12 listopada
poniedziałek
Renaty, Witolda, Jozafata
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Sto lat temu

Ocena: 0
618

– I Piłsudski, i Dmowski twierdzili, że Polska musi być duża, inaczej nie utrzyma się między Niemcami i Rosją – mówi prof. Andrzej Nowak.

fot. ks. Henryk Zieliński/Idziemy

Z prof. dr. hab. Andrzejem Nowakiem, historykiem z Uniwersytetu Jagiellońskiego i Polskiej Akademii Nauk, rozmawia Piotr Kościński

 

Przyjęliśmy datę 11 listopada jako dzień odrodzenia niepodległej Polski w 1918 r. Ale przecież wcześniej niepodległość ogłosiła Rada Regencyjna, a w różnych miastach Polski – Krakowie, Lublinie, Lwowie, Cieszynie i innych – Polacy przejmowali władzę niezależnie od wydarzeń tego dnia. Czy wybrana została właściwa data? I na ile nasza dzisiejsza wizja tamtych wydarzeń jest prawdziwa?

Jeśli ktoś uważa, że 11 listopada nie jest właściwą datą, niech zaproponuje inną. Monarchiści, a tacy również są w Polsce obecni, twierdzą, że kluczowy jest 7 października 1918 r., kiedy to Rada Regencyjna zadeklarowała dążenie do niepodległości i powołanie rządu z udziałem wszystkich sił politycznych i bez konsultacji z niemieckimi siłami okupacyjnymi. Ale gabinet Józefa Świerzyńskiego nie reprezentował całego polskiego społeczeństwa, a Rada Regencyjna była izolowana od kontaktów ze zwycięskimi w I wojnie światowej mocarstwami i traktowana jako przedłużenie władzy państw centralnych. Za PRL lansowano datę 6 listopada i powołanie w Lublinie rządu Ignacego Daszyńskiego. Jednak ten rząd reprezentował jedynie PPS i część zwolenników Józefa Piłsudskiego, a więc mógł liczyć na poparcie kilkunastu, może 20 proc. społeczeństwa – i nie miał szans na poparcie grupy kluczowej, bo bliskiej mocarstwom zachodnim, a kierowanej przez Romana Dmowskiego. To prawda: powstanie rządu lubelskiego pokazało, że lewica, robotnicy i chłopi, przedkładają niepodległość Polski oraz tożsamość narodową nad przywiązanie do określonych klas społecznych, a to wykluczało ich poparcie dla bolszewików. Kluczowym momentem był więc 11 listopada, bo wówczas to władza nad administracją stworzonego przez okupantów Królestwa Polskiego i nad zalążkiem Wojska Polskiego została przekazana Piłsudskiemu. On zaś, po kilkuletniej niewoli w Magdeburgu, uwolniony był od cienia kolaboracji z Niemcami. Cieszył się poparciem lewicy, dysponował tworzoną przez siebie tajną Polską Organizacją Wojskową. Dzięki temu w krótkim czasie zdołał podporządkować sobie dwa kluczowe miasta: Warszawę – stolicę okupacji niemieckiej, oraz Lublin – stolicę okupacji austro-węgierskiej; szybko też został uznany przez Kraków, trzeci ośrodek kluczowy dla odradzającego się Państwa Polskiego.

Jednak nie byłoby niepodległej Polski bez wielomiesięcznych, a może i kilkuletnich przygotowań prowadzonych przez Radę Regencyjną i rząd powołanego przez Niemcy i Austro-Węgry Królestwa Polskiego?

Zasługą Rady Regencyjnej, działającej przecież w warunkach braku suwerenności, było budowanie zrębów administracji państwowej. A jeszcze większą okazało się przekazanie – i to w sposób budzący podziw – swej władzy człowiekowi, który mógł odegrać rolę spajającą różne siły polityczne i nie orientował się na państwa centralne. Takim człowiekiem był właśnie Piłsudski.
 

Czytaj dalej w e-wydaniu lub wydaniu papierowym
Idziemy nr 45 (683), 11 listopada 2018 r.
Artykuł w całości ukaże się na stronie po 30 listopada 2018 r.

 

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Dziennikarz, politolog, analityk, działacz społeczny. W przeszłości związany z "Tygodnikiem Demokratycznym", "Kurierem Polskim" i "Rzeczpospolitą". Specjalizuje się w tematyce wschodniej.



Najczęściej czytane artykuły

 

Najwyżej oceniane artykuły

SALON DZIENNIKARSKI

Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.
- Materiał partnera serwisu -