11 kwietnia
niedziela
Filipa, Leona
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Zagłada Romów

Ocena: 0
909

Od ponad 30 lat trwa w Karczewie batalia o odnalezienie masowej mogiły Romów polskich i godny pochówek zamordowanych 77 Cyganów.

fot. archiwum ks. Andrzeja Sobczyka

Cmentarz parafialny, gdzie mieli zostać pochowani Romowie

Tabor cygański w okresie międzywojennym przyjeżdżał na zimowisko do wsi Przewóz (obecnie część Karczewa) i wynajmował izby u miejscowych gospodarzy. Od 1939 roku Cyganie mieszkali w miejscowości przez trzy lata, ponieważ Niemcy zakazali Romom wędrówki.

Życie lokalnej społeczności romskiej zakończyło się tragicznie 2 stycznia 1943 roku. – Kilku żołnierzy niemieckich otoczyło wioskę i zaczęło wyciągać Cyganów z domostw na ulice. Kto stawiał opór, był od razu rozstrzeliwany; łącznie w trakcie egzekucji zabito 77 osób – relacjonuje lek. med. Zbigniew Grzanka, przewodniczący Komitetu Społecznego upamiętniającego zbrodnię hitlerowską na Romach w Karczewie 2 stycznia 1943 roku.

Po mordach oprawcy zlecili Policji Generalnego Gubernatorstwa, nazywanej potocznie policją granatową, aby zaangażowała młodych mężczyzn z okolic do pozbierania i zakopania ciał. – Z relacji mieszkańców wiem, że były to doły o wymiarach 7 × 2 m. Zwłoki zakopano na skarpie wiślanej, która w tamtym czasie była nieużytkiem rolnym. Gleba w tym miejscu po rozłożeniu się zwłok zapadła się o pół metra – opisuje Zbigniew Grzanka.

Jednym z ocalonych był Edward Paszkowski, wówczas dwunastoletni chłopiec. Chłopak uciekał z miejsca egzekucji w stronę Wisły, Niemcy już go nie gonili, tylko strzelali w jego kierunku. W czasie ucieczki zdołał przejść za wał rzeki, gdzie spotkał dwóch innych Cyganów, którzy również uszli z życiem.

– Zdołali zbiec do miejscowości Świder, gdzie zatrzymali się na noc u furmana. Potem pojechali koleją na warszawską Pragę, ponieważ wiedzieli, że zatrzymał się tam tabor cygański na zimowisko – wspomina przewodniczący Komitetu. Ocalała także samotna Cyganka z dzieckiem, która wynajmowała mieszkanie od babki pana Zbigniewa, Heleny Grzanki, na ulicy równoległej do wioski Przewóz. W dniu egzekucji ktoś z mieszkańców przybiegł i powiedział jej, żeby uciekała z dzieckiem, ponieważ po sąsiedniej stronie wsi rozstrzelano Cyganów. – Romka zabrała dziecko i zbiegła, jednak po kilku dniach przyszła do mojej babci z dużym prezentem podziękować za ocalenie – opowiada Zbigniew Grzanka.

Jako radny Rady Narodowej i Gminy Karczew dr Grzanka już w 1988 roku rozpoczął starania o odnalezienie oraz ekshumację zwłok Cyganów. Ale władze lokalne nie były zainteresowane upamiętnieniem zamordowanych Romów. W tym samym roku pewien mieszkaniec Karczewa, będąc w Łukowie na końskim targu, nawiązał rozmowę z tamtejszymi Cyganami i opowiedział im historię, że w Karczewie mieszka lekarz, który chce upamiętnić ofiary zbrodni.

Jeden z Romów z zainteresowaniem wysłuchał opowieści karczewianina i zdecydował się odnaleźć Zbigniewa Grzankę. Do gabinetu lekarza przyjechało dwóch członków Rady Najwyższej Romów w Polsce: Ryszard Gieruszka oraz wspomniany uciekinier z egzekucji Edward Paszkowski. Romowie postanowili odwiedzić prawdopodobne miejsce zakopania zwłok, wskazane przez jednego z karczewskich gospodarzy, ale tam rozpoczęto już budowę domu jednorodzinnego. Mimo protestów wnoszonych przez Cyganów do władz samorządowych prac nie wstrzymano.

Przełom w sprawie nastąpił dopiero po trzydziestu latach, w listopadzie 2018 roku, kiedy to Zbigniew Grzanka utworzył Społeczny Komitet upamiętniający zbrodnię hitlerowską na Romach w Karczewie. Lekarz zainteresował sprawą Komisję Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu – Instytut Pamięci Narodowej.

Biuro Upamiętniania Walk i Męczeństwa wyraziło zgodę na przeprowadzenie ekshumacji Romów w Karczewie oraz sporządzenie dokumentacji fotograficznej i filmowej z akcji. Ks. Andrzej Sobczyk, proboszcz parafii św. Wita w Karczewie, wyznaczył nawet kwaterę na cmentarzu parafialnym, by uroczyście przenieść i pogrzebać szczątki Romów. W przypadku odnalezienie mogił Romów zaplanowano, że sprawowana będzie uroczysta Msza święta i odbędzie się pogrzeb.

W dniach 1 i 2 lipca 2019 roku IPN przeprowadził prace archeologiczne, ale grobu i kości ofiar nie znalazł. Według Zbigniewa Grzanki wykopalisk nie wykonano we właściwym miejscu. – Nie kopano na działce zabudowanej, gdzie znajdują się mogiły, tylko poza ogrodzeniem posesji. Niestety, archeolodzy nie mieli wstępu na teren prywatny. Właścicielka domu nie zgodziła się na prowadzenie badań odkrywkowych – wyjaśnia lekarz. Na chwilę obecną bez zgody prokuratury nie ma możliwości prowadzenia ponownych prac archeologicznych na terenie domostwa.

Mija kolejna uroczystość Wszystkich Świętych, a do tej pory nie można postawić symbolicznej lampki na grobie pomordowanych Romów. Pan Zbigniew oraz duża część mieszkańców Karczewa nadal mają nadzieję, że uda się jeszcze oddać należną cześć ofiarom i doprowadzić sprawę do końca.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

NIEDZIELNY NIEZBĘDNIK DUCHOWY - 11 kwietnia

Druga Niedziela Wielkanocna - Miłosierdzia Bożego
«Pokój wam! Jak Ojciec Mnie posłał, tak i Ja was posyłam».
+ Czytania liturgiczne (rok B, I): J 20, 19-31
+ Komentarz do czytań (Bractwo Słowa Bożego)
+ Dar zmartwychwstałego Jezusa (komentarz tygodnika Idziemy)

ZAPOWIADAMY, ZAPRASZAMY

- Reklama -


E-WYDANIE


Zachęcamy do prenumeraty e-wydań tygodnika Idziemy



Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.
- Materiał partnera serwisu -



Newsletter