22 lutego
czwartek
Marty, Malgorzaty, Piotra
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Abp Szewczuk: Dziś Ukraina znajduje się w centrum tektonicznych procesów z których rodzi się nowy świat (refleksje)

Ocena: 0
697

„Obecna wojna nazywana jest odroczoną wojną o niepodległość Ukrainy lub wojną o samo istnienie Ukrainy. Dziś Ukraina znajduje się w centrum tektonicznych procesów cywilizacyjnych, w których rodzi się nowy świat, i to właśnie Ukraina płaci za to wielką i straszliwą cenę. Jesteśmy w centrum bitwy, w której musimy wytrwać i wygrać. Dlatego tak ważne jest, aby zachować wewnętrzną równowagę, nie załamywać się, widzieć sens tego, co się dzieje, nie tracić nadziei, dawać miłość” - mówi arcybiskup większy kijowsko-halicki Światosław Szewczuk.

Fot. flickr CC BY 2.0 / EpiskopatNews - abp większy kijowsko-halicki Światosław Szewczuk

Zwierzchnik Ukraińskiego Kościoła Greckokatolickiego w rozmowie z ks. Ihorem Jaciwem mówi o tym, jak zachować i wzmocnić duchową siłę w tych trudnych czasach. To nie są porady, ale tematy do refleksji, w których każdy może dla siebie znaleźć teraz coś bliskiego i niezbędnego.

W obliczu szaleństwa wojny

Ks. Ihor Jaciw: „Początek inwazji wojsk rosyjskich na Ukrainę był szokiem dla ukraińskiego społeczeństwa. Pomimo faktu, że taki rozwój wydarzeń był oczekiwany i ostrzegano przed nim, nowa rzeczywistość, która pojawiła się 24 lutego, była taka, że umysł nie chciał w to uwierzyć: eksplozje na obrzeżach miast, alarmy lotnicze, pierwsze godziny w schronach przeciwlotniczych”.

Abp Szewczuk dzieli się swoimi odczuciami z pierwszych godzin i dni wojny:

"Normalna reakcja człowieka w takich okolicznościach jest szokiem, w którym trudno jest działać jasno i świadomie. Chociaż wielu konsekwentnie twierdzi, że Ukraina jest de facto w stanie wojny od ośmiu lat, to dla wielu słowo "wojna" było postrzegane jako coś odległego, gdzieś na Wschodzie. I ta wojna opanowała w tej chwili całą Ukrainę: ataki rakietowe są na północną, środkową, południową i zachodnią Ukrainę. Oznacza to, że wojna pojawiła się na naszych oczach w pełni swojego szaleństwa, zniszczenia i horroru.

Pierwszym wrażeniem, jakie miałem osobiście, było to, że szaleństwo rozwija się przed nami. Bo trzeba mieć szczególnie złudną wyobraźnię i chory umysł, aby celowo niszczyć całe miasta i wsie, celowo zabijać dzieci, kobiety, osoby starsze i myśleć, że to może być narzędziem do rozwiązania niektórych problemów. Już w pierwszych dniach Ojciec Święty Franciszek powiedział: `Zatrzymajmy to szaleństwo!`

Ale pierwszy szok szybko minął, ponieważ musiałem myśleć o tym, co robić. Przede wszystkim: ratowanie życia i to nie tyle ratowanie innych. Prawdopodobnie Ty, ojcze, myślałeś o swoich parafianach na Browarach, my w katedrze patriarchalnej przyjmowaliśmy ludzi w schronie przeciwlotniczym. Materiał filmowy z tych pierwszych godzin z ludźmi w schronach w Kijowie był straszny: były to pierwsze ujęcia szaleństwa wojny, która naprawdę jest zbrodnią. Zarówno sprawca, jak i ofiara mają określone imię. I ta prawda ujawnia się dziś na oczach całego świata".

Po opanowaniu gniewu stajemy się odważni

Ks. Ihor Jaciw: „Wojna wywołuje wiele silnych uczuć, których większość ludzi wcześniej nie doświadczyła. Chrześcijanie często boją się przyznać, że odczuwają gniew, który przeklina tych, którzy niszczą i zabijają nasze życie”.

"Kiedy widzisz, że ktoś niszczy twoje miasto, gniew jest naturalnym uczuciem” – zaznacza abp Szewczuk. „Cały czas mam przed oczami obrazy, bo Kijów zmieniał się z dnia na dzień przez te wszystkie dni… Nawiasem mówiąc, w Piśmie Świętym jest opis gniewu samego Jezusa Chrystusa: kiedy wchodzi do świątyni jerozolimskiej, wypędza kupców, przewraca stoły kantorów i mówi: "Gorliwość o dom Twój pożera Mnie". Jest to słuszny gniew, jako reakcja na oczywiste bezprawie, na oczywisty fakt zbrodni, oczywiste zło, które należy powstrzymać.

