25 czerwca
wtorek
Lucji, Wilhelma, Doroty
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Życie po wybuchu

Ocena: 0
2533
Poszkodowani w wybuchu gazu przy ul. Noakowskiego w Warszawie wkrótce będą mogli wrócić do swoich mieszkań. W urządzeniu życia na nowo wspiera ich parafia Najświętszego Zbawiciela.
Wtedy, 26 stycznia, Barbara Potarska siedziała przy stole w kuchni, gdy nagle usłyszała przeraźliwy huk i zobaczyła, jak jej okna w kawałkach wypadają na ulicę. – Widziałam, że pod blokiem stoi autobus ze stłuczonymi szybami, a pasażerowie z przerażeniem patrzą na nasz budynek – opowiada. Wybuch nastąpił w mieszkaniu jej sąsiada, tuż obok.

– To nie był gaz z instalacji na klatce schodowej, tylko z butli gazowych – tłumaczy Lidia Kurczyńska, przewodnicząca zarządu wspólnoty mieszkaniowej Noakowskiego 26. – Właściciel mieszkania, w którym nastąpił wybuch, zrezygnował z umowy z gazownią, miał zdjęte liczniki i zaplombowany dopływ gazu. Na razie nie wiemy, dlaczego butle wybuchły, postępowanie trwa.

Właściciel lokalu trafił do szpitala z rozległymi oparzeniami. Poza nim rannych zostało dwoje mieszkańców oraz kierowca i pasażer jadącego ul. Koszykową autobusu linii 159. Ucierpiał też cały budynek: zawalił się strop pomiędzy piętrami, siedemnaście mieszkań zostało pozbawionych drzwi, trzynaście jest w połowie zniszczonych, a sześć całkowicie zdewastowanych.

– To straszliwie przykre, teraz moje mieszkanie jest wielką ruiną, trzeba naprawić ścianę, wymienić podłogę, oczyścić wszystko z gruzu. Są takie dni, że wciąż chce mi się płakać – żali się Barbara Potarska. Siła wybuchu była tak duża, że przez okna powypadały nawet stoły i krzesła. – Mieszkańcom poginęły dowody osobiste, zdjęcia, pamiątki rodzinne, do których byli przywiązani – dodaje Lidia Kurczyńska.

Ze względu na zakaz użytkowania budynku wszyscy musieli opuścić mieszkania. Część znalazła schronienie u rodzin, inni otrzymali tymczasowe zakwaterowanie w Ośrodku Sportu i Rekreacji przy ul. Polnej. – Na szczęście nasza kamienica była dobrze ubezpieczona – mówi przewodnicząca zarządu. – Remont trwa, wstawiono już okna i drzwi, trzeba jeszcze pomalować klatkę schodową, naprawić instalację elektryczną i bramę wjazdową, na końcu będziemy wymieniać windę. Budynek już odzyskuje siły, teraz ważni są dla nas ludzie: żeby mogli wrócić i szczęśliwie w tym domu zamieszkać.

Niestety, nie wszystkich stać na urządzenie mieszkania od nowa. Miasto przyznało co prawda jednorazową zapomogę w wysokości 1 tys. zł na każde gospodarstwo domowe, a osoby, które kwalifikują się do otrzymania pomocy społecznej, mogą się starać o 500 zł zasiłku. Jednak dla najbardziej poszkodowanych nie jest to wystarczająca kwota. – Może będziemy jeszcze próbowali pisać pisma do różnych banków, instytucji, ośrodków. Ale do tego wspólnota musiałaby mieć swoje konto, a wtedy od każdej wpłaty musielibyśmy odprowadzać wysokie podatki. Mieliśmy nadzieję, że uda się uzyskać jakiś specjalny zasiłek na wyposażenie mieszkań, bo przecież za 500 zł nie można kupić nawet wersalki – wzdycha Lidia Kurczyńska.

