15 grudnia
niedziela
Niny, Celiny, Waleriana
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Warszawskie dzieci

Ocena: 0
1297

Nie tylko PWPW, nie tylko każdy warszawiak, ale każdy z nas ma bezwzględny obowiązek, ba! nakaz moralny, aby tej pamięci pilnować i nieść ją w następne pokolenia.

Fot. wikipedia / Domena publiczna

W redakcyjnym zestawie kubków mamy jeden wyjątkowy: choć czerwony, ani trochę nie jest wesoły. Spogląda z niego poważnymi oczami dr Hanna Petrynowska „Rana”, lekarka powstańczego szpitala, który działał na terenie Wytwórni Papierów Wartościowych, od 2 sierpnia 1944 r. Polskiej Wytwórni Papierów Wartościowych. Ta nieznana szerzej lekarka, rodzona siostra dr. Jana Żabińskiego, legendy warszawskiego zoo, zginęła tak jak bł. Michał Czartoryski, o którym piszemy na s. 42: nie opuściła swoich pacjentów, choć świadkowie słyszeli, że Niemcy proponowali jej wyjście ze szpitala, zanim go „zlikwidują”. Wcześniej dr Petrynowska na tyle wyciągnęła z ran młodziutkiego żołnierza ps. „Czerkies”, że jego towarzysze broni dali radę zabrać go ze sobą do kanału przy Długiej; do końca życia spierali się w żartach, czy to on im torował drogę – że ranny, czy to oni go uratowali od śmierci w szpitaliku.

Dostałam ten kubek już siedem lat temu, kiedy „Czerkies” był jeszcze w pełni sił starszego pana i jak co roku zabrał nas 2 sierpnia na spotkanie w „swojej” wytwórni. Tak się w domu mówiło: w wytwórni, po prostu. Niezależnie od sprawującej tam władzę ekipy.

Tata – mój teść – przeszedł cały powstańczy szlak: od Mszy Świętej na Karolkowej w dniu 1 sierpnia, poprzez Wolę i Stare Miasto, a potem po zaleczonych ranach przez Śródmieście i Czerniaków, aż po wyjście w szeregach powstańczej armii przez plac Politechniki – ale tylko wytwórnię nazywał „swoją”. Tam co roku czuł się najlepiej, zabierał dzieci i wnuki, a w ostatnich latach prawnuki – ale też wytwórnia robiła wszystko, by „jej” powstańcza załoga była w tym dniu doceniona i uhonorowana.

Przyniosłam ten kubek kiedyś do redakcji, żeby pokazać – choć jest on tylko symbolem – jak PWPW dba o swoich bohaterów. Jak dba o pamięć. Jak dba o przyszłość. Teraz, kiedy tata już patrzy na nas z tamtej strony, razem ze swoją ekipą z kanałów, my dalej 2 sierpnia spotykamy się w wytwórni. Pod komendą Juliana Kuleszy – wtedy młodszego żołnierza, dziś pisarza, rysownika i honorowego obywatela Warszawy, który zawsze pamięta o kolegach z powstania i upamiętnia ich losy – znowu jesteśmy powstańczą rodziną. Z dziećmi i wnukami.

Kiedy osiemdziesiąt lat temu wybuchła wojna, Polacy nie pogodzili się z utratą niepodległości i państwowości. I nigdy nie przestali o nią zabiegać, mimo straszliwych ofiar. Kulminacją tych zabiegów było Monte Cassino, operacja Ostra Brama czy powstanie warszawskie – choć dowódcy wiedzieli już o jałtańskiej zdradzie. Polskie Państwo Podziemne ze swą wspaniałą Armią Krajową nie tylko podjęło dawne tradycje polskiej konspiracji, ale dało inspirację nam wszystkim na następne lata walki o wolność, czego dowodem była „Solidarność”. Nie tylko PWPW, nie tylko każdy warszawiak, ale każdy z nas ma bezwzględny obowiązek, ba! nakaz moralny, aby tej pamięci pilnować i nieść ją w następne pokolenia. Nikt i nic nas od tego nie zwalnia. Żadne książki o błędach i obłędach ani żadne zagraniczne achy i ochy, że czegóż ci Polacy znowu chcą. Chcą stale i wciąż tego samego: chcą być Polakami.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Sekretarz redakcji tygodnika "Idziemy"

DUCHOWY NIEZBĘDNIK - 15 grudnia

Trwajcie cierpliwie, bracia, aż do przyjścia Pana. Oto rolnik czeka wytrwale na cenny plon ziemi, dopóki nie spadnie deszcz wczesny i późny. 
Dziś w Kościele:
+ niedziela, III tydzień Adwentu,
+ Czytania liturgiczne (rok A, II): Iz 35,1-6a.10; Ps 146,6c-10; Jk 5,7-10; Mt 11,2-11
+ Komentarze Bractwa Słowa Bożego do czytań

ZAPOWIADAMY, ZAPRASZAMY



Najczęściej czytane artykuły



Nasze patronaty

Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.
- Materiał partnera serwisu -