3 sierpnia
poniedziałek
Lidii, Augusta, Nikodema
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Skarb i symbol

Ocena: 0
1034

Stocznia Gdańska buduje nie tylko statki, ale i historię – tę, która zapoczątkowała drogę do wolności. W 2020 r. będzie starać się o wpisanie na światową listę dziedzictwa UNESCO.

fot. Michał Czacharowski/NID

– Ludzie myślą, że Stocznia Gdańska to hala BHP, legendarna brama nr 2 i kilka żurawi, a to ogromny obszar – mówi Anna Gołębicka, kierownik projektu wpisu Stoczni Gdańskiej na zaszczytną listę światowych zabytków.

Młody reżyser Radosław Kotarski w dwudziestominutowym filmie „Kolebka »Solidarności«” opowiada o stoczni z pozycji człowieka zafascynowanego jej historią. – Pięćset lat temu działały tu rodzinne zakładziki produkujące części do statków, które odgrywały wówczas istotną rolę militarną – mówi. Na początku XIX w. powstała tu stocznia Jana Klawittera, 70 lat później przekształcona w Stocznię Cesarską. Zbudowano wówczas ceglaną halę. W dwudziestoleciu międzywojennym wzrosło zapotrzebowanie na statki, postawiono więc wiele budynków. Po drugiej wojnie teren przejęła polska administracja i dobudowała kolejne.

– Stocznia ściągała pracowników z całej Polski. Hala, w której w szczytowym momencie pracowało nawet 18 tys. osób, przypomina średniowieczną katedrę – tłumaczy reżyser. – Pośrodku znajdowały się stanowiska ślusarzy, tokarzy, po bokach – magazyny i pomieszczenia sanitarne oraz socjalne. Praca była dobrze płatna, ale i ciężka, dlatego mury stoczni nieco „udomowiono”: przed halami uprawiano ogródki, była zakładowa biblioteka, żłobek, przedszkole, sklepy, komunikacja i bar, w którym przy fasolce po bretońsku kształtowała się wspólnota.

Ta najlepiej dała o sobie znać najpierw w grudniu 1970 r., gdy koledzy zabitych strajkujących robotników upominali się o pomnik dla nich, a potem w sierpniu 1980 r. Wówczas powstały drewniane tablice z 21 postulatami dotyczącymi przemian gospodarczych i poszanowania praw człowieka. – Podpisano je w sali BHP. Gdyby nie tamte wydarzenia, nie byłby możliwy tak szybki i bezkrwawy upadek komunizmu – mówi Radosław Kotarski.

– Spacerując po terenie stoczni, prześledzimy cały proces produkcji statków oraz rozwoju tego przemysłu – zwraca uwagę Tomasz Błyskosz, kierownik oddziału terenowego Narodowego Instytutu Dziedzictwa w Gdańsku. Dźwigi pochodzą z lat 30.-80. XX w. Obszar przecinają torowiska, którymi pociągi rozwoziły materiały do budowy statków.

– Kilkadziesiąt lat temu był to największy zakład przemysłowy po tej stronie żelaznej kurtyny. On stał się tłem dla zainicjowania ruchu społecznego „Solidarność” w warunkach reżimu komunistycznego. I właśnie to kryterium niematerialne uwypuklamy w naszym wniosku o wpisanie stoczni na listę UNESCO – mówi Bartosz Skaldawski, dyrektor Narodowego Instytutu Dziedzictwa. Jak podkreśla, siła „Solidarności” polegała na jednoczeniu się tych, którzy chcieli żyć w wolnym, demokratycznym kraju. Gromadzili się oni po obu stronach bramy nr 2: strajkujący i ich rodziny oraz osoby ich wspierające. Stocznia Gdańska jest więc świadkiem wydarzeń, które zmieniły losy naszej części Europy. I z tego względu powinna być lepiej rozpoznawalna.

– Chcemy, by to miejsce nie było skansenem, ale by żyło, było jednym ze smart cities, do którego ściągają mieszkańcy i turyści. Współpracujemy z inwestorami, by brali pod uwagę historyczny aspekt tego miejsca – przyznaje Anna Gołębicka. – Powstałe kilkanaście lat temu plany zagospodarowania przestrzennego nie stwarzają ograniczeń dla inwestorów, co zadziwia, jeśli się uwzględni wagę historyczną tego miejsca – zauważa Mikołaj Konopka, prezes Euro Styl SA, jednego z inwestorów. – Ograniczenia nakładamy więc na siebie sami. Po rozmowach z konserwatorem zabytków i Narodowym Instytutem Dziedzictwa zgodziliśmy się, że inwestycje nie mogą architektonicznie przytłaczać istniejących obiektów historycznych. Na siedmiu hektarach zbudujemy biurowce, budynki mieszkalne, galerię handlową. Zrewitalizujemy budynek montowni, planujemy odtworzenie ambulatorium. Biura, usługi, gastronomię i mieszkania zorganizujemy w myśl hasła „pracuj-mieszkaj-wypoczywaj”, jak to jest w wielu miastach portowych Europy. Stocznię należy ożywiać i włączać ją w przyszłość, ale jednocześnie chronić.

Wniosek o wpisanie Stoczni Gdańskiej na listę UNESCO został opracowany w styczniu, przygotowywany jest jeszcze plan zarządzania. Będzie złożony w 2020 r. Wtedy można się w stoczni spodziewać międzynarodowej misji ekspertów. To ona m.in. zadecyduje, czy wniosek będzie procedowany na sesji komitetu UNESCO w połowie 2021 r.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Absolwentka polonistyki i dziennikarstwa na Uniwersytecie Warszawskim, mężatka, matka dwóch córek. W "Idziemy" opublikowała kilkaset reportaży i wywiadów.

DUCHOWY NIEZBĘDNIK - 4 sierpnia

Wtorek, XVIII Tydzień zwykły
+ Wspomnienie św. Jana Marii Vianneya, prezbitera
«Jeśli zaś ślepy ślepego prowadzi, obaj w dół wpadną».
+ Czytania liturgiczne (rok A, II): Jr 30,1-2.12-15.18-22; Ps 102,16-21.29 i 22-23; Mt 15,1-2.10-14
+ Komentarz do czytań (Bractwo Słowa Bożego)

E-WYDANIE


Zachęcamy do prenumeraty e-wydań tygodnika Idziemy



Najczęściej czytane artykuły



Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.
- Materiał partnera serwisu -



Newsletter