Wzorce pilnie poszukiwane
Już nie wielki mąż stanu, poeta ani święty. Dziś to celebryta pretenduje do miana autorytetu we wszystkich dziedzinach życia.
– Mówiąc o autorytetach, musimy ustalić, kto i w jakiej dziedzinie do tego miana ma aspirować. Ogólna tendencja jest dziś taka, że jeśli ktoś jest wzorem w jednej dziedzinie, to pewnie też i w drugiej. A przecież to nieprawda. Ponadto ludzie, zwłaszcza młodzież, często idealizują znanych ludzi, a rzeczywistość okazuje się zupełnie inna. I wtedy właśnie u młodych osób pojawia się rozczarowanie kimś, kto miał być wzorem – podkreśla ks. dr Marek Tatar, teolog duchowości z Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego. – Jeśli mówimy o autorytecie jako ideale doskonałości, to jest to nieprawdziwa definicja. Choćby święci czy błogosławieni, którzy są wzorami, nie byli bezgrzeszni, ale świadomi grzeszności.
Absolutny ludzki autorytet nie istnieje. Z drugiej strony w świecie, który się sekularyzuje, panuje lęk przed najdoskonalszym autorytetem, a więc Bogiem. Zakorzeniają się w naszej kulturze niebezpieczne poglądy: budowanie autorytetu wokół „nadczłowieka”. Wiąże się to z pogardą dla Boga, a co za tym idzie, dla człowieka i jego słabości.
– Jeśli człowiek mówi, że dzisiaj nie ma autorytetów, to przypuszczalnie chce być wzorem sam dla siebie. Kwestionowanie prawdziwych autorytetów, ich odrzucenie, wiąże się także z filozofią Nietschego. Filozof ten wypowiada bardzo okrutne zdanie: „Jeżeli Bóg jest, to ja jestem nikim. Więc muszę Boga zniszczyć, żeby być kimś”. To niebezpieczny trend, polegający na absolutyzowaniu wolności. Mam wrażenie, że ucieczka młodych ludzi od autorytetów jest lękiem przed kwestionowaniem wolności. Obawiają się, że autorytet będzie od nich za wiele wymagać – dodaje ks. dr Tatar. – Szukając autorytetu do naśladowania, nie kierujemy się sympatią czy upodobaniem. Bierzemy raczej pod uwagę reprezentowane przez ów wzór wartości: m.in. prawdę, dobro, piękno. Natomiast w przypadku celebrytów następuje budowanie autorytetu emocjonalnego.
O NAŚLADOWANIU
– Kiedy weźmiemy pod uwagę rozwój duchowy człowieka, możemy stwierdzić, że dokonuje się on na bazie naśladowania Jezusa Chrystusa. Pójście za Jezusem, jako autorytetem, czy naśladowanie Go, nie jest odtwarzaniem – stwierdza ks. dr Tatar.
Dzisiejszy wpływ pseudoautorytetów, czyli celebrytów polega na presji naśladownictwa. Ksiądz dr Marek Tatar wskazuje tutaj na istotną różnicę. Naśladowanie jest przyjęciem pewnych wartości, zachowania, które imponuje, sposobu bycia. Jest także korzystaniem z wartości duchowej danej osoby. Naśladownictwo zaś jest odtwarzaniem postaci.
– Wystarczy popatrzeć na kobiety i mężczyzn, którzy spędzają ogromną ilość czasu w siłowniach tylko dlatego, że celebryci promują taki styl. I tutaj nie chodzi o wartości, jakie niesie ze sobą sport, ale o rzeźbienie swojego ciała, stylizowanie siebie. Naśladownictwo niesie ze sobą dwa style życia: człowiek będzie korzystał z życia w pełni, bo nie wiadomo, kiedy ono się skończy, tak jakby życie było bez przyszłości – lub druga skrajność: korzystaj z życia, jakby się nigdy nie miało skończyć – mówi ks. Tatar.
Bezrefleksyjne dążenie: „będę jak Barbie” – to kwestionowanie siebie. Zrzeczenie się własnej osobowości na rzecz promowanej osobowości celebryckiej. Ludzie, zwłaszcza młodzi, nie chcą być napiętnowani, nie chcą odstawać od grupy. Dlatego przyjmują gotowe wzorce, czasem skrajnie negatywne.
KIM JEST CELEBRYTA?
