To nie jest kraj dla chorych ludzi
Ile w końcu zapłacimy w aptece, co dalej z dostępem do lekarzy specjalistów i co z leczeniem w szpitalach?
Podczas gdy przez media przetacza się dyskusja o karaniu najpierw lekarzy, potem aptekarzy za zrealizowanie recepty wypisanej niezgodnie z jakimś przepisem, umykają nam najistotniejsze informacje zapisane w znowelizowanej ustawie o refundacji leków.
– Ponieważ sprawa jest dość skomplikowana, nawet media się nią nie zajmują. Łatwiej jest napisać o lekarzach stemplujących recepty „Refundacja do decyzji NFZ” czy o proteście aptekarzy, niż wyjaśnić, o co chodzi w jednym z najistotniejszych zapisów ustawy – mówi Konstanty Radziwiłł, wiceprezes Naczelnej Rady Lekarskiej.
PACJENT ZAPŁACI WIĘCEJ
– Zapis, który znalazł się w artykule 6. ustawy , jest moim zdaniem szczególnie niekorzystny dla pacjenta. Wprowadzono kontrowersyjne rozwiązanie, niestosowane w żadnym innym kraju – mówi Konstanty Radziwiłł. I wskazuje na przypisanie refundacji leku do tzw. wskazań rejestracyjnych tego leku.
O co chodzi? Oto przykład: mamy na liście leków refundowanych antybiotyk zarejestrowany do leczenia zatok obocznych nosa u dorosłych. Jeśli ten lek zostanie – zgodnie z wiedzą medyczną – wypisany przy zapaleniu oskrzeli u dziecka, zapłacimy za niego 100 proc. Tak samo będzie z dzieckiem lub kobietą ciężarną leczonymi lekiem nieposiadającym rejestracji dla tych grup chorych. Dlaczego jeden pacjent ma być gorzej potraktowany niż inny, chociaż obydwaj są ubezpieczeni? Dlaczego lek, który do 30 grudnia był kupowany na zniżkę 30 proc. czy 50 proc., od 1 stycznia ze zniżką dostępny będzie tylko dla niektórych pacjentów?
Skąd się to wzięło? Oto producent leku, który chce wprowadzić go na rynek, musi wykonać badania, udowadniające skuteczność i bezpieczeństwo jego stosowania. Ponieważ tego rodzaju badania są zwykle bardzo drogie i skomplikowane, ogranicza się grupę poddawanych testom pacjentów do jednorodnej grupy, by wykonać badanie w sposób najprostszy i najtańszy.
– Efekt jest taki, że np. antybiotyk, o którym wiadomo, że może być stosowany w różnych zakażeniach, rejestrowany jest do stosowania w tylko jednej chorobie. Niektóre antybiotyki, używane powszechnie w różnego rodzaju zakażeniach dróg oddechowych, zarejestrowane są np. tylko do leczenia zapalenia zatok obocznych nosa, a już nie rejestruje się ich do leczenia zapalenia gardła, oskrzeli czy płuc. Już po zarejestrowaniu leku prowadzi się dalsze badania, tworzone są wytyczne, konsensusy, standardy mówiące o stosowaniu leku również w innych wskazaniach. Nazywamy to ogólnie „wiedzą medyczną” – wyjaśnia wiceprezes Naczelnej Izby Lekarskiej.
Wiedza medyczna poszerza się, a więc poszerza się także lista wskazań do zastosowania tych leków. Szczególnym przykładem tego typu poszerzenia jest np. stosowanie leków u dzieci albo u kobiet w ciąży. Na tych grupach pacjentów praktycznie nie wykonuje się badań rejestracyjnych z powodów etycznych. Ci chorzy potrzebują jednak określonych leków, np. antybiotyków. Dlatego z reguły we wskazaniach danego leku producent pisze, że w badaniach na zwierzętach nie stwierdzono np. teratogennego działania danego leku, ale na kobietach w ciąży tego nie badano. Wobec tego użycie tego leku u kobiety w ciąży dopuszcza się tylko wtedy, gdy nie ma innego rozwiązania. W ten sposób wiedza na temat możliwości zastosowania leku poszerza się. Okazuje się jednak, że tylko ci pacjenci będą mieli ten lek refundowany, których rozpoznanie pasuje dokładnie do wskazań rejestracyjnych.
