11 grudnia
wtorek
Damazego, Waldemara, Daniela
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Victoria świętuje

Ocena: 0
5367
Orkiestra Koncertowa działająca przy parafii Matki Bożej Zwycięskiej w Warszawie-Rembertowie obchodzi właśnie piętnaste urodziny.
A przyznać trzeba, jest co świętować. Ramię w ramię, głowa w głowę. Instrument obok instrumentu. Rodzice, dziadkowie, wnuki. Profesjonaliści i amatorzy grają razem „Bogu i ojczyźnie na chwałę, ludziom ku radości” – jak głosi orkiestrowe zawołanie. Od początku swego istnienia „Victoria” dała już ponad 400 koncertów w 90 miastach w całej Polsce. I dawno już przekroczyła granice. Rembertowscy muzycy koncertowali m.in. w Austrii, Szwecji, we Włoszech, Danii, na Słowacji, Węgrzech a nawet na Białorusi i Ukrainie, w sumie w 18 krajach. Nagrali cztery płyty CD, za które otrzymali liczne nagrody i wyróżnienia. I wciąż nie mają dość!

Patrząc na rozmach przedsięwzięcia, sami twórcy przyznają, że sukces przerósł ich oczekiwania. Bo początki były więcej niż skromne.

– Jak usłyszałem od żony, że przy parafii Matki Bożej Zwycięskiej powstaje młodzieżowa orkiestra, nieźle się uśmiałem – wspomina Robert Dymowski, solista „Victorii”, wieloletni pracownik Teatru Wielkiego – Opery Narodowej. – U nas, w Rembertowie, nigdy nic ciekawego się nie działo. A już kiedy zobaczyłem tych kilkanaścioro dzieciaczków z flecikami, byłem pewny, że zagrają fałszywie parę kolęd i na tym się skończy.

Na pytanie, dlaczego bez finansów i zaplecza postanowił stworzyć w parafii orkiestrę, ks. prałat Edward Żmijewski odpowiada: „Bo jestem wariat!”. Ale przyznaje, że to Pan Bóg pozwolił mu w odpowiednim czasie rozeznać potrzeby niewielkiej społeczności. – Nasza młodzież nie była zła. Dużo myślałem, co się z nią stanie, jeśli zostawi się ją samopas. Więc kiedy w 1997 r. do parafii zawitała Orkiestra Koncertowa Wojska Polskiego z płk. Kwiatkowskim na czele, doznałem olśnienia: Dlaczego u nas nie miałoby powstać coś takiego?

– Ksiądz Edward poprosił mnie o pomoc w tworzeniu „Victorii”, a ja chętnie na to przystałem – relacjonuje płk Julian Kwiatkowski, dyrygent i kapelmistrz. – Przekonał mnie głównie jego zapał, bez którego nic by się nie udało. Stworzenie orkiestry wymagało nakładów finansowych, a my nie mieliśmy nic! Ale zaczęliśmy działać.

Był pierwszy nabór, pierwsze próby i koncerty w kościele parafialnym. Przyjmowano wszystkie dzieci, które miały słuch muzyczny, bez przygotowania. Większość instrument brała do ręki po raz pierwszy. I nikt nie wiedział, co z tego wyniknie.

– Nie chodziło tylko o muzykę, „Victoria” od początku miała cele wychowawcze – podkreśla Robert Dymowski. – Gra na instrumencie wymaga systematycznej pracy, kształtuje wrażliwość. Trzeba też pamiętać, że jest to orkiestra parafialna, która siłą rzeczy wiąże młodzież z Kościołem, pozwala wzrastać w duchu wartości chrześcijańskich i patriotycznych.

Taki też cel przyświecał twórcom repertuaru orkiestry, w którym znalazły się przede wszystkim pieśni religijne i patriotyczne. Dla- tego też występ „Victorii” szybko stał się nieodłącznym elementem uroczystości kościelnych i rocznicowych najpierw w diecezji warszawsko-praskiej, później w kraju, a nawet za granicą. Artyści nie chcą jednak dać się zaszufladkować. Grają niemal wszystko, od „Bogurodzicy” po utwory „Abby”.

Dziś „Victoria” liczy 40 osób. Choć większość to amatorzy, ton nadają jej liczni muzycy zawodowi, którzy szlify zdobywali w Teatrze Wielkim – Operze Narodowej, Filharmonii Narodowej czy Orkiestrze Koncertowej Wojska Polskiego. Wielką dumą orkiestry są profesjonalni soliści: Robert Dymowski, Ryszard Wróblewski, Julia Karlova, Aleksandra Okrasa i Bogumiła Dzieł-Wawrowska.

Ale i sama „Victoria” okazała się prawdziwą kuźnią talentów. Któż mógł przypuszczać, patrząc na kilkulatki z zapałem dmuchające w swoje fleciki, że po kilkunastu latach niektórzy rozpoczną muzyczną karierę? Część opuściła już Rembertów i poszła w świat, jak saksofonistka Barbara Hijewska, obecnie kapelmistrz z dyplomem uczelni muzycznej. Inni, jak Tomasz Kumięga, baryton, student Uniwersytetu Muzycznego Fryderyka Chopina i etatowy pracownik Teatru Wielkiego – Opery Narodowej, wciąż zasilają szeregi orkiestry.

Najmłodszy grający ma dziś 14 lat. Najstarszy przekroczył siedemdziesiątkę. Choć członków orkiestry dzieli wiek, poziom umiejętności i doświadczenie, pasja do muzyki czyni z nich rodzinę. Czasem wręcz dosłownie. – Błogosławiłem już kilka małżeństw, których wspólna droga zaczęła się w orkiestrze – mówi ks. Żmijewski. – Tylko czekać, aż przyjdą do nas grać ich dzieci.

Iwona Świerżewska
fot. arch. orkiestry "Victoria"
Idziemy nr 46 (375), 11 listopada 2012 r.



PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:


Najczęściej czytane artykuły



Najwyżej oceniane artykuły



Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.
- Materiał partnera serwisu -