– To ktoś, kto jest znany z tego, że jest znany. Za taką osobą nie musi iść żadna wiedza, żadne konkretne osiągnięcie, wystarczy szum medialny, jaki wokół siebie taki człowiek wytwarza – mówi dr Anna Jupowicz-Ginalska, pełnomocnik rektora ds. promocji Uniwersytetu Warszawskiego. – Co ciekawe, określenie to pochodzi już z lat 60., a przecież wtedy nie było takiego dostępu jak dzisiaj do środków masowego przekazu. Termin ten oznacza także kogoś, kto sam siebie celebruje.
– Wielu ludzi, zwłaszcza młodych, dąży do tego, żeby być sławnym, żeby zostać celebrytą. Dla celebryty liczy się głównie to, żeby chociaż przez chwilę zaistnieć w telewizji, nawet jeśli miałby się spotkać wyłącznie z krytycznymi komentarzami – podkreśla dr Łukasz Szurmiński, medioznawca z Uniwersytetu Warszawskiego.
– Wystarczy zrobić skandal, kogoś skrytykować, systematycznie wrzucać filmiki do sieci ze swoimi wygłupami i prowokować dyskusje – dodaje dr Jupowicz-Ginalska. – Już wtedy, w taki sposób rodzą się celebryci – dodaje dr Jupowicz-Ginalska.
– Kto w naszej kulturze polskiej jest na pewno celebrytą? Chociażby Agnieszka Orzechowska, która sprzedaje swoją prywatność, Lunetek – celebryta typowo wirtualny czy Sara Mai, która zbudowała swoją popularność na krytykowaniu innych – odpowiada dr Jupowicz-Ginalska.
Wstecz...
Absolutny ludzki autorytet nie istnieje. Z drugiej strony w świecie, który się sekularyzuje, panuje lęk przed najdoskonalszym autorytetem, a więc Bogiem. Zakorzeniają się w naszej kulturze niebezpieczne poglądy: budowanie autorytetu wokół „nadczłowieka”. Wiąże się to z pogardą dla Boga, a co za tym idzie, dla człowieka i jego słabości.
– Jeśli człowiek mówi, że dzisiaj nie ma autorytetów, to przypuszczalnie chce być wzorem sam dla siebie. Kwestionowanie prawdziwych autorytetów, ich odrzucenie, wiąże się także z filozofią Nietschego. Filozof ten wypowiada bardzo okrutne zdanie: „Jeżeli Bóg jest, to ja jestem nikim. Więc muszę Boga zniszczyć, żeby być kimś”. To niebezpieczny trend, polegający na absolutyzowaniu wolności. Mam wrażenie, że ucieczka młodych ludzi od autorytetów jest lękiem przed kwestionowaniem wolności. Obawiają się, że autorytet będzie od nich za wiele wymagać – dodaje ks. dr Tatar. – Szukając autorytetu do naśladowania, nie kierujemy się sympatią czy upodobaniem. Bierzemy raczej pod uwagę reprezentowane przez ów wzór wartości: m.in. prawdę, dobro, piękno. Natomiast w przypadku celebrytów następuje budowanie autorytetu emocjonalnego.
O NAŚLADOWANIU
– Kiedy weźmiemy pod uwagę rozwój duchowy człowieka, możemy stwierdzić, że dokonuje się on na bazie naśladowania Jezusa Chrystusa. Pójście za Jezusem, jako autorytetem, czy naśladowanie Go, nie jest odtwarzaniem – stwierdza ks. dr Tatar.
Dzisiejszy wpływ pseudoautorytetów, czyli celebrytów polega na presji naśladownictwa. Ksiądz dr Marek Tatar wskazuje tutaj na istotną różnicę. Naśladowanie jest przyjęciem pewnych wartości, zachowania, które imponuje, sposobu bycia. Jest także korzystaniem z wartości duchowej danej osoby. Naśladownictwo zaś jest odtwarzaniem postaci.
– Wystarczy popatrzeć na kobiety i mężczyzn, którzy spędzają ogromną ilość czasu w siłowniach tylko dlatego, że celebryci promują taki styl. I tutaj nie chodzi o wartości, jakie niesie ze sobą sport, ale o rzeźbienie swojego ciała, stylizowanie siebie. Naśladownictwo niesie ze sobą dwa style życia: człowiek będzie korzystał z życia w pełni, bo nie wiadomo, kiedy ono się skończy, tak jakby życie było bez przyszłości – lub druga skrajność: korzystaj z życia, jakby się nigdy nie miało skończyć – mówi ks. Tatar.
