15 września
niedziela
Albina, Nikodema, Marii
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Szablą i różańcem

Ocena: 5
1289

Kościół i księża odegrali wielką rolę w utrzymaniu polskości podczas rozbiorów. Jak doszło do takiego związania ludzi polskiego Kościoła z Polską?

Związek Kościoła katolickiego z Polską datuje się od chrztu Polski w 966 r. Od tego czasu dzieje Kościoła ściśle splatały się z historią naszego kraju. Gdy Polska przestała istnieć jako podmiot, naród przetrwał właśnie dzięki Kościołowi i wychowaniu w rodzinie.

Polska była krajem katolickim, więc łatwiej było oprzeć się zaborcom: pruskiemu – przede wszystkim protestanckiemu, oraz rosyjskiemu – prawosławnemu. Katolicyzm nas wyróżniał i ułatwiał cementowanie narodu nieposiadającego struktur państwowych.

Rola kapłanów była ogromna. Wspomnijmy Piotra Ściegiennego, Stanisława Brzóskę, abp. Zygmunta Szczęsnego Felińskiego, Rafała Kalinowskiego. Podczas niedawnego pogrzebu premiera Jana Olszewskiego, abp Antoni Dydycz przypomniał postać Honorata Koźmińskiego, założyciela zakonów bezhabitowych, bardzo ważnych wobec kasacji wielu zakonów przez carat. Można powiedzieć, że okres walk o niepodległość to swoisty alians szabli i różańca. Walka i modlitwa wiązały się ze sobą.

Józef Piłsudski podczas wojny polsko-bolszewickiej spotkał się z kard. Aleksandrem Kakowskim i powiedział mu, że wojsko potrzebuje dobrych kapelanów, bo wojsko pozbawione morale nie może skutecznie walczyć. Symbolem stał się ks. Ignacy Skorupka, który porwał za sobą młodzież akademicką do walki w obronie zagrożonej przez bolszewików stolicy. Można powiedzieć, że wojsko polskie, zwyciężając bolszewików nad Wisłą i Niemnem w 1920 r. dokonało rzeczy niemożliwej, bo górowało nad Armią Czerwoną właśnie swym wysokim morale. A jedną z przyczyn była aktywna działalność kapelanów. Niedawno obchodziliśmy stulecie Ordynariatu Polowego WP i wspominaliśmy takie znaczące osoby, jak pierwszego biskupa polowego Stanisława Galla i jego następcę bp. Józefa Gawlinę.

Podczas II wojny światowej zarówno Niemcy, jak i Sowieci aresztowali, wywozili i mordowali polskich księży. Czy obawiali się ich wpływu na Polaków?

Księża stanowili część elity intelektualnej wolnej Polski. A w planie Niemców i Sowietów było zniszczenie tej elity, czyli dokonanie dekapitacji narodu. Przypomnijmy wspólną konferencję gestapo i NKWD na jesieni 1939 r. w Zakopanem, gdzie ustalano politykę eksterminacyjną wobec Polaków, a w pierwszej kolejności właśnie wobec elit narodu. Na skutki nie trzeba było czekać długo. W noc wigilijną 1939 r. Sowieci zabrali wszystkich kapelanów wojskowych z Kozielska, Starobielska i Ostaszkowa, a później ich zamordowali – nie znamy miejsc ich pochówku. A jedną z pierwszych niemieckich akcji likwidacyjnych było aresztowanie i zamordowanie grupy księży w lasach koło Palmir. Symbolem męczeństwa tego czasu stała się postać o. Maksymiliana Marii Kolbego, zamordowanego przez Niemców w KL Auschwitz.

Rosjanie i Niemcy wyciągnęli – niestety – dobrą lekcję z czasów zaborów, kiedy księża byli duchowymi przywódcami narodu. Wiedzieli, że „mocarzy ducha” należy wyeliminować, bo są zagrożeniem, przez które nie da się w pełni zrealizować diabelskiego planu eksterminacyjnego Polaków. A po wojnie tę rolę przejęła rodzima komunistyczna bezpieka, nadzorowana przez PPR, a potem PZPR. Kardynał Stefan Wyszyński, bp Czesław Kaczmarek, ks. Władysław Gurgacz, a później ks. Jerzy Popiełuszko, ks. Stanisław Suchowolec, ks. Stefan Niedzielak, ks. Sylwester Zych – to przecież tylko niektórzy z prześladowanych przez komunistyczny reżim.

Dzisiaj tylko 66 proc. Polaków stwierdza, że elementem patriotyzmu jest dbałość o religijne wychowanie dzieci. A jak Pan widzi kwestię łączenia wiary z patriotyzmem?

Próbujemy odbudować ducha narodu, ducha, który po latach okupacji niemieckiej, sowieckiej i komunistycznej, ale także wielu zaniedbaniach III Rzeczypospolitej wymaga odrodzenia. Polska straciła dużą część elit podczas okupacji, a także później, za rządów komunistów. Zabrakło przewodników duchowych. A tych których mieliśmy, jak Jan Paweł II, słuchaliśmy, ale nie zawsze braliśmy mocno do serca ich wskazania. A przecież – raz jeszcze przypomnijmy – Jan Paweł II wielokrotnie podkreślał, że bycie dobrym Polakiem wypływa ze wskazań Dekalogu i że nie można oddzielać patriotyzmu od wiary.

Ogromną nadzieję pokładam w młodym pokoleniu, urodzonym już w niepodległej Polsce. Ono widzi źródła nie w pokoleniu ojców, a przede wszystkim dziadków i pradziadków. Patrzy przede wszystkim na pokolenie Armii Krajowej i żołnierzy wyklętych. I tam szuka i znajduje wzorce. Byłem przed rokiem na premierze filmu o ks. Gurgaczu – kapelanie wyklętych. Byli na niej przede wszystkim ludzie młodzi, którzy z ogromnym zainteresowaniem poznali historię kapłana, zamordowanego przez komunistów. Mówili o nim: „To nasz bohater”. Parafrazując słowa Piłsudskiego, młodzież zaczyna „myśleć własnym mózgiem i patrzeć własnymi oczyma”. I dostrzega potrzebę zakorzenienia się w tradycji i wierze.


Jan Józef Kasprzyk (1975) ukończył studia na Wydziale Historycznym Uniwersytetu Warszawskiego, odbył wyższy kurs obronny w Akademii Obrony Narodowej. Był dziennikarzem w mediach katolickich, urzędnikiem państwowym i radnym. W latach 2016-2017 p.o. szefa, a od 2017 r. szef Urzędu do Spraw Kombatantów i Osób Represjonowanych.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Dziennikarz, politolog, analityk, działacz społeczny. W przeszłości związany z "Tygodnikiem Demokratycznym", "Kurierem Polskim" i "Rzeczpospolitą". Specjalizuje się w tematyce wschodniej.

NIEDZIELNY DUCHOWY NIEZBĘDNIK - 15 IX



Najczęściej czytane artykuły

- Reklama -


Najwyżej oceniane artykuły

Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.
- Materiał partnera serwisu -