4 sierpnia
wtorek
Dominika, Protazego, Jana
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Zbudź się, Europo

Ocena: 0
1548

Po kwietniowej rzezi 147 młodych ludzi nie usłyszeliśmy wołania zabijanych. Wróciliśmy do swoich spraw.

W kenijskiej Garissie czterech islamistów zabiło wtedy w imię Allaha w tak krótkim czasie tak wiele osób. To wydarzyło się gdzieś tam, daleko, gdzie nasz wzrok nie sięga. A przecież mogliśmy pomyśleć, że skoro mordercy wybierali wyłącznie chrześcijan, a puszczali wolno muzułmanów, to podobna sytuacja mogłaby dotknąć nas, zdecydowanie bliżej? Wymordowanie chrześcijan na terenie kenijskiego kampusu uniwersyteckiego nie wyrwało z ospałego snu Europy, jej władców, nie zajęło sekundy uwagi mediów głównego nurtu. Dziś zresztą też o rzezi w Garissie nie pamiętamy.

W rocznicę śmierci św. Jana Pawła II, 2 kwietnia – jakże to było dawno temu! – bojówki Asz Szabab z zimną krwią budowały stosy z ciał swoich ofiar. W ciągu ostatnich dwóch tygodni, w drugą i trzecią niedzielę listopada, obchodziliśmy Dzień Solidarności z Kościołem Prześladowanym oraz Międzynarodowy Dzień Modlitwy za Kościół Prześladowany. W mediach o tych dniach nie słyszeliśmy, ale cóż, właściwie już się do tego przyzwyczailiśmy. Ale żeby nie mówić o tym w kościołach? To z niewiedzy rodzi się obojętność, apatia, brak działania. Skoro nie wiedzieliśmy nic o dniach solidarności z prześladowanymi Syryjczykami, Nigeryjczykami, Koreańczykami z Północy – trudno było się za nich wspólnie modlić. Każdego dnia powinniśmy znaleźć chwilę, żeby wstawiać się za nimi, prosić o wiarę dla nich w czasie próby.

Mordy w Paryżu, Garissie, Islamabadzie, Jos, Kairze, Bejrucie nie są dokonywane w amoku, nie jest to zwykła bandyterka, ale obmyślony plan zła. Obmyślony do perfekcji, wykonywany w perfekcyjny sposób. W Paryżu wystarczyło ośmiu bandytów, aby zabić 132 osoby, a ofiar niestety będzie więcej. Ataków będzie więcej, bo ci, którzy mieli stać na straży bezpieczeństwa wewnętrznego i zewnętrznego Europy, zawiedli. Dlatego tak oburza cyniczne wypaczanie rzeczywistości przez media mainstreamowe, które jak ognia unikają skojarzenia terroryzmu religijnego z islamem. Reprezentujący lewicę i liberalizm użyteczni dziennikarze, politycy, liderzy opinii dwoją się i troją, aby przypadkiem nie skorelować tych jakże częstych i wciąż powtarzających się zmiennych „terroryzm” i „islam”. A jednocześnie panuje zmowa milczenia, jeśli akty terroru dotykają chrześcijan. Wtedy, podczas tragedii w Garissie, Zachód bardzo długo zwlekał z oznajmieniem, że terror dotknął chrześcijańską młodzież z kampusu. Nie było poruszenia, jak po zamachach francuskich, najpierw w redakcji „Charlie Hebdo”, potem 13 listopada. Nikt nie wklejał kenijskich flag na swoich wirtualnych profilach, nie skandował „Je sus Kenya”. Nie pierwszy raz.

W czasie ataku islamistów na redakcję satyrycznego tygodnika paryskiego „Charlie Hebdo”, gdy świat płakał nad zamordowanymi bluźniercami, w tym samym czasie, czyli w styczniu – to jeszcze bardziej odległa historia! – nigeryjska sekta islamska Boko Haram zamordowała rekordową liczbę ludzi w cztery dni – 2 tys. osób! Zbrodnie islamistów są nie do wypowiedzenia! W swoich zamachach używają oni dzieci, które wysadzają się na rynkach, dworcach autobusowych, żeby zabić jak największą liczbę cywilów. Tak, wówczas nie ekscytowano się krwawymi wydarzeniami, nie wysłano żadnej ekipy fotoreporterów i dziennikarzy, choć wydaje się, że to bardzo medialny temat i powinien przyciągnąć uwagę opinii publicznej. Informacje o atakach na kampus w Garissie, które są najkrwawszym atakiem terrorystycznym na chrześcijan w Kenii, o rzeziach w nigeryjskiej Baga, gdzie palono żywcem ludzi, a kobiety w ciąży ludobójcy patroszyli, nie dotarły do naszej wiadomości.

Kiedy w Nigerii, Kenii, Kamerunie, ale i Pakistanie, Indiach (tu żyje druga co do wielkości populacja muzułmanów – 200 mln) dochodzi do pogromów chrześcijan, kiedy kampanie nienawiści antychrześcijańskiej nasilają się w tych i innych państwach od lat, kiedy podburzany przez lokalnych imamów motłoch dopuszcza się samosądów w imię Allaha i pod byle pretekstem dokonuje palenia wsi i miast wyznawców Chrystusa – poszkodowani opuszczają swoje domy. To przemilczany exodus, ale nikt ich do Europy nie zaprasza i nie wpuszcza.

Wpuszcza się natomiast tych, którzy w wielu przypadkach akceptowali codzienną dyskryminację chrześcijan w swoich ojczyznach, nawet jeżeli nie dopuścili się udziału w pogromach. Chrześcijanie błąkają się po krajach ościennych i nikt im nie pomaga, nikt o nich nie mówi. W tym szczególnym czasie zanurzmy się w modlitwie za zmarłych, rannych i dotkniętych traumą po atakach. Módlmy się za francuskie władze, aby potrafiły prowadzić skuteczną wojnę z islamistami, zabijającymi niewinnych i bezbronnych ludzi w imię swego bożka zagłady i terroru.

Tomasz Korczyński
fot. Open Doors
Idziemy nr 48 (531), 29 listopada 2015 r.

 

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

DUCHOWY NIEZBĘDNIK - 4 sierpnia

Wtorek, XVIII Tydzień zwykły
+ Wspomnienie św. Jana Marii Vianneya, prezbitera
«Jeśli zaś ślepy ślepego prowadzi, obaj w dół wpadną».
+ Czytania liturgiczne (rok A, II): Jr 30,1-2.12-15.18-22; Ps 102,16-21.29 i 22-23; Mt 15,1-2.10-14
+ Komentarz do czytań (Bractwo Słowa Bożego)

E-WYDANIE


Zachęcamy do prenumeraty e-wydań tygodnika Idziemy



Najczęściej czytane artykuły



Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.
- Materiał partnera serwisu -



Newsletter