Jeśli ktoś mówi,
że dzisiaj nie ma autorytetów,
to przypuszczalnie
chce być wzorem sam dla siebie
Bezrefleksyjne dążenie: „będę jak Barbie” – to kwestionowanie siebie. Zrzeczenie się własnej osobowości na rzecz promowanej osobowości celebryckiej. Ludzie, zwłaszcza młodzi, nie chcą być napiętnowani, nie chcą odstawać od grupy. Dlatego przyjmują gotowe wzorce, czasem skrajnie negatywne.
KIM JEST CELEBRYTA?
– To ktoś, kto jest znany z tego, że jest znany. Za taką osobą nie musi iść żadna wiedza, żadne konkretne osiągnięcie, wystarczy szum medialny, jaki wokół siebie taki człowiek wytwarza – mówi dr Anna Jupowicz-Ginalska, pełnomocnik rektora ds. promocji Uniwersytetu Warszawskiego. – Co ciekawe, określenie to pochodzi już z lat 60., a przecież wtedy nie było takiego dostępu jak dzisiaj do środków masowego przekazu. Termin ten oznacza także kogoś, kto sam siebie celebruje.
– Wielu ludzi, zwłaszcza młodych, dąży do tego, żeby być sławnym, żeby zostać celebrytą. Dla celebryty liczy się głównie to, żeby chociaż przez chwilę zaistnieć w telewizji, nawet jeśli miałby się spotkać wyłącznie z krytycznymi komentarzami – podkreśla dr Łukasz Szurmiński, medioznawca z Uniwersytetu Warszawskiego.
– Wystarczy zrobić skandal, kogoś skrytykować, systematycznie wrzucać filmiki do sieci ze swoimi wygłupami i prowokować dyskusje – dodaje dr Jupowicz-Ginalska. – Już wtedy, w taki sposób rodzą się celebryci – dodaje dr Jupowicz-Ginalska.
– Kto w naszej kulturze polskiej jest na pewno celebrytą? Chociażby Agnieszka Orzechowska, która sprzedaje swoją prywatność, Lunetek – celebryta typowo wirtualny czy Sara Mai, która zbudowała swoją popularność na krytykowaniu innych – odpowiada dr Jupowicz-Ginalska.
Wstecz...
wtorek, 22 maja 2012
- PODZWONNE DLA EUROPY? - ks. H. Zieliński
- ZAKONNICE XXI WIEKU - wywiad M. Glabisz-Pniewskiej z m. Jolantą Olech SJK
- KOCHANI MOI - I. Świerdzewska
- LEFEBRYŚCI: TRUDNY DIALOG - K. Gołębiowski (KAI)
- SERCE POWINNO WIDZIEĆ - wywiad o. S. Tasiemskiego OP (KAI) z kard. Robertem Sarahem
- ACH, JAKI BĘDZIE ŚLUB - E. Steczkowska
- WOBEC CHRYSTIANOFOBII - D. Kowalczyk SJ
- CZEKA NAS NOWE ROZDANIE? - K. Ziemiec
- ŚWIAT PANA STEFANA - J. Karnowski
- NARODOWE CAŁKIEM NOWE - I. Świerżewska
- PISARZ NAJBARDZIEJ WARSZAWSKI - L. Molak
- PATRONKA BAWARII - S. Meetschen
KOMENTARZE
Podzwonne dla Europy?
Sytuacja dzisiejszej Europy coraz bardziej przypomina tę, w której przed szesnastu wiekami znalazł się starożytny Rzym – pisze ks. Henryk Zieliński.
Więcej...
Wobec chrystianofobii
Do przemocy wobec katolików dochodzi również w krajach, w których znakomitą większość stanowią właśnie katolicy – pisze o. Dariusz Kowalczyk SJ.
Więcej...
Czeka nas nowe rozdanie?
Ekonomiści przewidują, że do końca roku co najmniej jeden kraj wyjdzie ze strefy euro – pisze Krzysztof Ziemiec.
Więcej...
Świat pana Stefana
Dziennikarz goniący za politykiem okazuje się nagle natrętem, którego można nawet uderzyć. Bo dziennikarz jest opozycyjny, a polityk rządzący – pisze Jacek Karnowski.
Więcej...
Patronka Bawarii
Od roku trwa wielkie pielgrzymowanie obrazu Matki Bożej po Bawarii – pisze Stefan Meetschen.
Więcej...



