. Członkinie Instytutu Prymasa Wyszyńskiego, do którego należy lekarka, włączyły się w pomoc, organizując akcję „Adopcja serca”. Z czasem z tej inicjatywy powstał Sekretariat Misyjny Jeevodaya w Warszawie wspierający ośrodek – mówi Anna Sułkowska, kierownik sekretariatu. Ofiary materialne na cele ośrodka są bardzo ważne, choć – jak przyznaje dr Helena – bardzo cenne jest też wsparcie duchowe, moralne, w tym modlitwa.
– W Dniu Chorych na Trąd, w ostatnią niedzielę stycznia, modlimy się w katedrze warszawsko-praskiej. Co roku organizujemy także pielgrzymkę na Jasną Górę dla ofiarodawców ośrodka. Czujemy się wielką rodziną Jeevodaya – dodaje Anna Sułkowska.
OJCOWSKA OPIEKA
Dr Helena Pyz jest laureatką wielu nagród i wyróżnień. W 2005 roku otrzymała order Polonia Restituta. Jest m.in. damą orderu Ecce Homo, przyznawanego wybitnym działaczom społecznym, i laureatką wyróżnienia „Zasłużonemu – Polskie Towarzystwo Lekarskie”. Jednak najcenniejszym dla niej odznaczeniem jest przyznany przez dzieci Order Uśmiechu.
Do Instytutu Prymasowskiego wstąpiła w 1971 roku. Prymasa Tysiąclecia pamięta jeszcze z dzieciństwa, kiedy z całą rodziną chodziła do archikatedry warszawskiej na Triduum paschalne. – Będąc w Instytucie, widywałam naszego Ojca co miesiąc: na Mszach Świętych, dniach skupienia i rekolekcjach. Na jego ręce składałam też śluby. Te wszystkie najważniejsze momenty w moim życiu zachowam na zawsze w pamięci – wspomina dr Helena.
Sługa Boży kard. Stefan Wyszyński jest skutecznym patronem. Helena Pyz nieraz korzysta z jego wstawiennictwa. – Trzeciego sierpnia 1988 roku, w dniu urodzin prymasa, modliłam się krotko przy jego grobie, żeby pomógł mi uzyskać zgodę na wyjazd do Indii, jeśli mam tam pojechać – wspomina. – Tego dnia przyszły listy z zaproszeniem i potrzebnymi dokumentami. Kardynał miał duży wpływ na jej życie. Znajomość z Prymasem Tysiąclecia lekarka uważa za wielki dar Boży. – Bardzo chciałabym doczekać beatyfikacji kard. Wyszyńskiego – mówi – i o to prosiłam też nowego błogosławionego Jana Pawła II, kiedy byłam 1 maja na placu św. Piotra w Rzymie.
Rozmowa z dr Heleną Pyz została przeprowadzona podczas jej urlopu w Polsce, w siedzibie Sekretariatu Misyjnego Jeevodaya w Warszawie. Więcej informacji o ośrodku można znaleźć na stronie www.jeevodaya.org.
Ewelina Steczkowska
Idziemy nr 5 (334), 29 stycznia 2012 r.
fot. arch. Sekretariatu Misyjnego Jeevodaya
Wstecz...
CZYTAJ PODOBNE
wtorek, 22 maja 2012
- PODZWONNE DLA EUROPY? - ks. H. Zieliński
- ZAKONNICE XXI WIEKU - wywiad M. Glabisz-Pniewskiej z m. Jolantą Olech SJK
- KOCHANI MOI - I. Świerdzewska
- LEFEBRYŚCI: TRUDNY DIALOG - K. Gołębiowski (KAI)
- SERCE POWINNO WIDZIEĆ - wywiad o. S. Tasiemskiego OP (KAI) z kard. Robertem Sarahem
- ACH, JAKI BĘDZIE ŚLUB - E. Steczkowska
- WOBEC CHRYSTIANOFOBII - D. Kowalczyk SJ
- CZEKA NAS NOWE ROZDANIE? - K. Ziemiec
- ŚWIAT PANA STEFANA - J. Karnowski
- NARODOWE CAŁKIEM NOWE - I. Świerżewska
- PISARZ NAJBARDZIEJ WARSZAWSKI - L. Molak
- PATRONKA BAWARII - S. Meetschen
KOMENTARZE
Podzwonne dla Europy?
Sytuacja dzisiejszej Europy coraz bardziej przypomina tę, w której przed szesnastu wiekami znalazł się starożytny Rzym – pisze ks. Henryk Zieliński.
Więcej...
Wobec chrystianofobii
Do przemocy wobec katolików dochodzi również w krajach, w których znakomitą większość stanowią właśnie katolicy – pisze o. Dariusz Kowalczyk SJ.
Więcej...
Czeka nas nowe rozdanie?
Ekonomiści przewidują, że do końca roku co najmniej jeden kraj wyjdzie ze strefy euro – pisze Krzysztof Ziemiec.
Więcej...
Świat pana Stefana
Dziennikarz goniący za politykiem okazuje się nagle natrętem, którego można nawet uderzyć. Bo dziennikarz jest opozycyjny, a polityk rządzący – pisze Jacek Karnowski.
Więcej...
Patronka Bawarii
Od roku trwa wielkie pielgrzymowanie obrazu Matki Bożej po Bawarii – pisze Stefan Meetschen.
Więcej...



