17 listopada
niedziela
Salomei, Grzegorza, Elzbiety
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Wysiłek ma sens

Ocena: 4.95
2459

Popularność nazwiska, na które pracowałam, jest mniej istotna od jedności naszej rodziny – mówi Dominika Chorosińska.

fot. arch. Dominiki Chorosińskiej

Z Dominiką Chorosińską z d. Figurską, aktorką i działaczką społeczną, rozmawia Marta Jacukiewicz

Dlaczego po kilkunastu latach zdecydowała się Pani na zmianę nazwiska?

Decyzję podjęłam na rekolekcjach ignacjańskich przed Bożym Narodzeniem, w okolicy moich 40. urodzin. Był to czas refleksji nad dotychczasowym życiem i poczułam potrzebę, by mieć to samo nazwisko, co mój mąż i nasze dzieci. Popularność nazwiska, na które pracowałam, jest mniej istotna od jedności naszej rodziny.

Każdy, kto zna Państwa małżeństwo, wie, że jesteście z mężem też przyjaciółmi. Na jakich fundamentach budujecie swoje życie małżeńskie?

Początkowo doświadczyliśmy silnego wzajemnego zauroczenia i hierarchia wartości układała się wedle słów: kocha, lubi, szanuje. Jednak po wielu latach wspólnego życia mogę powiedzieć, że kolejność tych słów odwróciła się i pierwszą zasadą naszej relacji stał się wzajemny szacunek i chęć bycia ze sobą. Dlatego bardzo dbamy o wspólny czas i o jego jakość. Bez telewizora, telefonu, komputera i innych rozpraszaczy. Staramy się po prostu ze sobą być. Zabrzmi to być może dziwnie, ale lubimy się razem ponudzić, poświęcić wspólnemu nicnierobieniu. Mając dużą rodzinę i związane z nią obowiązki oraz życie zawodowe, nosimy pragnienie, żeby po ze sobą prostu być. Czasem uciekamy z gwarnego domu na spacer, czasem udaje się krótki wyjazd na łono natury. Nie ma w tym powtarzalności ani stałych, sprawdzonych formuł. No, może poza jedną – minimum raz w roku udajemy się na wyjazd tylko we dwoje. W tak rozpędzonym świecie to wyhamowanie jest trudne i niekiedy trzeba o nie walczyć. Na co dzień scala nas też wspólna modlitwa małżeńska i rodzinna. Staramy się też, by przynajmniej raz w roku każde z nas mogło naładować baterie duchowe na rekolekcjach.

Kryzysów się nie uniknie, ale one zbliżają tych, którzy naprawdę się kochają. Jakie są przyczyny kryzysu w małżeństwie?

Zapewne jego przyczyn może być wiele, ale u mnie największy kryzys, jakiego doświadczyłam, wynikał z niedojrzałości i egoizmu. Każde z nas zbytnio myślało o sobie, a za mało o naszym wspólnym małżeńskim świecie.

„Będę Ci wybaczać, zawsze...” – dlaczego te słowa chciałaby Pani dopisać do przysięgi małżeńskiej?

Bo wybaczenie jest niezwykle ważne, i to chciałam podkreślić. I nie chodzi mi o jakieś wielkie sprawy, tylko o codzienność, która buduje historię każdego małżeństwa. Wybaczenie – wyzerowanie konta – zanim zapadnie noc, sprawia, że w sercu człowieka nic się nie odkłada. A wiele kryzysów może mieć swój początek właśnie w takim odkładaniu w sercu osadu niedopowiedzeń, drobnych żalów, niespełnionych oczekiwań.

Mówi Pani publicznie o Jezusie. Kim On dla Pani jest?

Doświadczyłam od Niego wielkiej, bezinteresownej miłości i przebaczenia. Ocalił moje małżeństwo i rodzinę. Prowadzi mnie dalej po ścieżce oczyszczenia. Nadaje sens mojemu życiu i wszystkiemu, co podejmuję. Myślę, że mogę go nazwać swoim Przyjacielem.

A pomysł na prowadzenie sklepu internetowego i ewangelizacja w sieci?

Widzę, że Pani również uległa temu fake newsowi (śmiech). Nigdy żadnego sklepu internetowego nie prowadziłam. Nie ewangelizowałam w sieci. Staram się natomiast wspierać, w roli ambasadora, ważne rodzinne inicjatywy społeczne, takie jak Orszak Trzech Króli czy Marsz dla Życia i Rodziny. Być może to rodzaj świadectwa.

W mediach krążą różne nowinki o Pani życiu. Jak się Pani do nich odnosi?

Włącznie z tym, że kilka lat temu rozważałam aborcję? W żadnej sekundzie życia nie miałam takiej myśli, natomiast doświadczyłam takich sugestii. Ciąża była zagrożona i lekarze we Wrocławiu, bo tam wtedy pracowałam, pytali, czy nie chciałabym poddać się aborcji. Zabicie dziecka z powodu wysokiego prawdopodobieństwa choroby było dla mnie czymś niewyobrażalnym.

W ostatnim czasie spłynęła na Panią fala hejtu. Nowe doświadczenie?

Na pewno przykre. Wydaje mi się, że ten hejt nie ma bynajmniej spontanicznego charakteru, lecz jest dziełem nieprzychylnych mi środowisk. Szerzej odnoszę się do tej sprawy na mojej stronie internetowej www.dominikachorosinska.pl. Chciałabym zarazem gorąco podziękować za wszystkie wyrazy wsparcia, jakie otrzymałam. To dla mnie bardzo ważne.

Podobno marzyła Pani o dużej rodzinie. Marzenie się spełniło?

Szczerze mówiąc, myślałam o dwójce dzieci, Michał podobnie. Jednak życie potoczyło się inaczej i mogę powiedzieć, że każde kolejne dziecko – mamy ich pięcioro, dwie córki i trzech synów – wniosło do naszego domu tonę miłości i prawdziwego szczęścia. Wysiłek posiadania dużej rodziny jest tego wart. Ja w każdym razie odnalazłam w rodzinie swoje szczęście i sens.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

NIEDZIELNY DUCHOWY NIEZBĘDNIK - 17 XI

Nabierzcie ducha i podnieście głowy, ponieważ zbliża się wasze odkupienie.
Dziś w Kościele:
niedziela XXXIII tygodnia zwykłego
+ Czytania liturgiczne (rok C, I): Ml 3,19-20a; Ps 98 (97),5-9; 2Tes 3,7-12; Łk 21,5-19
+ Komentarz Bractwa Słowa Bożego do czytań
+ Komentarz tygodnika Idziemy

ZAPOWIADAMY, ZAPRASZAMY



Najczęściej czytane artykuły



Najczęściej czytane komentarze



Najwyżej oceniane artykuły

Nasze patronaty

Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.
- Materiał partnera serwisu -