12 grudnia
czwartek
Dagmary, Aleksandra, Ady
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Szpieg w komórce

Ocena: 0
627

Izraelski wywiad, Mosad, powszechnie uważany jest za najlepszy na świecie. Ostatnio jednak dał się przyłapać na szpiegowaniu Białego Domu. Najprawdopodobniej jednak stosunki izraelsko-amerykańskie na tym wcale nie ucierpią.

fot. pixabay.com / CC0

Izrael produkuje też znakomite programy szpiegowskie. Pytanie, na ile służące inwigilacji systemy wytwarzane przez te firmy są przez Mosad kontrolowane. A Polska chyba właśnie kupiła taki system – Pegasus.

Mosad został założony w grudniu 1949 r. przez Davida Ben-Guriona, pierwszego premiera Izraela. Pełna nazwa to Instytut ds. Wywiadu i Zadań Specjalnych, a „Mosad” to po prostu „Instytut”. Ale oprócz niego funkcjonują jeszcze dwie gałęzi izraelskich służb specjalnych: Szin Bet, zajmujący się kontrwywiadem i bezpieczeństwem wewnętrznym, a także Aman (lub Haman), wywiad wojskowy. To w sumie ogromna instytucja, mająca na celu jedno: bezpieczeństwo Izraela.

Bo jest to kraj, który od swego powstania musi toczyć nieustanną wojnę: z Arabami na swym terytorium i z arabskimi krajami dokoła, z ich położonymi dalej muzułmańskimi sojusznikami oraz państwami, które je wspierają. Czasami jest to wojna otwarta – i taka trwa bez przerwy z arabskimi organizacjami terrorystycznymi – a czasami zimna, niewidoczna z zewnątrz. Pięć milionów obywateli Izraela narodowości żydowskiej walczy z wieloma milionami przeciwników. I wygrywa – właśnie dzięki sprawnemu wywiadowi i wpływom, jakie ma na całym świecie.

 


PŁASZCZKA OBOK BIAŁEGO DOMU

Jak stwierdzili przedstawiciele administracji amerykańskiej, w ciągu ostatnich dwóch lat Izrael rozmieścił w pobliżu Białego Domu oraz w innych kluczowych miejscach w Waszyngtonie instalacje służące do podsłuchu rozmów telefonicznych. Miniaturowe urządzenia szpiegowskie, znane jako StingRay („Płaszczka”) udają stacje bazowe dla telefonów komórkowych, tak że mogą wykryć ich położenie i najważniejsze informacje identyfikujące użytkowników. Znane jako IMSI-catcher (international mobile subscriber identity-catcher, czyli przechwytywacz unikatowego numeru karty SIM), pozwalają też przejąć treść prowadzonych rozmów lub przesłanych danych.

StingRay rozsyła własny system GSM; telefony komórkowe są zwykle ustawione tak, że muszą łączyć się ze stacją o najmocniejszym sygnale. Jednocześnie przekierowuje przechwycone połączenia do operatora komórkowego, stąd też dla podsłuchiwanego wszystko wygląda normalnie. Przed StingRayem obronić jest się bardzo trudno. Niełatwo też go wykryć.

Zdaniem Amerykanów, celem podsłuchu miał być sam Donald Trump, a może też jego kluczowi współpracownicy. Nie wiadomo, czy Izraelczycy odnieśli sukces i rzeczywiście usłyszeli jakieś ważne rozmowy. Jednak pewne jest, że amerykański prezydent niespecjalnie starannie przestrzega przepisów bezpieczeństwa. W 2018 r. pismo „Politico” informowało, że do rozmów z przyjaciółmi używa on komórki, która nie jest wystarczająco zabezpieczona. Z kolei „New York Times” twierdził, że Trumpa regularnie podsłuchują Chińczycy, co on sam później wyśmiał.

Amerykańskim służbom specjalnym udało się wykryć urządzenia szpiegowskie koło Białego Domu, jednak sporo czasu zajęło zbadanie, kto je zainstalował. Ostatecznie FBI we współpracy z innymi agencjami ustaliło, że byli to właśnie Izraelczycy. Jednak rzecznik ambasady Izraela w Waszyngtonie Elad Strohmayer stanowczo odrzucił te stwierdzenia. – Te przypuszczenia są absolutnym nonsensem. Izrael nie prowadzi operacji szpiegowskich w USA – oświadczył.

I zapadła cisza, bo komentarza odmówiło zarówno FBI, jak i inne amerykańskie instytucje. Trump powiedział dziennikarzom, że „nie sądzi”, by Izraelczycy go szpiegowali. – Wszystko jest możliwe, ale ja w to nie wierzę – stwierdził. A premier Izraela Benjamin Netanjahu oznajmił stanowczo, że w jego kraju obowiązuje dyrektywa: „Żadnego wywiadu w USA, żadnych szpiegów”.

Na tym się skończyło – Izrael jest bardzo ważnym sojusznikiem Stanów Zjednoczonych i to sam Trump musiałby chcieć, aby ukarać to państwo za próby podsłuchiwania. A najwyraźniej karać nie zamierza. Zresztą, nie jest to pierwszy taki przypadek – już w przeszłości służby specjalne USA wykrywały izraelskie urządzenia szpiegowskie na terenie swego kraju.

 


SKRZYDLATY KOŃ

W 2016 r. arabski obrońca praw człowieka Ahmed Mansoor otrzymał kilka SMS-ów z zapowiedzią przekazania informacji o torturach, do których miało dojść w więzieniach w Zjednoczonych Emiratach Arabskich. SMS zawierał link, który Mansoor przezornie wysłał do Citizen Lab – laboratorium działającego przy Uniwersytecie Toronto i wspomagającego m.in. zagrożone atakami internetowymi organizacje praw człowieka. Badania wykazały, że gdyby Mansoor usiłował skorzystać z linku, w jego telefonie natychmiast zainstalowałoby się oprogramowanie szpiegujące. Citizen Lab stwierdził, że oprogramowanie stworzone zostało przez prywatną izraelską firmą szpiegowską NSO Group, która sprzedaje program o nazwie Pegasus („Pegaz”) rządom różnych krajów w celu „legalnego przechwytywania informacji”.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Dziennikarz, politolog, analityk, działacz społeczny. W przeszłości związany z "Tygodnikiem Demokratycznym", "Kurierem Polskim" i "Rzeczpospolitą". Specjalizuje się w tematyce wschodniej.

DUCHOWY NIEZBĘDNIK - 12 grudnia

Kto ma uszy, niechaj słucha!
Dziś w Kościele:
+ czwartek, II tydzień Adwentu, wspomnienie Najświętszej Maryi Panny z Guadalupe
+ Czytania liturgiczne (rok A, II): Iz 41,13-20; Ps 145,1bc.9-13; Mt 11,11-15
+ Komentarz Bractwa Słowa Bożego do czytań

ZAPOWIADAMY, ZAPRASZAMY



Najczęściej czytane artykuły



Nasze patronaty


Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.
- Materiał partnera serwisu -