23 września
środa
Tekli, Boguslawa, Linusa
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Zanim powiesz "Tak"

Ocena: 4.9
1170

Wybrana suknia ślubna i garnitur, kupione obrączki, zamówiona sala weselna nie przygotują nikogo do stworzenia dobrego małżeństwa. Jak przygotować narzeczonych do tego zadania, by im się udało?

fot. archiwum prywatne

Do małżeństwa – tak jak i do kapłaństwa – człowiek de facto przygotowuje się od urodzenia. Kiedy jednak mężczyzna wybiera kapłaństwo, czeka go sześć lat przygotowań w seminarium i co jakiś czas weryfikacja, czy ma powołanie i jest zdolny do przyjęcia święceń. Następnie jako młody ksiądz przez kolejnych kilka lat ma obowiązek uczestniczyć w formacji kapłańskiej. Tymczasem narzeczonych chcących zostać małżeństwem (nupturientów) czeka co najwyżej kilkumiesięczne przygotowanie: kurs przedmałżeński składający się z kilku katechez przedślubnych i kilku spotkań w poradni rodzinnej. Do tego dzień skupienia, spowiedź przedślubna, rozmowa z księdzem w kancelarii. I tyle.

Dlatego konieczna wydaje się ciągła refleksja nad tym, jak w dzisiejszym postmodernistycznym społeczeństwie prowadzić narzeczonych do małżeństwa tak, by mieli choć szansę stworzenia trwałego i szczęśliwego małżeństwa. Co i jak im w trakcie kursów przedmałżeńskich przekazać? Jak nauczyć prawdziwej miłości?

 


Z CZYM DO NARZECZEŃSTWA?

Prawo kościelne określa kolejne trzy etapy przygotowania do małżeństwa: dalsze, bliższe i bezpośrednie, co reguluje przyjęte w maju 2003 r. przez Konferencję Episkopatu Polski Dyrektorium duszpasterstwa rodzin (patrz: ramka).

Problem pojawia się, gdy uświadomimy sobie, że tzw. kursy przedmałżeńskie są częścią przygotowania bezpośredniego. To zaś powinno się opierać na umiejętnościach i wiedzy zdobytych przez narzeczonych podczas wcześniejszego przygotowania: dalszego i bliższego.

W przygotowaniu dalszym – w domu rodzinnym, w szkole, w grupie rówieśniczej i poprzez katechizację – narzeczeni powinni od dzieciństwa zdobywać wiedzę o Bogu, który jest miłością, oraz, mając przykład w swoich rodzicach, ćwiczyć się w cnotach związanych z życiem rodzinnym.

Podczas przygotowania bliższego przyszli narzeczeni, jeszcze uczniowie szkół ponadpodstawowych, powinni przejść swoisty katechumenat przed narzeczeństwem i zawarciem małżeństwa. A więc m.in. pogłębić wiedzę o chrześcijańskiej wizji małżeństwa i rodziny oraz przysposobić się do międzyosobowego życia małżeńskiego i rodzinnego, nieraz trudnego. I dopiero tak przygotowani rozpoczynają przygotowanie bezpośrednie do małżeństwa.

Tyle teoria. Praktyka pokazuje, że większość nupturientów rozpoczyna przygotowanie bezpośrednie z olbrzymimi brakami z przygotowania dalszego i bliższego. Mają oni obraz małżeństwa, miłości i relacji międzyludzkich wyniesiony coraz częściej z rozbitych małżeństw rodziców, seriali telewizyjnych czy rozmów ze sfrustrowanymi koleżankami i kolegami w pracy, którym życie małżeńskie się posypało i ich jedyną radą w sytuacji kryzysu „zamiana na lepszy model”.

Co wtedy robić? Dziś już stanięcie księdza przed nupturientami i wykład, co powinni wiedzieć, nie wystarczy. Praktyka duszpasterska wskazuje, że konieczne jest przede wszystkim nadrabianie zaległości oraz prostowanie zdeformowanych podstawowych spraw i pojęć. Jak choćby to, czym jest miłość, a co nią jest tylko z nazwy. Aby mogli „odkryć wartość i bogactwo małżeństwa” (Amoris laetitia, 205). I pod ten cel dziś profiluje się kursy przedmałżeńskie coraz częściej. W praktyce jest to przygotowywanie do małżeństwa budowanego na czterech filarach: na Bogu, wzajemnym poznawaniu się i budowaniu relacji, na świadectwie oraz na chęci samych nupturientów, by nad swoim małżeństwem pracować.

 


FUNDAMENT I RELACJE

– Prawdą – nieuświadamianą sobie powszechnie – jest to, że człowiek ma wrodzoną potrzebę kochania i bycia kochanym, jednak brak mu umiejętności kochania. Miłości dopiero musimy się nauczyć, tak samo jak np. języka. I tu pojawia się pytanie być może najważniejsze: od kogo chcemy się uczyć miłości? Od rodziców, którym miłość często „nie wychodzi”? Z gazet, telewizji i internetu pełnych obrazów zdrady i miłości sprowadzonej do egoistycznego zaspokajania własnych potrzeb? – pytają kursantów małżeństwa, które kilka razy w roku prowadzą wraz z tamtejszym proboszczem, ks. Krzysztofem Grzejszczykiem, kursy przedmałżeńskie w Centrum Formacji Rodzin w Zalesiu Górnym koło Piaseczna. – Dlatego tak ważna jest podczas kursów ewangelizacja, zadbanie, by narzeczeni spotkali się z Bogiem, zaprzyjaźnili się z Nim i od Niego uczyli się miłości, która jest wierna, bezgraniczna, która wszystko przetrzyma, nie szuka swego itd. Nie zapominamy o innych aspektach przygotowania do małżeństwa, ale doprowadzenie nupturientów do nawrócenia jest fundamentalne. Można mieć doskonałe relacje z mężem, ale nie umieć go prawdziwie kochać. Wtedy małżeństwo zawsze jest zagrożone – mówią.

 

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Katolik, mąż, absolwent polonistyki UW, dziennikarz. Związany z "Idziemy” od pierwszego numeru tygodnika. Członek Rady Programowej Polskiego Radia S.A., były redaktor naczelny portalu idziemy.pl
radoslaw.molenda@idziemy.com.pl

 

DUCHOWY NIEZBĘDNIK - 23 września

Środa, XXV Tydzień zwykły
Wspomnienie św. Pio z Pietrelciny, prezbitera
Bliskie jest królestwo Boże.
Nawracajcie się i wierzcie w Ewangelię.

+ Czytania liturgiczne (rok A, II): Prz 30, 5-9; Ps 119, 29 i 72. 89 i 101. 104 i 163; Łk 9, 1-6
+ Komentarz do czytań (Bractwo Słowa Bożego)

- Reklama -


Najczęściej czytane artykuły

E-WYDANIE


Zachęcamy do prenumeraty e-wydań tygodnika Idziemy



Najwyżej oceniane artykuły

Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.
- Materiał partnera serwisu -



Newsletter