21 czerwca
piątek
Alicji, Alojzego
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Emocje pod koszem

Ocena: 5
575

Nigdy nie byłem, nie jestem i pewnie już nie zostanę wielkim fanem koszykówki. Dlaczego?

fot. freepik

Bo nigdy nie potrafiłem w nią dobrze grać. Denerwowało mnie w niej zbyt częste odgwizdywanie fauli. Koszykówka do dziś jest dla mnie, w przeciwieństwie do np. piłki ręcznej, sportem zbyt mało kontaktowym. Ale… coraz częściej śledzę wydarzenia w koszykówce 3×3. Ta odmiana gwarantuje ogromne emocje. Jest wręcz skrojona na obecne czasy, gdyż mecze trwają krótko i w ciągu jednego lub dwóch dni może wydarzyć się bardzo wiele.

Fantastyczne emocje w tej dyscyplinie przeżyliśmy przy okazji kwalifikacji olimpijskich. W Debreczynie męska reprezentacja Polski wywalczyła awans do Paryża w nieprawdopodobnych okolicznościach. Mnóstwo zwrotów akcji w spotkaniach z Japonią i Belgią. Potem, chwilami szalony, ćwierćfinał z Austrią. Porażka w półfinale z Litwą sprawiła, że o bilety do Paryża biało-czerwoni rywalizowali z Mongolią. A właśnie od porażki (i to wysokiej) z tym rywalem rozpoczęli turniej na Węgrzech. I decydujący mecz o igrzyska także długo układał się po myśli reprezentacji z Azji. Mongolia prowadziła najpierw 9:4, a potem 17:12. Później Polacy zdobyli jednak aż sześć punktów z rzędu i po nerwowej końcówce doprowadzili do dogrywki. W niej Przemysław Zamojski oddał jeden z najważniejszych rzutów w karierze. To był niesamowity koszykarski horror. Co jednak najistotniejsze, zakończył się szczęśliwie dla naszej reprezentacji! Radość jest ogromna. Drużynie należą się gratulacje, bo Adrian Bogucki, Filip Matczak, Przemysław Zamojski oraz Michał Sokołowski emocji dali nam co niemiara. Nasi koszykarze udowodnili, że nie pękają, nie załamują się, gdy coś nie idzie. Umieli na Węgrzech odwrócić losy najważniejszego meczu. I jestem pewien, że w stolicy Francji występy koszykarzy również dostarczą kibicom niezapomnianych wrażeń.

Ten sukces trzeba docenić. Mamy kolejną olimpijską nominację w sporcie zespołowym, a to w naszym kraju zawsze jest spore wydarzenie. Polacy awansowali na igrzyska drugi raz z rzędu, ale jako drużyna są w zupełnie innym miejscu niż cztery lata temu. Do Tokio polecieli jako mistrzowie Europy. Tamten sukces, co zrozumiałe, rozbudził wielkie nadzieje. W Japonii Polska jednak rozczarowała – aż pięć porażek, tylko dwa zwycięstwa i brak awansu do ćwierćfinału. To był ogromny zawód. Teraz nasza reprezentacja na pewno nie będzie wymieniana w gronie faworytów. Dziś można wręcz powiedzieć, że jej każda wygrana na igrzyskach olimpijskich będzie niespodzianką. Turniej w Debreczynie pokazał jedno: mamy drużynę nieobliczalną. A to oznacza, że w Paryżu Polacy mogą sprawić niespodziankę. I niech tak się stanie. Niech znów zapewnią nam wielkie emocje pod koszem, a przy okazji wygrają więcej spotkań niż w Tokio. Niech napiszą historię, do której będziemy wracali latami. Wtedy na pewno tej odmianie koszykówki przybędzie jeszcze więcej oddanych kibiców.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Dziennikarz TVP Sport od 2008 r., wcześniej zaś Radia Warszawa, Radia Plus, TV Puls, TV 4 i Polsatu


redakcja@idziemy.com.pl

DUCHOWY NIEZBĘDNIK - 21 czerwca

Piątek, XI Tydzień zwykły
Wspomnienie św. Alojzego Gonzagi, zakonnika
Błogosławieni ubodzy w duchu,
albowiem do nich należy królestwo niebieskie.

+ Czytania liturgiczne (rok B, II): Mt 6, 19-23
+ Komentarz do czytań (Bractwo Słowa Bożego)



Najwyżej oceniane artykuły

Blog - Ksiądz z Warszawskiego Blokowiska

Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.



Newsletter