13 lipca
poniedziałek
Henryka, Kingi, Andrzeja
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Król Dawid

Ocena: 0
1859

No nie! To się nie może zdarzyć! A jednak się zdarzyło.

fot. PAP/Grzegorz Momot

Wyszło szydło z worka: człek małej wiary ze mnie. Po pierwszej serii konkursu mistrzostw świata na skoczni normalnej miałem ochotę wyrzucić telewizor przez okno. Powstrzymałem się, ale głowę spuściłem bardzo nisko. I to ja! Ten sam gość, który w czasach gry w klubie w piłkę nożną zarażał wolą walki wszystkich kolegów. Bo wtedy nawet przy wyniku 0:3 ciągle mobilizowałem, pokrzykiwałem i powtarzałem, że walczy się do końca. Często zaklinałem rzeczywistość, twierdząc, że nigdy, ale to nigdy nie wolno się poddawać.

A teraz, przy okazji mistrzowskich zawodów w Seefeld, stało się inaczej. Być może miałem dość tego, co działo się w Austrii? Bo naszym reprezentantom długo nie wychodziło nic. Na treningach czy w kwalifikacjach było dobrze lub nieźle. A gdy przyszło do walki o medale,indywidualnie i drużynowo, wszystkie plany brały w łeb. I cieszyli się Niemcy, Austriacy czy Japończycy. Po pierwszej serii na skoczni normalnej nie mogłem się pogodzić z tym, że loteryjne, fatalne warunki tak wpłynęły na występy naszych reprezentantów. Aż przyszła druga seria i… z każdą kolejną minutą szczęka opadała mi coraz niżej. No bo jak to? Takie rzeczy na tak wielkiej imprezie się nie zdarzają! Można przebić się na podium z miejsca dziesiątego, no, nawet piętnastego. Ale nie z dwudziestego siódmego!!! No nie! To się nie może zdarzyć! A jednak się zdarzyło.

I ten austriacki konkurs będzie wspominany po wsze czasy. Bo taka historia może nie powtórzyć się już nigdy. Pierwszy raz dwaj nasi skoczkowie znaleźli się razem na podium jednego konkursu mistrzostw świata. Mistrza Kamila wyprzedził mistrz Dawid. Kiedyś, w o wiele mniej dramatycznych okolicznościach, Stoch przejął schedę po Adamie Małyszu. Teraz o pozycję lidera naszej reprezentacji ociera się Kubacki. Ten sezon dla Dawida na pewno jest wyjątkowy. Jest przełomowy. I byłoby znakomicie, gdyby Kubacki dzięki wydarzeniom w Seefeld dostał pozytywnego kopa. Aby te austriackie wydarzenia były dla niego impulsem do dalszego rozwoju. Aby ten nadany przeze mnie, być może na wyrost, tytuł króla miał w kolejnych latach rację bytu.

Dziś przyszłość reprezentacji to wielki, a nawet ogromny znak zapytania. Dlatego tak bardzo cieszy mnie sukces Kubackiego. Bo król Dawid ma szansę na dłużej zagościć w światowej czołówce. I życzę mu tego z całego serca. Życzę mu, by w tej pełnej sukcesów polskiej sztafecie na stałe znalazło się kolejne nazwisko. Był Małysz, jest Stoch, będzie Kubacki?

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Autor jest dziennikarzem TVP

DUCHOWY NIEZBĘDNIK - 13 lipca

Poniedziałek, XV Tydzień zwykły
+ Wspomnienie świętych pustelników Andrzeja Świerada i Benedykta
Kto nie bierze swego krzyża, a idzie za Mną, nie jest Mnie godzien
+ Czytania liturgiczne (rok A, II): Iz 1,10-17; Ps 50,8-9.16b-17.21.23; Mt 10,34-11,1
+ Komentarz do czytań (Bractwo Słowa Bożego)

E-WYDANIE


Zachęcamy do prenumeraty e-wydań tygodnika Idziemy


- Reklama -


Najwyżej oceniane artykuły

Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.
- Materiał partnera serwisu -



Newsletter