19 stycznia
piątek
Henryka, Mariusza, Marty
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Społeczeństwo lekkie

Ocena: 0
2821

Ewangelia nie jest skierowana do „dzisiejszego człowieka”, ale do człowieka ponadczasowego

Socjologia lubi neologizmy. Społeczeństwo naszych czasów zostało określone jako „społeczeństwo płynne” (Zygmunt Bauman) oraz jako „społeczeństwo osiągnięć” (Byung-Chul Han), prowadzące do „społeczeństwa zmęczenia”. Ostatnio zaczęło się mówić o „społeczeństwie lekkim” (Gilles Lipovetsky). Chodzi o model społeczeństwa przyjmującego kulturę otwartą z więziami społecznymi cool – fajne, czadowe, wyluzowane…

Nowe technologie stworzyły nową kulturę, w której obraz – na globalnym ekranie dostępny non stop dla każdego – zerwał z tradycyjnym dyskursem, który cechowała ciągłość. Stara narracja została zastąpiona hybrydową wielością. Według tych analiz kulturę XXI wieku charakteryzuje też stały dostęp do sieci i w efekcie hiperkonsumpcjonizm prowadzący do ciągłego poszukiwaniu nowości. Ta cecha ma już własną nazwę: neofilia.

Pogoń za nowinkami nie ogranicza się do chęci posiadania najnowszych telefonów, tabletów czy butów, najlepiej takich, które jeszcze nie weszły do sprzedaży. Chodzi również o kolekcjonowanie coraz to nowych wrażeń. To jednak szybko prowadzi do głębokiego znudzenia. Stąd ciągła potrzeba odkrywania nowych, często coraz mocniejszych wrażeń – a to skutkuje utratą równowagi psychicznej.

Zimny kapitalizm przebrał się w estetyczne szaty i do perfekcji opanował sztukę oddziaływania na uczucia. Te stały się produktem masowej konsumpcji. Człowiek naszych czasów nieustannie słyszy przeróżne „manifesty reklamowe”, slogany zachęcające do konsumowania przeżyć. Produkuje się wydarzenia, spektakle, zabawy. Dlatego namnożyły się zawody okołoartystyczne, które kreują i lansują produkty zapewniające autorealizację, autoekspresję itp.

W ewangelizacji takiego społeczeństwa chrześcijaństwo ma dwie możliwości. Jedna to przedstawiać siebie jako najlepszy produkt hipernowoczesności, mający funkcję doprowadzenia do duchowego dobrostanu religijnych konsumentów. Można taki model duszpasterstwa rozwijać i przedstawiać „lekkie powołanie” dla „lekkiego człowieka”.

Inna droga wynika z przekonania, że Ewangelia nie jest skierowana do „dzisiejszego człowieka”, ale do człowieka ponadczasowego. Tego, który został stworzony przez Boga i odkupiony przez Chrystusa. Człowieka, który jest w stanie samodzielnie myśleć, marzyć i decydować. „Wyluzowanemu człowiekowi” przyda się zapomniane przez niego wezwanie św. Pawła: „Żyjmy przyzwoicie, jak w jasny dzień: nie w hulankach i pijatykach, nie w rozpuście i wyuzdaniu, nie w kłótni i zazdrości” (Rz 13,13).

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Autor jest duchownym Prałatury Opus Dei w Warszawie



Najczęściej czytane artykuły

SALON DZIENNIKARSKI



Najwyżej oceniane artykuły