Ale ponieważ mówimy o zdrowiu duchowym, myślę, że powinniśmy pójść nieco dalej w analizowaniu naszych stanów emocjonalnych. Z jednej strony tak, gniew jest naturalną reakcją na zbrodnię, na widoczne obiektywne zło. Z drugiej strony wiemy, że człowiek w istocie ma różne sfery życia, a jego zdrowie to harmonia ducha, duszy i ciała. Świat duchowy jest częścią harmonii, którą zabija zło, wpływa zarówno na psychikę, jak i na ludzkie ciało.

Ostatnio toczyły się dyskusje na temat zdrowia moralnego ukraińskiego społeczeństwa. Kiedy więc mówimy o znaczeniu zdrowia duchowego, musimy nauczyć się kontrolować siebie – nie tylko ulegać emocjom, ale także właściwe ich doświadczać. Osoba ludzka ma rozum, wolę i uczucia: jeśli żyje tylko z uczuciami, odbierają mu one zdrowy rozsądek i paraliżują wolę. Dlatego nawet naturalne uczucia – sam gniew – nie powinny przyćmiewać naszych umysłów i stać się kompletnymi panami naszej woli.

Mówi się, że zarówno gniew, jak i strach są złymi doradcami. Zgodnie z nauczaniem zarówno Kościoła katolickiego, jak i prawosławnego, cnoty chrześcijańskie są zdolnością do panowania nad siłami duszy. Kiedy więc przyznajemy – tak, mam tę złość jako jedną z sił duszy, musimy nauczyć się ją kontrolować.

Jednym z rodzajów zdolności do kontrolowania gniewu jest odwaga. Odwagę postrzegamy jako wyraz męstwa militarnego w obronie naszej Ojczyzny. Tradycja chrześcijańska uzupełnia to pojęcie: człowiek odważny to ten, który umie panować nad swoim gniewem, może go opanować. Dlatego uczymy się odwagi – zwłaszcza w czasach teraźniejszych, tak tragicznego okresu w dziejach naszego narodu.

„Do Mnie należy pomsta. Ja wymierzę zapłatę" (Rz 12:19).

Ks. Ihor Jaciw: „Innym uczuciem, które dominuje dziś w społeczeństwie, jest pragnienie zemsty za żal, który rosyjska horda sprowadziła na naszą ziemię”.

Abp Szewczuk mówi: „Owszem, jest to słuszne pragnienie i naturalne uczucie, ale trzeba je opanować, podobnie jak gniew, który nie powinien oślepiać. A chrześcijanin musi pamiętać: Bóg jest zawsze po stronie pokrzywdzonych, więc Bóg jest teraz z nami, z Ukrainą.

Stajemy się zakładnikami logiki zemsty i nienawiści, zwłaszcza, gdy tylko ja i mój oprawca jesteśmy w to zaangażowani, kiedy wierzymy, że to tylko nasza dwustronna sprawa. W takiej optyce naturalne jest powiedzenie: tylko ja jestem tym, który powinien ukarać przestępcę, bo nikt inny. Zemsta oznacza, że nie ma nikogo oprócz mnie, kto mógłby przywrócić sprawiedliwość i przenieść na sprawcę cały ciężar bólu i cierpienia, które zadał innym.

Być może stanowisko, które wyrażę, dotyczy przede wszystkim wierzących, a niewierzący będą postrzegać je inaczej i nie zgodzą się. Ale kiedy wierzymy w Boga – nawet w momencie związku ze sprawcą, z agresorem – jest między nami ten trzeci, a jest nim Pan Bóg. Czytamy w Piśmie Świętym, gdzie Pan Bóg mówi człowiekowi: "Do Mnie należy pomsta. Ja wymierzę zapłatę". Oznacza to, że wierzący nie jest sam na sam ze sprawcą, agresorem, przestępcą – obok niego jest Pan Bóg.

I tutaj bardzo ważne jest, aby zrozumieć, po czyjej stronie jest Bóg i dlaczego, i to jest również naturalne pytanie. Wiemy, że sam Pan Bóg to objawił: jest zawsze po stronie pokrzywdzonego, po stronie ofiary. Miejsce Boga w tych relacjach widzimy w tajemnicy ukrzyżowania, śmierci i zmartwychwstania Jezusa Chrystusa. Jezus Chrystus chciał być tym, który został niesprawiedliwie potępiony i zabity: na zawsze utożsamił się z tym, co możemy nazwać ofiarą niesprawiedliwości. Myśl wczesnochrześcijańska mówiła, że mamy prototypy takiej postawy Boga po stronie ofiary, od Starego Testamentu. Nieznany autor z II wieku mówi, że to bracia Jezusa Chrystusa, sprzedani w niewolę w osobie Józefa, to On został złożony w ofierze w osobie Izaaka i wiele innych przykładów które mamy ze Starego Testamentu.

