2 czerwca
wtorek
Marianny, Marcelina, Piotra
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Sześć lat ruskiego miesiąca

Ocena: 0
720

Enkawudziści pozwolili wziąć bagaż podręczny, że niby na miesiąc. Dr Tadeusz Borowski-Beszta został 80 lat temu wywieziony na Syberię, podobnie jak ponad milion Polaków we wszystkich czterech masowych zsyłkach II wojny światowej.

fot. Monika Odrobińska

Tadeusz Borowski-Beszta miał sześć lat, gdy jego ojca zamordowano w Katyniu, a jego samego z mamą i dziadkiem wywieziono w głąb ZSRR

– Niemcy zbombardowali w pierwszych dniach września węzeł kolejowy w Łapach, gdzie mieszkaliśmy – wspomina 86-letni dr Tadeusz Borowski-Beszta, współzałożyciel i kierownik hospicjum stacjonarnego Dom Bożej Opatrzności w Białymstoku. – A po 17 września wkroczyła Armia Czerwona.

 


W JESIONCE DO KATYNIA

Ojciec już wiosną został powołany jako oficer rezerwy do Mińska Mazowieckiego. W czerwcu pisał, że przyjedzie na Boże Ciało. Po wybuchu wojny słuch o nim zaginął. – Był grudniowy dzień, bujałem się w kuchni na huśtawce, kiedy w oknie pojawił się mężczyzna w mundurze polowym: tata! – wspomina lekarz. – Jego oddział pod naporem niemieckim, a potem sowieckim wycofał się na Litwę, tam oddali broń i zostali internowani. Obóz odwiedził radziecki dowódca i apelował, by ci, których rodziny mieszkają na terenach zajętych przez Sowietów, wrócili do domów, bo wojna skończona. Mimo ostrzeżeń kolegów tata słowo oficera potraktował poważnie i wrócił do nas.

Na mieście ogłaszano, by wojskowi meldowali się u nowych władz. Ostrzegano ojca, by nie szedł. – Poszedł i już nie wrócił – mówi dr Borowski-Beszta. – Całą noc czekałem, płakałem, mama niczego nie zdołała się dowiedzieć. Po latach znalazłem go na liście katyńskiej. Najpierw brutalnie przesłuchiwany w białostockim więzieniu, został zamordowany w Kuropatach. Szyszki sobie stamtąd przywiozłem, może w nich jest jakaś cząstka taty? Kuropaty, Bykownia, Miednoje, Charków, Katyń to były tereny NKWD, na które nikt nie miał wstępu. Nad dołami śmierci zasadzono las – ludzkie kości były jego budulcem. Mają tyle lat, ile nie żyją nasi ojcowie.

O tacie Tadeusz Borowski-Beszta wie z opowiadań mamy i dokumentów. Ojciec przed I wojną światową kształcił się na aptekarza, ale został wcielony do rosyjskiej armii. W 1918 r. wstąpił do wojska polskiego w stopniu porucznika, za udział w walkach 1920 r. dostał Krzyż Walecznych. Po demobilizacji przeszedł do straży granicznej. Po 10 latach służby poszedł na wojskową emeryturę, ożenił się, doczekał syna. A w 1939 r. znów go zmobilizowano. – Pamiętam go tylko, jak pojawił się w oknie i potem jak szedł się zameldować, a mama proponowała mu ciepłe palto zamiast jesionki – opowiada dr Borowski.

W nocy z 10 na 11 lutego 1940 r. odbyła się pierwsza z czterech masowych wywózek na Syberię: wywieziono leśników, osadników wojskowych, żołnierzy i ich rodziny. Ta wywózka pochłonęła najwięcej ofiar, mróz zrobił swoje. W kwietniu – rodziny aresztowanych wojskowych, urzędników, nauczycieli, policjantów. – Nas wywieźli w nocy z 13 na 14 kwietnia – wspomina lekarz. – W naszym przypadku „ruski miesiąc” trwał sześć lat.

