3 grudnia
czwartek
Franciszka, Ksawerego, Kasjana
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Azyl w Choszczówce

Ocena: 0
611

Podwarszawska Choszczówka przez dwanaście lat była dla Prymasa Wyszyńskiego miejscem odpoczynku. Chętnie tu przyjeżdżał ze swojej siedziby przy ul. Miodowej.

fot. xhz

W Ośrodku Jasnogórskiej Matki Kościoła w Choszczówce przy ul. Świerkowej 4 wszystko wygląda tak, jakby Prymas był tu wczoraj. Pokój, który zajmował na pierwszym piętrze domu, z nieodłącznym wizerunkiem Matki Bożej Częstochowskiej, kaplica i druga – powstała w przywiezionym z Kurpiów drewnianym domu. – Niczego nie zmieniałyśmy – mówi Urszula Grzelak z Instytutu Prymasa Wyszyńskiego, mieszkająca w Choszczówce od 1970 r. W drugim z zajmowanych przez kard. Stefana Wyszyńskiego pokoi urządzono niewielkie muzeum: sutanna, ornat, piuska, książki z dedykacjami papieża Pawła VI, kapelusz góralski i ciupaga ofiarowane przez górali z Bachledówki.

– Ojciec często mówił, że to miejsce jest dla niego małą Jasną Górką. Przyjeżdżał tu, by pobyć sam na sam z Panem Bogiem i z Matką Bożą – mówi Iwona Czarcińska z Instytutu. Przyjeżdżał zawsze z wizerunkiem Matki Bożej Częstochowskiej, który zabierał wszędzie, dokądkolwiek podróżował, z wyjątkiem Jasnej Góry. Na odwrocie, słabo już widoczne, ale zapisane ręką Prymasa: Vaticanum II i Conclave 1978. Obraz – tzw. Główkę, czyli zbliżenie twarzy Matki Bożej Jasnogórskiej, Prymas otrzymał w 1961 r., a namalował go prof. Leonard Torwirt, twórca Obrazu Nawiedzenia wędrującego po Polsce.

 


KAPLICA KURPIOWSKA

Choszczówka znajduje się dziś na skraju Warszawy, w otulinie jabłonowskich lasów. Pięćdziesiąt lat temu znajdowała się w granicach gminy Jabłonna, a miejscowość tworzyło kilka domów otoczonych z dwóch stron lasem. W 1969 r. niespełna trzyhektarowy teren z domem został zakupiony z myślą o wypoczynku kard. Wyszyńskiego i jako późniejsza siedziba tworzącego się Instytutu Prymasa Wyszyńskiego.

Wcześniej Prymas udawał się na wypoczynek do Lasek. Przyjeżdżało tam jednak coraz więcej ludzi, coraz trudniej było o ciszę i samotność. W tym czasie z propozycją sprzedaży domu z dużym ogrodem przylegającym do lasu zwrócili się do bp. Bronisława Dąbrowskiego państwo Pietrusińscy. Kiedy władze zorientowały się, że miejsce to ma służyć Prymasowi, próbowały utrudniać zakup. Rozpoczęta w latach 70. budowa w Choszczówce oczyszczalni ścieków Czajka też miała uprzykrzyć wizyty.

Dom, który zaczęto budować jeszcze przed wojną, wymagał wykończenia i przystosowania. Prymas sam zaproponował, by bryłę budowli zamknąć przeszklonymi werandami. Na parterze urządzono domową kaplicę. W 1973 r. powstała dodatkowa drewniana kaplica, z myślą o mieszkańcach, którzy mieli daleko do kościoła parafialnego. Zaadaptowano w tym celu dom kurpiowski. Ówczesne prawo budowlane zakazywało rozbiórki zadaszonych domów, dlatego w ciągu jednej doby poskładano drewniane ściany i przykryto je deskami. Tylko w ten sposób mogło powstać miejsce modlitwy, bo władze odmawiały pozwoleń na budowę kościołów. W 1975 r. Prymas poświęcił kaplicę Jasnogórskiej Matki Kościoła, która służy do dziś.

Choszczówka znajduje się 20 km od centrum Warszawy, ale dojazd nie był łatwy ze względu na stan dróg. Bywało, że zimą samochód docierał do rogu ulic Modlińskiej i Dębowej, a stamtąd jeden z sąsiadów wiózł Prymasa saniami. Kardynał Wyszyński przyjeżdżał tu raz w miesiącu, by prowadzić dzień skupienia dla członkiń Instytutu, i na wypoczynek – na dzień, dwa, trzy, a czasem tylko na kilka godzin.

– Przyjazdy były zwykle zapowiedziane, a podczas każdego pobytu prosiłyśmy Ojca, by zajrzał do kalendarza. Kiedy wiedział, że będzie miał wolną chwilę, wpisywał przyjazd. Bywały oczywiście przesunięcia, wtedy telefonowano z Miodowej, by nas poinformować o zmianie terminu – mówi Urszula Grzelak. – Kiedy przyjeżdżał, była wielka radość. Miałyśmy poczucie, że przebywamy w obecności świętego człowieka, zatopionego w Bogu – wspomina.

 


ROZMOWY BEZ POŚPIECHU

Mimo że miał to być odpoczynek, harmonogram dnia był ustalony i ściśle realizowany. O godz. 7.30 Prymas odprawiał Mszę Świętą. Po śniadaniu wychodził na piętnastominutowy spacer, jeden z trzech-czterech odbywanych codziennie w ogrodzie i w lesie. – Jeśli nie był to dzień skupienia, Ojciec pracował w pokoju, a przed obiadem udawał się na modlitwę do kaplicy – opowiada Iwona Czarcińska. – Na obiad jadł wszystko, co mu podano, prosząc, żeby było jak najskromniej, bo to przypomina mu dom rodzinny. Często na stole pojawiały się placki ziemniaczane. Podczas kolacji było więcej swobodnego czasu na rozmowę. Ksiądz Prymas wspominał wtedy dawne lata, Warszawę, którą zapamiętał z czasów, kiedy chodził do gimnazjum Górskiego. Zdarzały się pogodne wieczory i dowcipne historie. Przy stole nie rozmawiało się o sprawach trudnych. Na zakończenie dnia w kaplicy śpiewano Apel Jasnogórski, Prymas prowadził krótkie rozważanie i błogosławił ojczyźnie. To był zawsze bardzo ważny moment dnia.

 

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Dziennikarka, absolwentka SGGW i UW. Współpracowała z "Tygodnikiem Solidarność". W redakcji "Idziemy" od początku, czyli od 2005 r. Wyróżniona przez Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich w 2013 i 2014 r.

- Reklama -

DUCHOWY NIEZBĘDNIK - 3 grudnia

Czwartek, I Tydzień Adwentu
+ Wspomnienie św. Franciszka Ksawerego
Szukajcie Pana, gdy można Go znaleźć,
wzywajcie Go, gdy jest blisko.

+ Czytania liturgiczne (rok B, I): Iz 26,1-6; Ps 118,1 i 8-9,19-21,25-27a; Mt 7,21.24-27
+ Komentarz do czytań1 (Bractwo Słowa Bożego)
+ Komentarz do czytań2 (Bractwo Słowa Bożego)



Najczęściej czytane artykuły

E-WYDANIE


Zachęcamy do prenumeraty e-wydań tygodnika Idziemy



Najczęściej czytane komentarze



Najwyżej oceniane artykuły

Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.
- Materiał partnera serwisu -



Newsletter