Dlatego, jeśli powrócimy do naszej krwawej rzeczywistości, Jezus Chrystus jest dziś ponownie ukrzyżowany, poprzez bomby spadające na pokojowe miasta i wsie. Po raz kolejny zostaje upokorzony, gdy domy są rabowane, a kobiety, dzieci i osoby starsze są maltretowane na okupowanych terytoriach. Po raz kolejny handlują Nim ci, którzy chcą ukryć się za plecami Ukrainy, aby zapobiec trzeciej wojnie światowej. Dlatego dzisiaj możemy powiedzieć, że Pan Bóg jest po stronie Ukrainy. Walczy z nami, cierpi z nami i mówi każdemu z nas: "Nie jesteś sam na sam z wrogiem, Ja jestem z tobą". Czasami nie mamy możliwości ukarania każdego przestępcy z imienia. A Pan Bóg mówi: "Do Mnie należy pomsta. Ja wymierzę zapłatę".

Dlaczego tak się stało i kiedy to się skończy?

Ks. Ihor Jaciw: „Kiedy to się skończy? Niestety, nikt nie może dziś odpowiedzieć na to pytanie. Jednak to pytanie jest bolesne i dlatego są tacy, którzy próbują spekulować albo posługując się "proroctwami", albo tak zwanymi prostymi odpowiedziami mając na uwadze własne cele i interesy. Kolejne pytanie brzmi: dlaczego to wszystko się dzieje? Dlaczego Ukraińcy znowu tak bardzo cierpią? Gdzie szukać odpowiedzi na takie pytania i czy są to odpowiedzi zasadne?”

Abp Szewczuk odpowiada: "Nie radziłbym myśleć o pseudoproroctwach, kiedy to się skończy. W duchowej praktyce Kościoła takie rzeczy nazywane są, co najmniej, przesądami albo dziełem diabła, wprowadzającego w błąd. Nikt nie wie na pewno, jak długo to potrwa i nadal nie możemy jeszcze zrozumieć, dlaczego tak się stało.

Największym i najtrudniejszym pytaniem duchowym, jakie zadaję w modlitwie do Boga, nie jest to, kiedy to się skończy, ale dlaczego tak się stało, dlaczego Ukraina miałaby tak bardzo cierpieć? Dlaczego dzieci mojego ludu miałyby składać tak wielką ofiarę ze swojej wolności? Kiedyś była to modlitwa patriarchy Josyfa Slipyja. Istnieją świadectwa kilku osób, które były świadkami takiego dialogu między patriarchą Josyfem a Bogiem, patriarchą, który po 18 latach został zwolniony ze stalinowskich obozów koncentracyjnych i w rzymskiej bazylice św. Sofii, patrząc na ikonę Mądrości Bożej, powiedział: "Boże, dlaczego, dlaczego tyle cierpienia?" Pan Bóg dał mu możliwość zobaczenia zniszczenia wszystkiego, co on i jego poprzednicy zbudowali na przestrzeni wieków. A Kościół, który był całą jego duchową Ojczyzną, został całkowicie zniszczony na jego oczach. I to mogło być odczuciem proroka Jeremiasza, który płakał nad zniszczoną Jerozolimą.

Być może z czasem Pan Bóg sprawi, że zrozumiemy, dlaczego wszystko jest takie, jakie jest, być może nie możemy jeszcze zrozumieć integralności Bożego planu dla Ukrainy. Ale jestem przekonany, że pod wpływem tej wielkiej tragedii zaczyna się coś zmieniać na całym świecie, coś się rodzi. Tak, być może, za narodziny tego nowego płacimy bardzo wysoką cenę, ale to, co dzieje się na Ukrainie, wpłynie na całą ludzkość w taki czy inny sposób.

Świadomość Europy, że Ukraina jest prawdziwym narodem europejskim, realizuje się dziś jako rodzaj mentalnej rewolucji. To jest świadomość, że dziś bronimy nie tylko europejskich wartości na Ukrainie, ale także bronimy Europy, jak to było podczas inwazji mongolsko-tatarskiej. Dlatego dziś Ukraina staje się bolesnym nerwem całej ludzkości, a nasz Kijów duchową stolicą świata. Tak więc podczas tej wojny na całym świecie zachodzą zmiany tektoniczne: żyjemy w kluczowym okresie w historii ludzkości, a takie momenty są zawsze trudne i dramatyczne.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

DUCHOWY NIEZBĘDNIK - 22 lutego

Czwartek, I Tydzień Wielkiego Postu
Święto katedry św. Piotra Apostoła
Ty jesteś Piotr, czyli Opoka,
i na tej opoce zbuduję mój Kościół,
a bramy piekielne go nie przemogą.


+ Czytania liturgiczne (rok B, II): Mt 16, 13-19
+ Komentarz do czytań (Bractwo Słowa Bożego)

+ Modlitwa o pełne zaufanie Jezusowi
Modlitwa o dobre przeżycie Wielkiego Postu
+ Nowenna zawierzenia woli Bożej - o. Dolindo

ZAPOWIADAMY, ZAPRASZAMY

Co? Gdzie? Kiedy?
chcesz dodać swoje wydarzenie - napisz
Blisko nas
chcesz dodać swoją informację - napisz



Materiał Partnera Portalu



Najwyżej oceniane artykuły

Blog - Ksiądz z Warszawskiego Blokowiska

Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.



Newsletter