Czym poskutkuje wspomniany 6. artykuł? W wielu sytuacjach zapłacimy więcej! Jeśli będzie chodziło o sumy rzędu 40 zł zamiast 20 zł za antybiotyk ze zniżką, da się jeszcze przeżyć. Przy trójce chorych dzieci koszt będzie już jednak odczuwalny.
– Są także leki dużo droższe, i może się okazać, że staną się niedostępne dla pacjenta. Leki, które np. we wskazaniu rejestracyjnym kosztują 3,2 zł na ryczałt, poza wskazaniem mogą kosztować kilkaset albo nawet kilka tysięcy złotych – wyjaśnia Konstanty Radziwiłł.
– Jest jeszcze drugi groźny skutek tej regulacji. W zakresie ordynacji leków lekarze będą kształtować swoją praktykę stosownie do wskazań rejestracyjnych leku, co stanowi luźny związek z aktualną wiedzą medyczną.
Wstecz...
– Ponieważ sprawa jest dość skomplikowana, nawet media się nią nie zajmują. Łatwiej jest napisać o lekarzach stemplujących recepty „Refundacja do decyzji NFZ” czy o proteście aptekarzy, niż wyjaśnić, o co chodzi w jednym z najistotniejszych zapisów ustawy – mówi Konstanty Radziwiłł, wiceprezes Naczelnej Rady Lekarskiej.
PACJENT ZAPŁACI WIĘCEJ
– Zapis, który znalazł się w artykule 6. ustawy , jest moim zdaniem szczególnie niekorzystny dla pacjenta. Wprowadzono kontrowersyjne rozwiązanie, niestosowane w żadnym innym kraju – mówi Konstanty Radziwiłł. I wskazuje na przypisanie refundacji leku do tzw. wskazań rejestracyjnych tego leku.
O co chodzi? Oto przykład: mamy na liście leków refundowanych antybiotyk zarejestrowany do leczenia zatok obocznych nosa u dorosłych. Jeśli ten lek zostanie – zgodnie z wiedzą medyczną – wypisany przy zapaleniu oskrzeli u dziecka, zapłacimy za niego 100 proc. Tak samo będzie z dzieckiem lub kobietą ciężarną leczonymi lekiem nieposiadającym rejestracji dla tych grup chorych. Dlaczego jeden pacjent ma być gorzej potraktowany niż inny, chociaż obydwaj są ubezpieczeni? Dlaczego lek, który do 30 grudnia był kupowany na zniżkę 30 proc. czy 50 proc., od 1 stycznia ze zniżką dostępny będzie tylko dla niektórych pacjentów?
Skąd się to wzięło? Oto producent leku, który chce wprowadzić go na rynek, musi wykonać badania, udowadniające skuteczność i bezpieczeństwo jego stosowania. Ponieważ tego rodzaju badania są zwykle bardzo drogie i skomplikowane, ogranicza się grupę poddawanych testom pacjentów do jednorodnej grupy, by wykonać badanie w sposób najprostszy i najtańszy.
– Efekt jest taki, że np. antybiotyk, o którym wiadomo, że może być stosowany w różnych zakażeniach, rejestrowany jest do stosowania w tylko jednej chorobie. Niektóre antybiotyki, używane powszechnie w różnego rodzaju zakażeniach dróg oddechowych, zarejestrowane są np. tylko do leczenia zapalenia zatok obocznych nosa, a już nie rejestruje się ich do leczenia zapalenia gardła, oskrzeli czy płuc. Już po zarejestrowaniu leku prowadzi się dalsze badania, tworzone są wytyczne, konsensusy, standardy mówiące o stosowaniu leku również w innych wskazaniach. Nazywamy to ogólnie „wiedzą medyczną” – wyjaśnia wiceprezes Naczelnej Izby Lekarskiej.
Na nowej liście zabrakło
ponad 800 refundowanych dotychczas leków
Wiedza medyczna poszerza się, a więc poszerza się także lista wskazań do zastosowania tych leków. Szczególnym przykładem tego typu poszerzenia jest np. stosowanie leków u dzieci albo u kobiet w ciąży. Na tych grupach pacjentów praktycznie nie wykonuje się badań rejestracyjnych z powodów etycznych. Ci chorzy potrzebują jednak określonych leków, np. antybiotyków. Dlatego z reguły we wskazaniach danego leku producent pisze, że w badaniach na zwierzętach nie stwierdzono np. teratogennego działania danego leku, ale na kobietach w ciąży tego nie badano. Wobec tego użycie tego leku u kobiety w ciąży dopuszcza się tylko wtedy, gdy nie ma innego rozwiązania. W ten sposób wiedza na temat możliwości zastosowania leku poszerza się. Okazuje się jednak, że tylko ci pacjenci będą mieli ten lek refundowany, których rozpoznanie pasuje dokładnie do wskazań rejestracyjnych.
