17 sierpnia
środa
Zanny, Mirona, Jacka
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Apostoł prawdy i wolności

Ocena: 4.82857
3027

24 marca mija stulecie urodzin Czcigodnego Sługi Bożego ks. Franciszka Blachnickiego, twórcy ruchu oazowego i Krucjaty Wyzwolenia Człowieka. Co zawdzięcza mu Kościół i na czym polegał fenomen tego niezwykłego człowieka?

Ks. Franciszek Blachnicki, fot. Archiwum Główne Ruchu Światło-Życie, Lublin

Bez ks. Franciszka Blachnickiego trudno wyobrazić sobie posoborowy Kościół w Polsce. Ruch Światło-Życie pokazujący, jak ŚWIATŁO wiary przenieść na codzienne ŻYCIE, zaszczepienie w ciągu kilkudziesięciu lat ponad milionowi młodych ludzi w Polsce i krajach postsowieckich duchowej wolności w czasach najpierw totalitaryzmu komunistycznego, potem zachodniego postmodernizmu i pseudowolności - to wszystko spuścizna ks. Franciszka Blachnickiego, którą nam po sobie zostawił. Zawdzięczamy mu powszechne dziś doświadczenie Kościoła, że z jednej strony wiary nie da się zamknąć w kościelnej kruchcie, a z drugiej strony, że miejscem codziennego życia i posługiwania w Kościele jest własna parafia. Inspirował polskich hierarchów. Przyjmował odważnie głos Opatrzności stawiającej przed nim prawdziwie wielkie wyzwania. Był wybitnym duszpasterzem, ale też znakomitym teologiem, liturgistą, katechetą, który w sposób nadzwyczajny umiał przetłumaczyć teorię na język praktycznych działań. To m.in. dlatego Jan Paweł II mógł powiedzieć o Ruchu Światło-Życie jako mającym największe zasługi w odnowie posoborowej liturgii w Polsce. Mimo to jego myśl duszpasterska jest ciągle aktualna i do odkrycia.


WRÓG WYRĘCZAJĄCY PAŃSTWO

Wiele już napisano o kolejach życia, które ks. Blachnickiego ukształtowały, i o jego działalności (patrz: "Boży gwałtownik"). Nie można jednak nie wspomnieć o charakterze jego aktywności najpierw w czasach powojennego komunizmu w Polsce.

Władza uznała go za wroga ze względu na jego bezkompromisowość w formowaniu młodzieży do dojrzałej wiary oraz wewnętrznej wolności w czasach, gdy jedyną instytucją uprawnioną do jakiegokolwiek formowania Polaków miało być państwo. Z kolei miejscem wszelkich form aktywności religijnej miał być parafi alny kościół. Ksiądz Franciszek jednak kompletnie się tym nie zrażał. Robił swoje.

Dobrym na to przykładem jest casus Krucjaty Wstrzemięźliwości, którą – jako realizację jednego z elementów odnowy Ślubów Jasnogórskich: potrzeby trzeźwości w narodzie – ks. Franciszek powołał do życia w 1957 r. Szybko stała się ona największym ruchem trzeźwościowym w skali Polski, co w sierpniu 1960 r. doprowadziło do aresztowania ks. Franciszka. Spędził cztery i pół miesiąca w celi tego samego katowickiego więzienia, w którym w 1942 r. czekał 99 dni na wykonanie kary śmierci z rąk hitlerowców. To, jak wspominał, były trudne, ale owocne rekolekcje.

Podczas procesu w ostatnim słowie ks. Blachnicki stwierdził: „Nie proszę o łagodny wymiar kary, bo dla sprawy, którą reprezentuję, im większy wyrok, tym lepiej!”. Sąd zaś w uzasadnieniu wyroku uznał, że „działalność oskarżonego była dobra i pożyteczna dla społeczeństwa”, i… skazał go na trzynaście miesięcy więzienia.

– Uderzenie w ks. Blachnickiego jako twórcę Krucjaty Wstrzemięźliwości było przyznaniem, że był wrogiem państwa tylko dlatego, że wyręczał państwo w walce z alkoholizmem, przez co mieszał się w sprawy państwa. Ponieważ to państwo rezerwowało sobie monopol na "wychowywanie" obywateli – komentuje sprawę historyk prof. Jan Żaryn. I to dobitnie charakteryzuje całą działalność ks. Franciszka: bezkompromisowość, odwaga, wewnętrzna wolność i mieszanie się w sprawy człowieka, Kościoła, narodu, Europy – dla ich dobra. Taki był – jak go nazywają oazowicze – Ojciec Franciszek i m.in. za to lubili się i cenili z kard. Karolem Wojtyłą. Kiedy w latach 70. przyszły papież przyjeżdżał do Krościenka nad Dunajcem, mówił czasem ze śmiechem:

„Najgorzej to się zadawać z wariatami. Ja jestem wariat, mój sekretarz [ks. Stanisław Dziwisz - przyp. RM] to drugi wariat, a na Kopiej Górce [do dziś Centrum Ruchu Światło- Życie – przyp. RM] czeka trzeci wariat”.