Jedyną nadzieją pozostał Kościół. Parafia Najświętszego Zbawiciela, na terenie której znajduje się budynek, bardzo zaangażowała się w pomoc poszkodowanym. – Zareagowaliśmy spontanicznie, to był odruch serca – mówi ks. Tadeusz Sowa, proboszcz. – Od razu po wybuchu zaczęliśmy się modlić za poszkodowanych, rozmawialiśmy o nich w parafialnej społeczności, chcieliśmy im pomóc. Staramy się być z nimi w kontakcie, odwiedzamy też rannych w szpitalu.

W niedzielę po wypadku parafialny oddział Caritas zorganizował zbiórkę pieniędzy na rzecz poszkodowanych, a 15 lutego parafianie zostali zaproszeni na seans rodzinnego filmu „Fireproof” („Ognioodporny”), sfinansowany przez Caritas Archidiecezji Warszawskiej i Kino Luna, po którym także można było złożyć ofiary dla potrzebujących. Wzięło w nim udział ponad 650 osób. Proboszcz zaprasza też na 9 marca, kiedy w kościele odbędzie się koncert charytatywny. Dla „kamienicy” zaśpiewa Eleni. – Jesteśmy ogromnie wdzięczni, ta pomoc na pewno bardzo się przyda – podkreśla przewodnicząca. – Musimy się jeszcze zastanowić, w jakiej formie rozdzielimy środki wśród mieszkańców. Kiedy już wprowadzimy się do budynku, będziemy mogli się dokładnie zorientować, jakie są najpilniejsze potrzeby.

Oprócz pomocy materialnej mieszkańcy najbardziej potrzebują wsparcia psychicznego. Lidia Kurczyńska jest najbardziej poruszona losem osiemdziesięcioletniej samotnej sąsiadki, która po wybuchu trafiła do szpitala, zagrożona amputacją nogi. Jej mieszkanie jest całkowicie zniszczone. Kiedy wyjdzie ze szpitala, nie będzie miała nawet w co się ubrać. – Straciła chęć do życia, nie ma motywacji. Staram się o pomoc psychologiczną dla niej, próbuję ją jakoś mobilizować. Wszyscy staramy się podnosić nawzajem na duchu – zapewnia przewodnicząca.

Hanna Dębska
fot. Hanna Dębska/Idziemy
Idziemy nr 10 (493), 8 marca 2015 r.


PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

DUCHOWY NIEZBĘDNIK - 25 czerwca

"Wszystko więc, co byście chcieli, żeby wam ludzie czynili, i wy im czyńcie."

Dziś w Kościele: wtorek, XII tydzień zwykły
+ dzień powszedni albo wspomnienie dowolne bł. Doroty z Mątowów
+ Czytania liturgiczne (rok C, I): Rdz 13,2.5-18  Ps 15,1-5   Mt 7,6.12-14
+ komentarze Bractwa Słowa Bożego do czytań



Najczęściej czytane komentarze



Najwyżej oceniane artykuły

Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.
- Materiał partnera serwisu -

JAN PAWEŁ II MÓWIŁ DO NAS

Pierwsza pielgrzymka Jana Pawła II w czerwcu 1979 roku do Polski zmieniła trwale naszą ojczyznę i nas samych. Co wtedy papież chciał nam przekazać? Co zapamiętaliśmy?
+ 2 czerwca: Warszawa - Okęcie i Plac Zwycięstwa (1)
+ 3 czerwca: Warszawa i Gniezno (2)
+ 4 czerwca: Czestochowa (3)
+ 5 czerwca: Czestochowa (4)
+ 6 czerwca: ostatni dzień w Częstochowie i Kraków (5)
+ 7 czerwca: Kalwaria Zebrzydowska, Wadowice, Oświęcim-Brzezinka (6)
+ 8 czerwca: Nowy Targ, Kraków (7)
+ 9 czerwca: Kraków, Nowa Huta, Kraków (8)
+ 10 czerwca: Kraków i pożegnanie z ojczyzną (9)