22 lipca
poniedziałek
Marii, Magdaleny
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Ujarzmić zachcianki

Ocena: 5
1844

Przez posłuszeństwo uczymy się działać zgodnie z zasadami, które są ponad impulsami.

fot. Pixabay, CC0

Istnieje wiele badań, które mówią, w jaki sposób w pierwszych latach życia dziecko przejmuje funkcje wykonawcze. Uczy się kontrolować własny układ nerwowy, najpierw wypełniając polecenia opiekunów, a następnie – poprzez rozwój mowy wewnętrznej – nabywajac umiejętności wydawania poleceń samemu sobie. Dlatego potrzebuje granic, które nauczą je odróżniać to, co jest dla niego dobre, od tego, do czego jest tylko przyciągane.

Byli autorzy, zwłaszcza w przeszłości, którzy nalegali, aby nie narzucać dzieciom niczego, ponieważ byłoby to przemocą dla ich wolności. Jednak dzieci potrzebują uczuć i czułości, ale także dyscypliny, niezbędnej do rozwoju samokontroli. One czują, że są kochane, kiedy rodzice się nimi interesują i ustalają normy w sposób spójny i rozsądny, przez dyscyplinę, która dąży do nauki, a nie przez autorytarny reżim. Poprzez posłuszeństwo dziecko uczy się działać zgodnie z zasadami, które są ponad jego impulsami. Tak więc, krok po kroku, tworzy własne nawyki, dzięki którym przezwycięża dyktaturę bodźców. To je coraz bardziej humanizuje, ponieważ pomiędzy bodźcem a reakcją istnieje ludzka wolność, czyli zdolność do decydowania, jak reagować.

Na początku dziecko posłuszne jest głosowi innego człowieka i na tej drodze uczy się później posłuszeństwa swojemu wewnętrznemu głosowi. Ta wewnętrzna mowa stanie się wielkim regulatorem jego działania. Przyzwyczajając się do dialogu ze sobą, stopniowo ustanawia własną dyscyplinę, kierując się wartościami, które pomogą mu kształtować swoje życie w sposób bardziej osobisty. Jeśli ktoś nie zrobi wystarczająco dużo postępu w tym procesie, będzie w dużym stopniu osobą zniewoloną przez impulsy lub słabą wobec tych, którzy wiedzą, jak manipulować poprzez takie bodźce. Opanowanie własnych funkcji wykonawczych pozwala myśleć nad swoim działaniem i przewidywać jego konsekwencje, wybierać cele, zarządzać wysiłkiem. Pozwala kierować własnym zachowaniem nie tylko w tych sprawach, do których ciągnie przyjemność, ale i w tych, które rozumie się jako dobre dla siebie lub innych.

Mówimy o dziecku, ale wszystko to jest podobne u dorosłych ludzi. Nauka pokonywania siebie w małych sprawach, w których rozumiemy, że musimy podporządkować im nasze zachcianki i gusty, jest jedynym sposobem na rozwój. Wszystko to sprawia, że żyjemy bardziej własnym życiem, a nie półautomatyczną odpowiedzią na to, czego wymaga od nas konsumpcyjne środowisko.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Autor jest duchownym Prałatury Opus Dei w Warszawie

DUCHOWY NIEZBĘDNIK - 22 lipca



Najczęściej czytane artykuły



Najwyżej oceniane artykuły

Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.
- Materiał partnera serwisu -