– Kiedy ks. Blachnicki był atakowany przez władzę czy UB, zawsze był przy nim arcybiskup krakowski. Zabezpieczał go. Gdy oazy napotykały jakieś trudności w terenie, abp Wojtyła zaraz tam jechał i pomagał. Za dobrze Blachnickiego znał – wspomina kard. Dziwisz.

Oaza Żywego Kościoła, Dzien Wspólnoty na Górze Błyszcz, w środku kard. Karol Wojtyła, obok ks. Franciszek Blachnicki, z tyłu w głębi ks. Stanisław Dziwisz, sierpień 1972 r.


PRAWDA

Kiedy się pisze o ks. Blachnickim, tym, co z perspektywy czasu okazuje się najbardziej nowatorskie i warte przypomnienia, jest wymiar społeczny prowadzonego przez niego duszpasterstwa. – Choć żyjemy już w innej rzeczywistości społeczno-politycznej, jego przekaz, zwłaszcza dotyczący polskiej teologii wyzwolenia, pozostaje wciąż aktualny i jest drogowskazem dla przyszłości Ruchu Światło-Życie – przekonuje obecny moderator generalny Ruchu ks. dr Marek Sędek.

W ramach „polskiej teologii wyzwolenia” ks. Blachnicki stworzył triadę pojęć, w której streszczała się jego myśl społeczna: tam, gdzie jest głoszona prawda, pojawia się przestrzeń wolności człowieka. Ale cena tej prawdy i cena wolności – patrząc na Chrystusa – kosztuje krzyż. Stąd jego program odnowy „Prawda. Krzyż. Wyzwolenie”

– wyjaśnia ks. Henryk Bolczyk, współpracownik ks. Franciszka i były moderator generalny Ruchu Światło-Życie.

Pierwszym krokiem na drodze wyzwolenia człowieka była – zgodnie ze słowami Jezusa „poznacie prawdę, a prawda was wyzwoli” (J 8, 32) – prawda.
Ks. Blachnicki pisał: „Człowiek, który zna prawdę, znosi szykany, prześladowania, obóz, więzienie, a mimo to nie przestaje być człowiekiem wewnętrznie wolnym”. I dodawał: „trzeba to zastosować również w skali społecznej, narodowej! Tutaj także prawda nas wyzwoli. Byśmy duchowo byli wolni, musimy mieć odwagę odrzucić kłamstwo, nazwać rzeczy po imieniu. Nie przyjmować pewnych twierdzeń, ale zrealizować w sobie prawdę w miłości, tworzyć wspólnoty oparte na prawdzie i wyzwalające” – przypomina inny wychowanek Ruchu Światło-Życie, bp Jacek Grzybowski.

Ks. Blachnicki dobrze rozumiał, że przestrzenią wyzwolenia jest tylko prawda. Nie ma żadnej innej broni przeciwko kłamstwu totalitarnemu dotykającemu umysły, serca, sumienia, jak tylko prawda. Dlatego apelował do oazowiczów:

Członkowie Ruchu Światło-Życie stoją dziś przed wielkimi wyzwaniami tworzenia wspólnot, które będą nie tyle wspólnotami głoszenia jakiejś prawdy, w tym także swojej prawdy o Jezusie Chrystusie, co wspólnotami świadczenia swoim życiem, że prawda o Chrystusie przynosi owoce”.

I tak pojęta prawda wyzwala.

Pierwszym jednak – także przed prawdą – krokiem do wolności jest według ks. Blachnickiego wyzwolenie się z lęku. – Żeby być wyzwolonym przez prawdę, trzeba być człowiekiem niebojącym się rzeczywistości świata i mocy prawdy – pisze. I sam wobec swoich współpracowników oraz oazowiczów jest pierwszym świadkiem wyzwolenia z lęku. Świadczyć o tym może notatka jednego z inwigilujących założyciela oaz funkcjonariuszy UB. W notatce dla swoich przełożonych skarży się on:

Blachnicki jest człowiekiem fanatycznie oddanym Kościołowi i biskupom. I jego działalności nie da się w żaden sposób powstrzymać, ponieważ on się niczego nie boi. A jedyne, co można robić, to na różne sposoby neutralizować szkodliwość jego działań dla PRL.

