13 grudnia
piątek
Lucji, Otylii
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Spotkam je w niebie

Ocena: 0
604

Nie unikajmy lekarzy wykonujących aborcję i zlecających antykoncepcję. Idźmy do nich, jak Jezus poszedł do Zacheusza – apeluje proliferka.

fot. kadr z filmu "Nieplanowane"

Abby Johnson, bohaterka filmu „Nieplanowane”

Do szpitala zgłosiło się małżeństwo w 15. tygodniu ciąży – odeszły wody płodowe. Nie chciało aborcji, ale lekarze stwierdzili, że konsekwencje utrzymania dziecka przy życiu mogłyby być zbyt poważne. Nie chcieli pozwolić na naturalny bieg wydarzeń i przekonali matkę do wywołania sztucznego poronienia, pomimo że dziecko żyło i miało się dobrze, a jej własnemu życiu i zdrowiu nie zagrażało niebezpieczeństwo. Po czterech dniach kobieta zgłosiła się do szpitala z powikłaniami. Przy przyjęciu trafi ła na lekarza znanego z poglądów pro-life. Zapytał o płeć dziecka – urodzić się miała Hania.

Kobieta, wypowiedziawszy imię, rozpłakała się. Powiedziała, że gdy leżała na sali z zaaplikowanym środkiem wywołującym poronienie, słuchała audycji o św. Stanisławie Papczyńskim – patronie matek w zagrożonej ciąży, który wybłagał wskrzeszenie umarłej dziewczynki. Nie wiedziała, że w tym czasie za wstawiennictwem o. Papczyńskiego grupa modlitewna modliła się w ich intencji. Po aborcji grupa kontynuowała nowennę – tym razem przebłagalną i z prośbą o skruchę dla rodziców.

Do kobiety zaczęło docierać, że jej dziecku odmówiono człowieczeństwa. Nie pokazano go jej po sztucznie wywołanym poronieniu, nie wiedziała, co się stało z jego ciałkiem, nie urządziła mu pochówku. – To dziecko miało stać się bezosobowe, ale w sercu mamy zostanie na zawsze – mówi Agnieszka Rasztawicka-Szponar, która się wówczas modliła.

 


TO DZIAŁA

W 2011 r. w ręce Agnieszki trafi ła książka Unplanned, wydana przez protestanckie wydawnictwo w USA. Zainteresowała nią Edycję św. Pawła i rok później w ręce polskich czytelników trafi ła książka-wyznanie „Nieplanowane” Abby Johnson, nawróconej byłej dyrektorce kliniki Planned Parenthood. Dziś oglądamy film na jej podstawie, a Agnieszka dostrzega kolejne cuda.

– Przy wyborze lekarza kierowałam się tym, czy nie przepisuje on środków antykoncepcyjnych i nie zleca aborcji – mówi Agnieszka. – Tak trafiłam do specjalisty, z którym w tej chwili podejmujemy akcję duchowej adopcji dzieci poczętych i… lekarzy.

Niedawno poznała historię dr. Anthony’ego Levatina. Miał za sobą 1200 aborcji, gdy w wypadku zginęła jego adoptowana kilkuletnia córeczka. Od tej pory widział ją w abortowanych dzieciach. Stwierdził, że między jedną a drugą śmiercią nie ma różnicy – tyle że wypadek jest wypadkiem, aborcja zaś wyborem. W tym czasie zaczęła go odwiedzać pacjentka, która na koniec wizyty informowała, że się za niego modli. W końcu przeszedł na „jej” stronę.

– A co, gdyby do niego nie dotarła, bo przecież był zły? – pyta Agnieszka. – Jej postawa przypomina postawę Jezusa, który poszedł do Zacheusza. Tak samo my, proliferzy, nie unikajmy lekarzy wykonujących aborcję i zlecających antykoncepcję, tylko z nimi rozmawiajmy.

W filmie „Nieplanowane” dr Levatino zagrał samego siebie – to ten lekarz, któremu przy wykonywaniu aborcji pomagała Abby Johnson. – W tej scenie, otwierającej zarówno książkę, jak i film, poraża pustka, jaka pozostaje po dziecku – mówi Agnieszka.

– Kiedy dowiadujemy się o dziecku zagrożonym aborcją, mobilizujemy siły dwudziestu osób z naszej grupy i wszczynamy szturm do nieba. Zawsze modlimy się o ocalenie życia, zawsze też układamy tekst modlitwy pod daną sytuację i pod wybrane Słowo Boże – relacjonuje Agnieszka działania swojej grupy modlitewnej. – Bóg jednak, dawszy człowiekowi wolną wolę, nie chce jej przekraczać – i dochodzi do aborcji.

Agnieszka przytacza jedną z takich historii. Niedawno wypisywano w szpitalu akt zgonu dwudziestotygodniowego chłopczyka. – Miał dużo wad rozwojowych, zmarłby jeszcze przed urodzeniem, góra kilka dni po nim. Jeden z lekarzy próbował przekonać rodziców, by zostawili sprawę naturze – tak, by mogli się z dzieckiem pożegnać, urządzić mu pochówek. Wykonał USG, podczas którego dał usłyszeć mamie bicie serca jej dziecka. Przeciwko wystąpił jednak pozostały personel medyczny. Ostatecznie podano specyfik wywołujący przedwczesny poród. Mały człowieczek z mocno zaciśniętymi piąstkami musiał się dusić, walczył.

Lekarz ten próbuje wchodzić w relacje z personelem swojej placówki. – To niełatwe, bo jest w swoich poglądach odosobniony – przyznaje Agnieszka. – Mimo to nie boi się mówić o wierze, a co ważniejsze, nie odrzuca ich, bo wie, że oni do swoich racji są przekonani tak samo, jak on do swoich, i że nie kierują nimi złe intencje. W chwilach słabości mówi, że odejdzie do placówki, w której nie będzie sam. Od nas i od znajomego księdza słyszy jednak, że jeśli go tam zabraknie, to kto uratuje dzieci i ich mamy? Wie, że modlimy się w jego intencji, rozmawiamy z nim, wspieramy go. Ostatnio do mnie zadzwonił i powiedział: „Wiesz, to działa!”.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Absolwentka polonistyki i dziennikarstwa na Uniwersytecie Warszawskim, mężatka, matka dwóch córek. W "Idziemy" opublikowała kilkaset reportaży i wywiadów.

DUCHOWY NIEZBĘDNIK - 12 grudnia

Kto ma uszy, niechaj słucha!
Dziś w Kościele:
+ czwartek, II tydzień Adwentu, wspomnienie Najświętszej Maryi Panny z Guadalupe
+ Czytania liturgiczne (rok A, II): Iz 41,13-20; Ps 145,1bc.9-13; Mt 11,11-15
+ Komentarz Bractwa Słowa Bożego do czytań

ZAPOWIADAMY, ZAPRASZAMY



Najczęściej czytane artykuły



Nasze patronaty


Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.
- Materiał partnera serwisu -