16 lipca
wtorek
Mariki, Benity, Eustachego
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Zawrócony z drogi

Ocena: 0
1780

Nawróceniem, którego doświadczyli z żoną, dzielili się z rodziną. – Sami oferowaliśmy im spotkania, polecaliśmy miejsca – rekolekcje charyzmatyczne, gdzie mogliby przeżyć to samo co my. Od naszego nawrócenia rozpoczęła się przemiana innych osób w rodzinie. Dzisiaj żywą relację z Bogiem deklaruje około 40 osób – podsumowuje dr Szulc.

Trafili z żoną najpierw Odnowy w Duchu Świętym, potem do Szkoły Nowej Ewangelizacji, teraz są w „Palniku” – grupie, którą współtworzyli w 2016 r. – „Palnik” powstał przez przypadek. Wybraliśmy się na grupowy wyjazd do Rzymu z ks. Rafałem Jarosiewiczem. Kiedy tak zwiedzaliśmy miasto, komuś pod stopy wpadł metalowy przedmiot. Okazało, się że był to palnik. To uruchomiło nasze myślenie. Palnik to jak znak płonącego ognia. To znaczy, że Duch Święty chce, by ogień płonął, trzeba tylko zagwarantować mu przestrzeń, czyli nasze serca, nasze życie, a on sam będzie dostarczał nam „paliwa” – wyjaśnia dr Szulc.

Wkrótce przy parafii św. Łucji w Warszawie-Rembertowie powstała wspólnota charyzmatyczna o nazwie „Palnik”. Zebrała się grupa, która chce coś robić dla innych. Jej trzon stanowi 20-30 osób. Na spotkania otwarte przychodzi ich znacznie więcej, ok. 50-60. – Są tu ludzie szukający Boga, mający duży wpływ w społeczeństwie: prawnicy, lekarze, ludzie biznesu – wylicza dr Szulc. Wspólnota przygotowywała m.in. Spotkanie Młodych na Stadionie Narodowym w Warszawie.

 

Jedno za sześcioro

– Za żadną cenę nie wróciłbym do programu in vitro – podkreśla lekarz – chociaż coraz więcej mówi się dziś o in vitro, małżeństwa tak naprawdę nie wiedzą, jaką cenę będą musiały zapłacić. W środowisku lekarskim nadal panuje bardzo duża niewiedza i ignorancja, jeśli chodzi o in vitro – ocenia. – Nie można jednak oceniać dzieci, które urodziły się w wyniku in vitro. Trzeba je kochać, nie różnią się niczym od tych urodzonych w sposób naturalny.

Droga, jaką pokonują małżonkowie, okupiona jest dramatyczną ofiarą. – Od początku stosowania metody in vitro do 2015 r. urodziło się 5 mln dzieci w świecie, liczonym bez Azji. Aby urodziło się jedno dziecko, musi zginąć sześcioro innych – podaje statystyki dr Szulc. – Łatwo policzyć, ile w tym czasie dzieci uśmiercono.

– Chociaż procedura jest wysoce specjalistyczna, nie szanuje i nie chroni życia. Statystyki pokazują, że tylko na etapie mrożenia zarodków ginie od 12 do 25 proc. dzieci, potencjalnie zdrowych, które mogłyby rozwijać się normalnie. Po ponad 40 latach stosowania in vitro już pojawiają się statystyki dotyczące kondycji zdrowotnej dzieci, wskazujące na częstsze występowanie nowotworów, w tym siatkówki oka, zwiększone ryzyko niskiej wagi urodzeniowej, śmiertelności noworodków – ostrzega dr Szulc. Dzisiaj „sukcesem” in vitro jest dodatni test ciążowy, a nie urodzone zdrowe dziecko, bo skuteczność tej metody w rzeczywistości jest dość niska. Na sto prób wszczepienia zarodka tylko 2-3 kończą się urodzeniem zdrowego dziecka. Inne ciąże ulegają poronieniu. Podczas in vitro nieprawidłowa komórka może być zapłodniona przez plemnik, przy naturalnym procesie poczęcia nieprawidłowe komórki nie połączą się. 

Kliniki in vitro pracują więc nad podniesieniem wydajności in vitro bez względu na cenę, którą jest życie poczętych dzieci. – Rozwinięta metoda przedimplantacyjnej diagnostyki płodu wykrywa ryzyko nieprawidłowości genetycznych, zanim zarodek zostanie wszczepiony. W rzeczywistości diagnostyka służy selekcji i decydowaniu, kto będzie żył, a kto zginie, skazywaniu poczętych dzieci na śmierć – ocenia lekarz. 

I wskazuje, że reklamy typu „Zagwarantujemy ci urodzenie zdrowego dziecka” albo proponowanie wyboru płci dziecka czy określonych cech powinny dawać do myślenia, że chodzi o eugenikę. 

– W ubiegłym roku na podstawie diagnostyki przedimplantacyjnej w USA oceniano nawet potencjał intelektualny człowieka. Dziecko staje się towarem reklamowanym, pakowanym produktem. To oznacza selekcję terminalną – przestrzega.

– Droga, którą przebyłem, nakłada na mnie obowiązek świadectwa – przyznaje dr Szulc. – Także obowiązek mówienia o podstawowych wartościach, jak Bóg, miłość, rodzina. Tak często zagalopujemy się w życiu, że zaczynamy wywracać je do góry nogami. A tak naprawdę do szczęścia i radości nie potrzeba wiele. Codzienne życie jest cudem i wielkim błogosławieństwem. Najważniejsze jest spotkanie z żywym Bogiem. To ono zmienia całą optykę.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Dziennikarka, absolwentka SGGW i UW. Współpracowała z "Tygodnikiem Solidarność". W redakcji "Idziemy" od początku, czyli od 2005 r. Wyróżniona przez Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich w 2013 i 2014 r.

DUCHOWY NIEZBĘDNIK - 16 lipca

" Ziemi sodomskiej lżej będzie w dzień sądu niż tobie "

Dziś w Kościele: wtorek, XIV tydzień zwykły
+ wspomnienie Najświętszej Maryi Panny z Góry Karmel
+ Czytania liturgiczne (rok C, I): Wj 2, 1-15a; Ps 69; Mt 11, 20-24
+ komentarze Bractwa Słowa Bożego do czytań

Lato z SalveNet - na okres wakacji proponujemy formację duchową w przystępnej formie: codziennie jeden kilkuminutowy film z cyklów prezentowanych na portalu SalveNet.



Najwyżej oceniane artykuły

PATRONUJEMY

Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.
- Materiał partnera serwisu -