 


ALUZJU PONIAŁ

Po dwóch tygodniach podróży dotarli do kołchozu Kazanka. Zakwaterowano ich w budynku szkoły, a potem kazano zorganizować sobie lokum. Panią Borowską z sześcioletnim Tadeuszem i 78-letnim ojcem przyjęła pod dach rodzina Polaków zesłanych tu w ramach operacji polskiej NKWD w 1936 r. – To był szałas przykryty darniną – wspomina dr Borowski. – Za wiatrołap służył chlewik z dwiema owcami i jedną krową – częścią mleka należało dzielić się z państwem. Mrozy dochodziły do minus 50 st. C – zwierzęta przeżyły dzięki ciepłu, które szło od ludzi.

Mama miała zdiagnozowaną gruźlicę i nie pracowała. Z zabranej z domu bielizny pościelowej wyszywała i haftowała kołchoźnicom chroniące przed słońcem chusteczki na głowę, które wymieniała na jedzenie.

Pracujący za „trudodzień” dostawali 400-600 g zboża, niepracujący – 200 g. Mielili je na żarnach i wypiekali chleb lub lepioszki. – Jako dziecko nie odczuwałem bolączek zsyłki, mama się o mnie troszczyła – mówi dr Borowski. – Na trzech arach stepu można było zasadzić ziemniaki. Dziadek zasiał też trochę prosa. Gdy wzeszło, ktoś na nas doniósł, że zasiane wbrew prawu radzieckiemu. Dziadek tłumaczył, że nie wiedział, darowano mu więzienie. Ściął proso nożem, snopki ustawił przed chatą, a rano… już ich nie było.

Żywili się głównie kartoflami. – Po żniwach o zmierzchu wychodziliśmy na pole i zbieraliśmy resztki kłosów – mówi dr Borowski. – Niewiele tego, ale na placek starczyło. Zimą czyhało się nad przeręblem, aż ryba podpłynie, na wiosnę łatwiej je było złowić, podbieraliśmy też jajka ptactwu. Nieprzywykłe do ciężkiej pracy fizycznej matki musiały dzięki niej utrzymać dzieci. Karmiły je, a same nie dojadały, nieraz umarły.

Rosjanie byli tam tak samo ciemiężeni jak Polacy, ale tym drugim propaganda zrobiła złą prasę. Zapowiadano przyjazd „polskich panów” – wyobrażano więc sobie, że zjadą „burżuje, kapitaliści, wyzyskiwacze”, a zjechały wynędzniałe kobiety z dziećmi i starcami w łachmanach. – W 1940 lub 1941 r. wywożono nas do budowania torów kolejowych – mówi dr Borowski. – Po selekcji w Wołodarowce chorowitą matkę, jej nieletniego syna i ojca-starca odesłano z powrotem. Dzięki temu przetrwaliśmy, tamci mieli o wiele gorzej.

 

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Absolwentka polonistyki i dziennikarstwa na Uniwersytecie Warszawskim, mężatka, matka dwóch córek. W "Idziemy" opublikowała kilkaset reportaży i wywiadów.

- Reklama -

DUCHOWY NIEZBĘDNIK - 2 czerwca

Wtorek, IX Tydzień zwykły
+ dzień powszedni albo wspomnienie świętych męczenników Marcelina i Piotra
«Oddajcie cezarowi to, co należy do cezara,
a Bogu to, co należy do Boga».

+ Czytania liturgiczne (rok A, II): 2P 3,12-15a.17-18; Ps 90,2.4.10.14.16; Mk 12,13-17
+ Komentarz do czytań (Bractwo Słowa Bożego)

E-WYDANIE


Zachęcamy do prenumeraty e-wydań tygodnika Idziemy



Najczęściej czytane komentarze

- Reklama -


Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.
- Materiał partnera serwisu -



Newsletter