4 czerwca
czwartek
Kwiryny, Franciszka
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Rysy na lodzie

Ocena: 0
899

Od lat w środowisku hokejowym mówi się o konieczności zmian. Na mówieniu jednak się kończy. 

fot. Pixabay, CC0

Kto miał to szczęście, że przeżył w Polsce mroźne zimy, ten wie, co znaczy porządna ślizgawka czy dobre, naturalne lodowisko. Moje najlepsze wspomnienia związane są z grą w hokeja (oczywiście na butach, bo łyżwy mieli nieliczni) na zamarzniętym basenie pożarniczym z bandami z hałd śniegu. Ależ to były emocje! Iluż nas się mieściło na małym w sumie akwenie! Ależ ten krążek zrobiony przez dziadka z obcasa buta śmigał po lodzie!… No, powiem Państwu, bajka!

Ale jakkolwiek piękna byłaby ta opowieść, kończyła się zawsze tak samo: wraz z pierwszym ociepleniem, jeszcze przed roztopami, gdy na lodzie najpierw pojawiały się rysy, a potem coraz poważniejsze pęknięcia. Jeszcze, mimo zakazów dorosłych, wchodziliśmy na lód, ale już doskonale zdawaliśmy sobie sprawę, że te rysy to początek końca zimowych sportów. Tyle wspomnień czar. Dziś nie zmieniło się jedno: pojawiające się rysy zwiastują kłopoty. I wiedzą o tym doskonale wszyscy śledzący polski hokej na lodzie.

Całkiem niedawno mieliśmy strajk reprezentantów Polski. Od dawna cała dyscyplina jest w zapaści, i to nie tylko finansowej. To zapaść związana z całym postrzeganiem hokejowego środowiska. Długi są ogromne, związane między innymi z nierozliczeniem dotacji z ministerstwa sportu za 2017 rok, ale problemy narastają niemal od początku przemian ustrojowych w naszym kraju. Niestety, kwintesencją słabości był ostatni, nieudany występ reprezentacji w mistrzostwach świata Dywizji 1 B. Biało-czerwonych wyprzedziła Rumunia. A przecież celem Polaków był powrót na zaplecze hokejowej elity. Wyszły z tego nici. I to bez wątpienia jedna z ważniejszych rys na obrazie całej dyscypliny.

Od lat w środowisku mówi się o konieczności zmian. Na mówieniu jednak się kończy. W różnych okresach związkiem hokejowym rządzili ludzie niekompetentni. A przykładem najlepiej pokazującym ich dyletanctwo jest niewykorzystanie kogoś takiego jak Mariusz Czerkawski. Były zawodnik NHL od lat mieszka w Warszawie i od dawna zgłaszał chęć pomocy. Jakieś propozycje niby były – żadne jednak na tyle poważne, by Czerkawski zgodził się na danie twarzy projektom, które mogły zakończyć się zszarganiem nazwiska. Nie tylko ostatnie wyniki reprezentacji świadczą o tym, że nasz, porysowany i poharatany, hokej jest blisko dna. Wcześniej czy później będzie musiał się od niego zacząć odbijać. I jestem przekonany, że tacy ludzie jak Czerkawski spróbują pomóc. Cudów oczekiwać nie możemy i nikt ich nie obieca. Trzeba jednak zacząć robić coś mądrego i pozytywnego. Innej drogi do odbudowy nie ma.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Autor jest dziennikarzem TVP

DUCHOWY NIEZBĘDNIK - 4 czerwca

Czwartek, IX Tydzień zwykły
+ święto Jezusa Chrystusa Najwyższego i Wiecznego Kapłana
Czuwajcie i módlcie się, abyście nie ulegli pokusie; duch wprawdzie ochoczy, ale ciało słabe
+ Czytania liturgiczne (rok A, II): Rdz 22,9-18 lub Hbr 10,4-10; Ps 40,7-11b.17; Mt 26,36-42
+ Komentarz do czytań (Bractwo Słowa Bożego)

E-WYDANIE


Zachęcamy do prenumeraty e-wydań tygodnika Idziemy


- Reklama -


Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.
- Materiał partnera serwisu -



Newsletter