7 lutego
wtorek
Ryszarda, Teodora, Romana
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Pierwszy raz od dawna

Ocena: 0
878

Wiedzą Państwo. Nie będę tego powtarzał. Doświadczaliśmy tego na każdym kolejnym mundialu w XXI w.

fot. PAP/EPA/Ronald Wittek

Do tego roku na światowych salonach Polacy zawsze grali trzy mecze i wiemy, o co one były. Tym razem tego uniknęliśmy. Poprzednio taka sytuacja zdarzyła się dawno temu. W 1986 r. po golu Włodzimierza Smolarka pokonaliśmy Portugalię, a że wcześniej był remis z Maroko, to wciąż byliśmy w grze. Ostatecznie, mimo porażki z Anglią, z grupy wyszliśmy.

Gdy piszę te słowa, nie wiem, czy historia się powtórzyła. Nie znam wyniku meczu z Argentyną. Wiem jednak, że tak jak byłem smutny i zły z powodu stylu naszej gry przeciwko Meksykowi, tak po spotkaniu z Arabią Saudyjską mogłem powiedzieć: o to chodzi na mistrzostwach świata. Była walka, emocje, nerwy, radość, podniesione tętno, dramatyczna historia z rzutem karnym w tle. Jednym słowem: działo się. Nie byłem oczywiście wniebowzięty. Co to, to nie. Cały czas widziałem i czułem, że Polska w mundialowym towarzystwie nie wyróżnia się niczym specjalnym. Powodów do zachwytów brak. Zrobiliśmy jednak coś ważnego, i to po raz pierwszy od dawna. I za to dziękuję. Za to, że po dwóch meczach nie straciliśmy wszystkich nadziei. To dla nas jest po prostu sukces. Mały, ale jednak sukces. Na głębsze, poważniejsze wnioski dotyczące biało-czerwonej reprezentacji przyjdzie jeszcze czas.

Już teraz mogę jednak napisać, że ocena całego turnieju, nie tylko z polskiej perspektywy, wysoka nie będzie. Absurd bowiem goni absurd. Nie godzę się na dyktat ze strony FIFA. Na stawianie wszystkich pod ścianą. Na hipokryzję wylewającą się z wielu stron, dotyczącą nie tylko spraw związanych z mniejszościami seksualnymi. Działacze tej federacji, na czele z jej prezydentem, są już całkowicie skompromitowani. Szkoda słów. Nie godzę się na udawanie, że Katar to świetny kraj do organizowania piłkarskiego święta. Mam oczy i widzę, że na trybunach siedzą ludzie, których na pewno nie można nazwać kibicami. Nagranie z udziałem kilku mężczyzn z Indii opowiadających, że chcieli wspierać Meksyk, ale dostali flagi biało-czerwone, więc są za Polską, może i jest śmieszne. Tak naprawdę jest jednak przerażające. Są bowiem rzeczy, których kupić się nie da. Nawet jeśli Katarczycy uważają, że jest inaczej. Brzydzę się kłamstwem, a ono pojawia się przy okazji mundialu na bardzo wielu polach. I w tym miejscu muszą paść inne słowa. Pierwszy raz, od kiedy interesuję się piłką nożną, i pierwszy raz, od kiedy pasjonuję się najważniejszą imprezą w tym sporcie, czuję niesmak. Raz mniejszy, raz większy. Towarzyszy mi jednak nieustannie. I zawsze będę o nim pamiętał, wracając do wspomnień z tego turnieju.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Autor jest dziennikarzem TVP

DUCHOWY NIEZBĘDNIK - 7 lutego

Wtorek, IV tydzień zwykły
Sprawnie uchylacie Boże przykazanie,
aby swoją tradycję zachować.

+ Czytania liturgiczne (rok A, I): Mk 7, 1-13
+ Komentarz do czytań (Bractwo Słowa Bożego)
+ Nowenna przed świętem Matki Bożej z Lourdes cz.2

ZAPOWIADAMY, ZAPRASZAMY

Co? Gdzie? Kiedy?
chcesz dodać swoje wydarzenie - napisz
Blisko nas
chcesz dodać swoją informację - napisz



Najczęściej czytane komentarze



Najwyżej oceniane artykuły

Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.

POLACY POMAGAJĄ UKRAINIE

Polecane przez "Idziemy" inicjatywy pomocy
(chcesz dodać swoją inicjatywę - napisz)



Newsletter