Sam ks. Blachnicki nieraz powtarzał: „Oni się boją, dlaczego więc my się ich boimy?”. – Jako człowiek wewnętrznie wolny nie pytał, co można robić w ramach duszpasterstwa, ale co trzeba robić, by duszpasterstwo było dobre, skuteczne. Nie pytał, czy wolno coś zrobić, ale robił, co robić należy – dodaje historyk KUL i jeden z wychowanków Ruchu Światło-Życie dr Robert Derewenda.

Do takiej wewnętrznej wolności, by się nie bać – pisał ks. Blachnicki – potrzeba jednak przejść pewną formację i mieć osobowy kontakt z Jezusem Chrystusem. „I dopiero z odwagą i miłosierdziem przyjęta prawda o sobie, o innych, stwarza przestrzeń wolności człowieka”.


KRZYŻ. WYZWOLENIE

Ks. Blachnicki już w latach 60. XX w. przepowiedział, że do końca lat 80. komunizm jako struktury państwowe w całym bloku państw socjalistycznych upadnie. Wiedział jednak także, że nie rozwiąże to problemu narodów niby wolnych, a mentalnie zniewolonych

– wspomina inny jeszcze wychowanek Ruchu Światło-Życie, bp Adam Wodarczyk. Dlatego ks. Franciszek odrzucał wizję zastąpienia dawnego reżimu komunistycznego jakimś nowym nurtem społeczno-politycznym, a tym bardziej teologię wyzwolenia bez Chrystusa, w wydaniu południowoamerykańskim, chcącą ożenić marksizm z kapłańską stułą. I tą samą drogą potem szedł Jan Paweł II.

Według ks. Blachnickiego prawdziwe wyzwolenie narodu jest efektem działania wolnych ludzi na drodze od wolnego wewnętrznie człowieka, poprzez autonomię małych grup i środowisk (oazy, wspólnoty w parafiach), do wolności całych systemów gospodarczych i politycznych. Temu właśnie służyło rozwinięcie w 1969 r. – na bazie dawnych Oaz Rekolekcyjnych będących de facto letnimi obozami dla ministrantów i bielanek - Ruchu Światło-Życie, czyli wspólnoty mniejszych wspólnot jako miejsc formowania się nowego człowieka i nowej kultury.

– Ten sam cel miała reaktywacja w 1981 r. Krucjaty Wstrzemięźliwości w nowej formie, jako Krucjata Wyzwolenia Człowieka. Oaza i Krucjata były sobie naturalnie bliskie ze względu na wspólny cel: wyzwolenie człowieka – zauważa dr Robert Derewenda. I to wyzwolenie człowieka we współpracy z Chrystusem, Jego łaską, dzięki czemu może on bez lęku podejmować odpowiedzialność za drugiego człowieka oraz za wspólnotę Kościoła i narodu, uważał ks. Franciszek Blachnicki za cel swoich duszpasterskich działań.

Jak wspominać ks. Franciszka Blachnickiego? – Nie pomnikowo, ale jako duszpasterza na obecne czasy – z wizją i odwagą jej realizowania. Dziś niektórzy mówią o kryzysie Kościoła. Ks. Blachnicki był bardziej praktyczny. Uczył, że Kościół musi być doświadczany w małych wspólnotach: młodzieżowych, rodzinnych. I dopiero jako wspólnota wspólnot jest żywy, dynamiczny i życiodajny. I te jego słowa wciąż pozostają aktualne – kończy ks. Marek Sędek.

Cytaty w artykule pochodzą z filmu Adama Kraśnickiego „Prorok nie umiera – ks. Franciszek Blachnicki”,
z towarzyszącej mu 24 marca 2017 r. debaty w Centrum Edukacyjnym IPN Przystanek Historia (prow. Radek Molenda),
oraz z 46. Krajowej Kongregacji Odpowiedzialnych Ruchu Światło-Życie 27 lutego 2021 r.

Czytaj także:

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Katolik, mąż, absolwent UW, dziennikarz i publicysta związany z "Idziemy” od pierwszego numeru tygodnika. Były redaktor naczelny portalu idziemy.pl. Członek Domowego Kościoła.
radoslaw.molenda@idziemy.com.pl

 

DUCHOWY NIEZBĘDNIK - 17 sierpnia

Środa, XX Tydzień zwykły – wspomnienie św. Jacka, prezbitera
Żywe jest słowo Boże i skuteczne,
zdolne osądzić pragnienia i myśli serca.

+ Czytania liturgiczne (rok C, II): Mt 20, 1-16a
+ Komentarz do czytań (Bractwo Słowa Bożego)

ZAPOWIADAMY, ZAPRASZAMY

Co? Gdzie? Kiedy?
chcesz dodać swoje wydarzenie - napisz



POLACY POMAGAJĄ UKRAINIE

Polecane przez "Idziemy" inicjatywy pomocy
(chcesz dodać swoją inicjatywę - napisz)

Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.



Newsletter