3 lipca
niedziela
Jacka, Anatola, Tomasza
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Więcej nauki

Ocena: 0
1601
Dlaczego wydawanie pieniędzy na szkolnictwo przy jednoczesnym zaniedbaniu nakładów na prace badawczo-rozwojowe jest drogą donikąd?
Z okazji otwarcia Akademii Zamojskiej jej fundator zauważył, że „takie będą Rzeczypospolite, jakie ich młodzieży chowanie”. Niestety, inni magnaci nie poszli w ślady wielkiego kanclerza. Rzeczpospolita przedrozbiorowa, jedno z największych i najludniejszych państw w Europie, miała zaledwie trzy uniwersytety.

Dziś bez wątpienia jest lepiej, co niekoniecznie znaczy, że jest doskonale, o czym świadczą rankingi Światowego Forum Gospodarczego (por. „Idziemy” nr 24). Forum bada stopień konkurencyjności danej gospodarki i wśród dziesięciu „filarów” dwa dotyczą kształcenia: czwarty (szkolnictwo podstawowe i średnie) i piąty (szkolnictwo wyższe). Polska prezentuje się tam przyzwoicie pod względem wskaźników ilościowych, ale ilość żadną miarą nie przechodzi w jakość.

Na 144 państwa oceniane przez ŚFG zajmujemy 49. miejsce pod względem procentu ludzi młodych pobierających naukę w szkołach podstawowych, 45. jeśli chodzi o szkoły średnie, a godne uwagi 23. w przypadku szkół wyższych Niemniej, pod względem jakości kształcenia w zakresie matematyki i nauk ścisłych zajmujemy miejsce 50. Pod względem jakości szkolnictwa podstawowego plasujemy się na 53. pozycji. Ogólny poziom edukacji w Polsce jest stawiany na 79. miejscu w świecie. Jakość polskich uczelni kształcących kadry zarządzające zasługuje zaś na dalekie 84. miejsce.

Jeśli weźmiemy pod uwagę, że po uwzględnieniu różnic w poziomie cen nasz kraj jest 21. największą gospodarką świata, to nie są to wyniki pozwalające na optymizm. Nawet dogłębne reformy szkolnictwa nie przyniosą natychmiastowych wyników. Zwłaszcza że nie słychać, aby którekolwiek stronnictwo miało jakiś bliżej określony plan działania w tym zakresie.
Wydawanie pokaźnych kwot na szkolnictwo
bez zwiększenia nakładów na
prace badawczo-rozwojowe
doprowadzi do ponownej fali emigracji młodych ludzi,
wykształconych za nasze pieniądze

Jeśli z kształceniem młodych pokoleń jest niedobrze, to zgoła tragicznie wygląda sytuacja w przypadku oceny atrakcyjności naszego państwa w zakresie zachęcania osób wysoce utalentowanych do pozostania w kraju i przyciągania takich osób z zagranicy. W pierwszym przypadku zajmujemy miejsce 117. Natomiast gdy chodzi o zdolność przyciągania osób wysoce utalentowanych z zagranicy, jesteśmy sklasyfikowani aż na 124. miejscu na 144 oceniane kraje. Te wstrząsające wyniki są skutkiem niesłychanie niskich nakładów na prace badawczo-rozwojowe.

W omawianych zakresach Forum, tak jak i inne tego typu instytucje przeprowadzające rankingi, nie dysponuje „twardymi” danymi (dolary na głowę mieszkańca), ale opiera się na opinii ekspertów. Stąd też zasadne jest pytanie: czy jest możliwe, że rankingi są naciągane?

Jeśli przyjrzymy się danym na temat wydatków na wykształcenie i prace badawczo-rozwojowe, to musimy dojść do wniosku, że nawet jeśli przedstawiono nas w krzywym zwierciadle, to nie za bardzo. Na przykład statystyki Eurostatu pokazują, że o ile w latach 2001-2006 państwo utrzymywało wydatki na szkolnictwo nieco powyżej średniej unijnej (około 5,4 proc. PKB wobec 4,95 proc.), o tyle w latach 2009-2011 (dane nie wykraczają poza rok 2011) sytuacja uległa odwróceniu: w roku 2011 przeznaczaliśmy na ten cel 4,94 proc. PKB, wobec średniej unijnej na poziomie 5,25. Oczywiście, pieniądze nie decydują o wszystkim, ale jeśli weźmiemy pod uwagę, że zaledwie 74 proc. abiturientów zdało w tym roku maturę, to zaiste, ranking Forum chyba nie odbiega od rzeczywistości.