Czym poskutkuje wspomniany 6. artykuł? W wielu sytuacjach zapłacimy więcej! Jeśli będzie chodziło o sumy rzędu 40 zł zamiast 20 zł za antybiotyk ze zniżką, da się jeszcze przeżyć. Przy trójce chorych dzieci koszt będzie już jednak odczuwalny.
– Są także leki dużo droższe, i może się okazać, że staną się niedostępne dla pacjenta. Leki, które np. we wskazaniu rejestracyjnym kosztują 3,2 zł na ryczałt, poza wskazaniem mogą kosztować kilkaset albo nawet kilka tysięcy złotych – wyjaśnia Konstanty Radziwiłł.
– Jest jeszcze drugi groźny skutek tej regulacji. W zakresie ordynacji leków lekarze będą kształtować swoją praktykę stosownie do wskazań rejestracyjnych leku, co stanowi luźny związek z aktualną wiedzą medyczną.
| Chorzy | Oszczędność NFZ | Strata dla pacjentów |
| na schizofrenię | 122,4 mln zł | 15,9 mln zł |
| na astmę | 74,3 mln zł | 48 mln zł |
| na chorobę wrzodową | 71,1 mln zł | 73,3 mln zł |
| na chorobę Alzheimera | 62,4 mln zł | 43,9 mln zł |
| onkologicznie | 38,2 mln zł | 6,6 mln zł |
| z padaczką | 35,5 mln zł | 32,1 mln zł |
CZYTAJ PODOBNE
- To jest nasze
- Tusk: to nie jest antykościelna krucjata
- 600 tys. ludzi na Mszy świętej w Silao
- Jest błogosławieństwo dla nienarodzonych
- Benedykt XVI: nieposłuszeństwo nie jest drogą odnowy Kościoła
- Jest potwierdzenie: papież odwiedzi Liban
- Nigeria: kraj nad przepaścią
- Nikt nie jest wykluczony
- "Mówienie o szatanie jest pożyteczne"
- Benedykt XVI: powołaniem kapłana jest przeżywanie tego, co było udziałem Chrystusa
wtorek, 22 maja 2012
- PODZWONNE DLA EUROPY? - ks. H. Zieliński
- ZAKONNICE XXI WIEKU - wywiad M. Glabisz-Pniewskiej z m. Jolantą Olech SJK
- KOCHANI MOI - I. Świerdzewska
- LEFEBRYŚCI: TRUDNY DIALOG - K. Gołębiowski (KAI)
- SERCE POWINNO WIDZIEĆ - wywiad o. S. Tasiemskiego OP (KAI) z kard. Robertem Sarahem
- ACH, JAKI BĘDZIE ŚLUB - E. Steczkowska
- WOBEC CHRYSTIANOFOBII - D. Kowalczyk SJ
- CZEKA NAS NOWE ROZDANIE? - K. Ziemiec
- ŚWIAT PANA STEFANA - J. Karnowski
- NARODOWE CAŁKIEM NOWE - I. Świerżewska
- PISARZ NAJBARDZIEJ WARSZAWSKI - L. Molak
- PATRONKA BAWARII - S. Meetschen
KOMENTARZE
Podzwonne dla Europy?
Sytuacja dzisiejszej Europy coraz bardziej przypomina tę, w której przed szesnastu wiekami znalazł się starożytny Rzym – pisze ks. Henryk Zieliński.
Więcej...
Wobec chrystianofobii
Do przemocy wobec katolików dochodzi również w krajach, w których znakomitą większość stanowią właśnie katolicy – pisze o. Dariusz Kowalczyk SJ.
Więcej...
Czeka nas nowe rozdanie?
Ekonomiści przewidują, że do końca roku co najmniej jeden kraj wyjdzie ze strefy euro – pisze Krzysztof Ziemiec.
Więcej...
Świat pana Stefana
Dziennikarz goniący za politykiem okazuje się nagle natrętem, którego można nawet uderzyć. Bo dziennikarz jest opozycyjny, a polityk rządzący – pisze Jacek Karnowski.
Więcej...
Patronka Bawarii
Od roku trwa wielkie pielgrzymowanie obrazu Matki Bożej po Bawarii – pisze Stefan Meetschen.
Więcej...



