19 listopada
wtorek
Seweryny, Maksyma, Salomei
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

W szczerym polu

Ocena: 0
1115

Ustanowiony przez Stanisława Augusta Poniatowskiego order miał burzliwe dzieje.

Fot. wikipedia / Domena publiczna

Wystawa „Virtuti Militari” w Łazienkach Królewskich otwiera się od razu po wielkiej akcji Polska pod Krzyżem. Nikt tego nie planował, ale wyszło nieźle. Bo przecież Virtuti Militari to też krzyż.

Ustanowiony przez Stanisława Augusta Poniatowskiego order miał burzliwe dzieje. Czytamy w zapowiedziach wystawy, że „pierwsze odznaczenia, potwierdzone królewskim podpisem datowanym na 22 czerwca 1792 r., otrzymali oficerowie i żołnierze, którzy wyróżnili się w zwycięskiej bitwie pod Zieleńcami (18 czerwca 1792 r.). Potem uhonorowano bohaterów starć pod Dubienką (18 lipca 1792 r.) Za obie bitwy oraz wojnę polsko-rosyjską przyznano łącznie: jeden Krzyż Komandorski, 86 Krzyży Kawalerskich (w tym medale złote) i 439 Krzyży Srebrnych (w tym medale srebrne)”.

I tu niespodzianka! Bo pierwsze ordery były owalne, ze złota i srebra, odlane w Mennicy Warszawskiej w oparciu o projekt nadwornego medaliera królewskiego. Ale dekorowani – czytamy – własnym sumptem przerabiali je na krzyże! Jak się order nazywa krzyżem, to niech będzie krzyż – tak pewnie rozumowali, i chwała im za to.

To pokazuje, jak wielkie są w naszej historii i tradycji przywiązanie do krzyża i najwyższy dlań szacunek. Przy okazji setnej rocznicy odzyskania przez Polskę niepodległości pisałam w tym miejscu o polskich generałach II RP, którzy w 1976 r. złożyli swoje Virtuti Militari na Jasnej Górze – z szacunku do krzyża i na znak protestu, bo władze PRL postanowiły „ozdobić” Leonida Breżniewa takim właśnie orderem.

Orderem o kształcie krzyża. Krzyża Chrystusowego – bo innego nie ma. Przez stulecia był punktem odniesienia dla rycerzy i żołnierzy. I stał się wzorem dla orderów przyznawanych za największe poświęcenie i ofiarność w obronie Rzeczypospolitej. Rzeczypospolitej obywateli różnych wyznań i narodowości, bo może właśnie dzięki temu, że konsekwentnie budowana pod krzyżem, umiała ogarnąć i przygarnąć wszystkich, którzy tu szukali schronienia: Żydów, Ormian, Tatarów i innych. I stawali potem w jej obronie, nierzadko dekorowani krzyżem Virtuti Militari.

„W szczerym polu biały krzyż nie pamięta już, kto pod nim śpi” – śpiewały wraz z uznanym zespołem muzyki pop kolejne roczniki polskiej młodzieży, dla której to jedno przynajmniej było oczywiste: że jak żołnierz ginie, to mu się stawia krzyż.

W całej Polsce – ale i na terenach, które już Polską nie są – stoją takie krzyże, pod którymi leżą bezimienne często ofiary licznych wojen i powstań, i tamtego września sprzed 80 lat. Wciąż pełne takich krzyży są nasze lasy. Wciąż znajdziemy mogiły żołnierzy i cywilnych ofiar z bombardowanych pociągów, z zatłoczonych uciekinierami szos, z nalotów na uśpione miasta. W Kampinoskim Parku Narodowym, najbliżej stolicy. W Lasach Parczewskich. W Piaśnicy i Szpęgawskim Lesie. W Puszczy Augustowskiej i Puszczy Jodłowej. Polska pod krzyżem. Choć, oczywiście, jeśli ktoś będzie chciał negować jego miejsce w naszych dziejach, to nic go nie przekona.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Sekretarz redakcji tygodnika "Idziemy"

DUCHOWY NIEZBĘDNIK - 19 listopada

Bóg pierwszy nas umiłował i posłał swojego Syna jako ofiarę przebłagalną za nasze grzechy.
Dziś w Kościele:
+ wtorek, XXXIII tydzień zwykły, wspomnienie dowolne bł. Salomei, dziewicy
+ Czytania liturgiczne (rok C, I): 2 Mch 6,18-31; Ps 3,2-7; Łk 19,1-10
+ Komentarz Bractwa Słowa Bożego do czytań

ZAPOWIADAMY, ZAPRASZAMY



Najczęściej czytane komentarze



Nasze patronaty

Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.
- Materiał partnera serwisu -