2 marca
wtorek
Heleny, Halszki, Pawla
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Wkręcani w suplementy

Ocena: 0
2041

Robią w Polsce oszałamiającą karierę. Dlaczego tak łatwo łykamy te produkty?

Zrzucisz zbędne kilogramy, odzyskasz utracone włosy, serce będziesz mieć jak dzwon, a wątroba nie zaboli cię nawet po tuzinie kremówek – siła reklamy zrobiła swoje. Jesteśmy w czołówce krajów Europy w spożywaniu suplementów diety. Jesienią sięgamy po nie jeszcze częściej.

– Obok wysokich wydatków niezbędnych w procesie leczenia społeczeństwo ponosi ogromne koszty, kupując suplementy diety – mówi dr Maciej Hamankiewicz, prezes Naczelnej Rady Lekarskiej.

Ponosimy koszty nie tylko finansowe.

 

Z czym to się je?

– Według prawodawstwa krajowego i unijnego suplementy diety zdefiniowane są jako produkty spożywcze – mówi prof. Katarzyna Stoś, zastępca dyrektora ds. Bezpieczeństwa Żywności i Suplementów Diety w Instytucie Żywności i Żywienia w Warszawie. – Ustawa o bezpieczeństwie żywności i żywienia określa, że suplement diety to produkt, którego celem jest uzupełnienie diety. Jest skoncentrowanym źródłem witamin i składników mineralnych lub innych składników o działaniu odżywczym albo innym fizjologicznym – wylicza prof. Stoś.

Określone są też formy suplementu diety – tak, by umożliwiały dawkowanie: kapsułki, tabletki, płyn z kroplomierzem. Z założenia więc suplementy diety mają dostarczyć substancji, które zapewnia nam codzienne odżywianie, ale z pewnych powodów nasz organizm ma ich zbyt mało. Na przykład po długotrwałej chorobie, wykluczeniu z diety jakiegoś produktu, przy życiu w stresie czy problemach z przyswajaniem niektórych składników z pożywienia. W żadnym więc razie suplementy diety nie leczą, a taką rolę zaczęli przypisywać im producenci w prezentowanych reklamach.

Suplementy diety nie leczą, 
a taką rolę zaczęli przypisywać im 
producenci w reklamach

Od spożywania suplementów diety nie ustąpią bóle stawów czy kaszel. To nie jedyna manipulacja informacją. Producenci nadają preparatom nazwy zbliżone do leków działających na dane schorzenia, nie informując przy tym o możliwych negatywnych skutkach stosowania preparatu. Na przykład preparat magnezu Maglek B6 jest lekiem, a Magical Centrum – suplementem diety. Zdarza się, że ta sama firma sprzedaje dwa produkty o zbliżonych właściwościach i o podobnym działaniu. Tak jest w przypadku leku Valerin Forte i suplementu diety Valerin Mite.

– Ze wstępnych badań naszego i innych ośrodków wynika, że suplementy diety nie zawsze są stosowane w uzasadniony sposób. Czasami niepotrzebnie stosuje się kilka preparatów witaminowo-mineralnych, które mogą dostarczać tych samych składników, niepotrzebnie zwiększając ich spożycie – mówi prof. Katarzyna Stoś.

Doktor Maciej Hamankiewicz przestrzega: – Wielokrotnie w suplementach diety używane są te same substancje lecznicze co w lekach, tylko w zmniejszonych dawkach. Po przyjęciu trzech-czterech tabletek suplement diety może działać jak lek. Efektem mogą być interakcje z lekami, które przyjmuje pacjent, krwawienia z przewodu pokarmowego i inne objawy – wszystkich skutków nie da się przewidzieć. Według wiedzy medycznej, kiedy pacjent przyjmuje powyżej pięciu preparatów, nie jesteśmy w stanie określić, jakie objawy uboczne wystąpią – ostrzega dr Hamankiewicz. Jak radzi, pacjent nie powinien stosować suplementu diety bez zasięgnięcia porady lekarza. W aptece zaś farmaceuta powinien poinformować pacjenta o możliwych negatywnych skutkach stosowania suplementu diety.

 

Mniej ważne od banana

W sprzedaży lawinowo rośnie liczba nowych suplementów diety. Rejestr przedsiębiorców podlegających urzędowej kontroli organów Państwowej Inspekcji Sanitarnej wskazuje, że na terenie Polski funkcjonuje co najmniej 157 wytwórni oraz… 536 hurtowni suplementów diety. Wprowadzenie do obiegu tych produktów jest niezwykle proste. Wystarczy wysłać do Głównego Inspektoratu Sanitarnego pismo z wzorem etykiety informujące o sprzedaży produktu na terenie Polski. Producent nie musi nawet czekać na odpowiedź.

– Do października tego roku do GIS wpłynęło około 4 tys. zgłoszeń – mówi Jan Bondar, rzecznik prasowy Głównego Inspektoratu Sanitarnego. – Możemy w wątpliwych przypadkach wnosić o dostarczenie przez producenta opinii z Urzędu Rejestracji Produktów Leczniczych czy Wyrobów Medycznych i Produktów Biobójczych – mówi Jan Bondar. – Jeśli opinia dotyczy zbyt wysokiej dawki składnika, producent obniża dawkę i mamy obowiązek dokonać notyfikacji produktu – wyjaśnia Jan Bondar. Przyznaje, że wszystko dokonuje się jednak na poziomie wymiany dokumentów. – Rynek suplementów diety regulują głównie normy unijne, które określają listę produktów mogących wchodzić w ich skład – dodaje Jan Bondar. Profesor Katarzyna Stoś przyznaje, że istnieje lista dopuszczonych witamin i składników mineralnych i lista związków chemicznych, które mogą być stosowane jako źródła witamin i składników mineralnych, natomiast nie ma konkretnej listy poziomów maksymalnych, które można w suplementach stosować.