W zakresie wydatków na edukację jest co najwyżej „średnio”, natomiast jeśli chodzi o wydatki na prace badawczo-rozwojowe – okropnie. Ponownie sięgnijmy do danych Eurostatu (kończą się na 2013 r.). Średnia dla lat 2011-2013 – wydatki całkowite, czyli suma wydatków państwowych i prywatnych – wynosząca 0,84 proc. PKB, jest dramatycznie niższa od unijnej przeciętnej, wynoszącej 2 proc. – i wynik ten daje nam 20. miejsce w UE. Niewiele lepiej jest, jeśli spojrzymy tylko na wydatki rządowe – miejsce 17. W 2012 r. (za który mamy kompletne dane) rodzimy sektor publiczny wydał równowartość 0,46 proc. PKB, podczas gdy średnia w UE wyniosła 0,66 proc. Znacznie więcej wydawały także rządy państw spoza UE, na przykład USA – państwo uważane za bardzo wolnorynkowe – 0,86 proc. PKB, a sektor publiczny Korei Płd. (2011 r.) – ponad 1 proc.

Niewystarczające nakłady na prace badawczo-rozwojowe prowadzą do zapóźnienia technologicznego. Najlepiej świadczy o tym ilość uzyskiwanych przez Polaków patentów „triadycznych”, czyli takich wynalazków, które uzyskają ochronę we wszystkich członach „Triady” (USA, UE i Japonia). Ponownie sięgnijmy do danych, tym razem OECD – organizacji zrzeszającej 30 największych potęg gospodarczych świata, do której należymy. W 2013 r. zgłosiliśmy 92 takie patenty, dla porównania w 2009 odnotowaliśmy tylko 32 takie wypadki. Owe 92 patenty to 0,65 proc. wszystkich triadycznych patentów uzyskanych przez obywateli UE, podczas gdy Polacy stanowią 7,5 proc. całej ludności Unii. Licząca 5,5 miliona mieszkańców Finlandia zanotowała 241 patentów! Nawet nasi regionalni konkurenci wypadają dużo lepiej, bo niespełna dziesięciomilionowe Węgry uzyskały 40 patentów. Ale nawet osiągnięcia Finów bledną w porównaniu z tym, czego jest w stanie dokonać 50 milionów Koreańczyków – 3154 patenty, co w przeliczeniu na milion mieszkańców jest wynikiem lepszym niż 14 606 patentów uzyskanych przez 310 milionów Amerykanów.

Rozwój gospodarczy musi być oparty na spójnej strategii. Wydawanie pokaźnych kwot na szkolnictwo bez jednoczesnego istotnego zwiększenia nakładów na prace badawczo-rozwojowe doprowadzi do ponownej fali emigracji wykształconych za nasze pieniądze młodych ludzi. Miejmy jednak nadzieję, że niebawem doczekamy się takiego programu i sprawy żwawo ruszą do przodu. Pieniądze to zaledwie jeden z istotnych czynników. Jeszcze ważniejsze są rozwiązania organizacyjne, o czym przy następnej okazji.

Kazimierz Dadak
fot. ks. Henryk Zieliński/Idziemy
Idziemy nr 36 (519), 6 września 2015 r.



PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

NIEDZIELNY NIEZBĘDNIK DUCHOWY - 3 lipca

Niedziela, XIV Tydzień zwykły
Ręka Pana da się poznać Jego sługom.
+ Czytania liturgiczne (rok C, II): Łk 10, 1-12. 17-20
+ Komentarz do czytań (Bractwo Słowa Bożego)
+ Robotnicy Pana (komentarz "Idziemy")

ZAPOWIADAMY, ZAPRASZAMY

Co? Gdzie? Kiedy?
chcesz dodać swoje wydarzenie - napisz



Najczęściej czytane artykuły



POLACY POMAGAJĄ UKRAINIE

Polecane przez "Idziemy" inicjatywy pomocy
(chcesz dodać swoją inicjatywę - napisz)

Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.



Newsletter