– Są jedynie pewne wytyczne określające poziom witamin i składników mineralnych w suplemencie diety. Generalna zasada to: nie przekraczać górnych bezpiecznych poziomów, powyżej których występuje ryzyko dla zdrowia (dla niektórych składników nie ma jednak górnych poziomów), brać pod uwagę spożycie z dietą danych witamin i składników mineralnych oraz uwzględniać wartości zalecanego dziennego spożycia – wyjaśnia prof. Stoś.

– UE uregulowała krzywiznę banana, ale nie uregulowała ogromnego rynku suplementów – puentuje rzecznik GIS.

Zdaniem Jana Bondara na chaos na rynku suplementów diety wpływa m.in. brak ścisłych limitów. Ten sam produkt może podlegać różnym normom nie tylko w Polsce, ale i w poszczególnych państwach UE. Wyroki sądów unijnych pokazują, że każdy przypadek traktowany jest indywidualnie.

– W przypadku ok. 30 proc. zgłaszanych do obrotu suplementów diety mamy zastrzeżenia. Pierwsza grupa dotyczy etykietowania. Produkt nie może sugerować właściwości leczniczych czy wpływania na modyfikowanie funkcji organizmu – mówi Jan Bondar. Na przykład nie może zawierać informacji, że zmniejsza ryzyko zachorowania na nowotwór. – Druga grupa produktów, co do której mieliśmy zastrzeżenia, dotyczy zbyt dużej zawartości składnika, np. diosminy – ocenia Jan Bondar.

 

Ochronić najsłabszych

Producenci suplementów diety zajadle walczą o klienta i zaczynają ostro konkurować między sobą. – W ostatnich latach otrzymaliśmy już kilkadziesiąt skarg od firm. Na przykład jedna z nich zgłosiła, że druga zmieniła wzór etykiety – mówi Jan Bondar.

Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów wraz z Państwową Inspekcją Sanitarną wysłały do 315 producentów i dystrybutorów suplementów diety list z żądaniem wyjaśnień dotyczących materiałów reklamowych produktów. W tym roku planowana jest kampania edukacyjna skierowana do „słabszych”, bardziej podatnych na reklamy konsumentów.

– Rynek suplementów diety jest bardzo rozbudowany i przewidujemy, że do 2020 r. będzie się dynamicznie rozwijał. Z naszego monitoringu wynika, że reklamy mogą budzić wątpliwości co do ich rzetelności, dlatego postanowiliśmy przeprowadzić taką akcję razem z GIS. Chcemy też zwrócić uwagę farmaceutom, żeby pomagali konsumentom dokonywać rozsądnych wyborów – mówi Agnieszka Majchrzak z UOKiK.

UOKIK przypomina, że reklama suplementów diety nie może wprowadzać w błąd. Zabronione jest wykorzystywanie niewiedzy, nieświadomości, braku doświadczenia konsumentów. Reklamy nie mogą przypisywać suplementom diety właściwości leczniczych, zakazane jest także sugerowanie, że suplementy diety to remedium na wszystkie dolegliwości.

– W pewnych sytuacjach sięgnięcie po suplement diety staje się uzasadnione. Na pewno za mało mamy w diecie witaminy D, szczególnie w okresie jesieni, zimy, wczesnej wiosny – mówi prof. Katarzyna Stoś. – W wielu sytuacjach jednak wystarczy tak skomponować dietę, by uzupełniała brakujące składniki w organizmie. Jako pierwsze powinno być założenie: stosuję urozmaiconą dietę, z dużą ilością warzyw, owoców spożywanych kilka razy dziennie, ale też innych produktów, w tym mlecznych, zbożowych. Warto wiedzieć, że mamy w sprzedaży produkty spożywcze wzbogacane w składniki mineralne, np. jodowaną sól, oraz w witaminy. Warto przeczytać na etykiecie, jaką ilość poszczególnych składników produkt zawiera. Świadomy konsument powinien kontrolować swoją dietę i szukać produktów będących naturalnym źródłem składników mineralnych i witamin.

Suplementy diety to nie jest „samo zło”. Ważne jednak, jak z nich korzystamy. Trzeba wiedzieć, że przy braku regulacji na rynku dystrybucji i reklamy czy braku właściwej informacji suplementy diety mogą bardziej zaszkodzić niż pomóc.

Irena Świerdzewska
fot. Irena Świerdzewska/Idziemy
Idziemy nr 46 (529), 15 listopada 2015 r.

 

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

DUCHOWY NIEZBĘDNIK - 2 marca

Wtorek, II Tydzień Wielkiego Postu
+ Dzień Powszedni
«Największy z was niech będzie waszym sługą».
+ Czytania liturgiczne (rok B, I): Mt 23, 1-12
+ Komentarz do czytań (Bractwo Słowa Bożego)
+ Wielkopostne kościoły stacyjne (diec. warszawskie): 2 marca par. Niepokalanego Poczęcia NMP (ul. Przy Agorze 9, AW)

ZAPOWIADAMY, ZAPRASZAMY

Co? Gdzie? Kiedy?
chcesz dodać swoje wydarzenie - napisz
Blisko Nas (bieżące informacje)
+ Beatyfikacja kard. Stefana Wyszyńskiego
+ Transmisje Mszy świętych w TV, internecie i radiu
+ Wyślij intencję modlitewną do sióstr karmelitanek bosych na czas epidemii
+ Informacje o odpustach



Najczęściej czytane artykuły



E-WYDANIE


Zachęcamy do prenumeraty e-wydań tygodnika Idziemy



Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.
- Materiał partnera serwisu -



Newsletter