18 czerwca
wtorek
Marka, Elzbiety
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Boży zadatek

Ocena: 0
400

W uroczystość Pięćdziesiątnicy warto pomyśleć szczególnie o młodzieży. W jaki sposób otworzyć ją na działanie Ducha Świętego?

fot. xhz

Jak przekazać młodym ludziom wiarę? Jak otworzyć ich serca na miłość Boga? Jak dać im poznać łaskę Chrystusa? Jak przygotować ich do bierzmowania? Spróbujmy odpowiedzieć na te pytania z perspektywy genialnego Apostoła Narodów – św. Pawła.

 


TRZY FILARY

Wraz z rozwojem kultury i techniki zmieniają się formy trafiania do młodych ludzi. Jednak co do istoty od lat oparte są one generalnie na tym samym modelu, bazującym na trzech filarach, którymi są: chrystocentryzm, wspólnota i świadectwo. Widać to chociażby we wskazaniach Konferencji Episkopatu Polski dotyczących przygotowania do sakramentu bierzmowania. Prowadzą one kandydatów od chrystocentryzmu („Wierzę w Jezusa Chrystusa”) przez wspólnotę (spotkania w małych grupach, „Wierzę w Kościół”) do świadectwa („Jestem gotowy”, „Sakrament bierzmowania zobowiązuje mnie do świadectwa”).

Powyższy model jest teologicznie poprawny, jednak wydaje się mało skuteczny. Pomimo lat katechezy szkolnej i pozaszkolnej znajomość Chrystusa, Ewangelii, Pisma Świętego jest u młodzieży często minimalna. Te tematy nijak się mają do świata smartfonów. Młodzi ludzie dużo częściej nawiązują i utrzymują kontakty w świecie cyfrowym niż realnym. Wystarczy spojrzeć na nich w grupie: choć siedzą obok siebie, każdy wpatrzony jest w ekran swojego smartfona. Dlatego tworzenie parafialnych grup spotkań może być dla nich kompletnie nieinteresujące. Poza tym idea świadectwa była szeroko wykorzystywana przez św. Łukasza (dobrego katechetę) oraz w późniejszych pismach Nowego Testamentu dla przystępnego zobrazowania trudnej do zrozumienia Pawłowej mistyki uczestnictwa w krzyżu i zmartwychwstaniu Chrystusa. Jest to jednak idea świecka, prawna – zaświadczenia o czymś, co człowiek zobaczył. Jest ona łatwa do zrozumienia, ale zbyt mało pojemna do opisania bardzo złożonego duchowego procesu przekazywania wiary innej osobie.

 


CZYM JEST EWANGELIA?

Zanim się zastanowimy, jak przekazywać wiarę młodzieży, spróbujmy najpierw odpowiedzieć na pytanie, co właściwie mamy przekazać. Czym tak naprawdę jest Ewangelia? Jeżeli spojrzymy na to pytanie z perspektywy mistrza ewangelizacji, jakim był św. Paweł, to odpowiedź znajdziemy zaraz na początku jego najstarszego listu, czyli Pierwszego Listu do Tesaloniczan (1 Tes 1, 5-8). Skierowany był on do ludzi, którzy do niedawna byli kompletnymi poganami (1 Tes 1, 9), a więc może być z powodzeniem zastosowany jako model przekazywania wiary współczesnej młodzieży.

Według tego tekstu Ewangelia ma aspekt komunikatywny – jest przekazywanym „słowem”. Jednakże, wbrew rozpowszechnionemu mniemaniu, Ewangelia to nie tylko przekaz słów. Apostoł precyzuje, że jest ona mocą (dynamis), a więc ma potęgę dynamitu. Poza tym dociera do człowieka „w Duchu Świętym”, a więc ma wyraźny aspekt nadprzyrodzony. Ma także aspekt perswazyjny, gdyż człowiek przyjmuje ją „w wielkiej pewności”. Ważny jest w niej także aspekt obecności i przykładu konkretnej osoby: „Wiecie, jakimi staliśmy się wśród was dla was”, co sprawia, że nie wystarczy przekazanie młodzieży formułek i tekstów, ale trzeba także pokazać konkretną osobę żyjącą Ewangelią. Kolejny wymiar Ewangelii to naśladownictwo: „Staliście się naśladowcami moimi i Pana” – a więc nie chodzi tylko o pokazanie młodzieży filmu o Jezusie, ale także o pokazanie człowieka będącego „żywym filmem” pokazującym Chrystusa. Kolejny wymiar Ewangelii to mistyka: życie „w wielkim utrapieniu, z radością Ducha Świętego”, co jest znakiem uczestniczenia zarówno w Krzyżu, jak i w mocy Zmartwychwstania Chrystusa. Wreszcie ostatni wymiar to bycie przykładem: „Staliście się wzorem” do naśladowania – zarówno dla tych najbliżej (w Macedonii), jak i dla tych trochę dalej (w Achai), a wreszcie dla całego świata.

Według Apostoła Narodów przekazywanie wiary młodemu pokoleniu polega więc nie na „świadectwie”, ale raczej na włączeniu go w łańcuch życiowego naśladownictwa, obejmującego świadomy udział w Krzyżu i Zmartwychwstaniu: Pan – Apostoł – odbiorcy Ewangelii – ich najbliżsi sąsiedzi – ich dalsi sąsiedzi – cały świat. Jakie miejsce w tym łańcuchu ma Duch Święty?

 


GDZIE TEN DUCH?

Najbardziej popularnym sposobem przeżywania obecności Ducha Świętego jest przyzywanie Go w szczególnie ważnych i trudnych sytuacjach. Ten rodzaj postrzegania Ducha Świętego oparty jest głównie na tekstach Starego Testamentu (Ez 37, 9-10 itp.), a w Nowym Testamencie pochodzi od św. Łukasza. W Dziejach Apostolskich św. Łukasz często opisywał Ducha Świętego jako Tego, który jest przyzywany (Dz 8, 15 itp.) i który przychodzi (Dz 1, 8; 2, 2-4; 8, 17; 10, 44; 19, 6 itp.). Tymczasem w listach św. Pawła takie myślenie o Duchu Świętym jest prawie nieobecne. Według Apostoła Narodów to nie człowiek, ale raczej sam Duch woła Abba, czyli „Ojcze” (Gal 4, 6). Gdzie wobec tego, według św. Pawła, jest Duch Święty?

Omówiony pokrótce powyżej fragment Pierwszego Listu do Tesaloniczan wskazuje, że przekazywana poganom Ewangelia dociera do człowieka „w Duchu Świętym” (1 Tes 1, 5). Apostoł Narodów wyraźnie sugeruje zatem, że Duch Święty jest dawany i przychodzi do ludzi od razu na początku ich wiary, wraz z pierwszym dotarciem Ewangelii do pogan. Dla św. Pawła obecność Ducha Świętego w człowieku nie jest konkluzją teologicznych rozważań, ale raczej ich punktem wyjścia. Jedyna kontrowersja dotyczy tego, jak to się dokonało: „Czy Ducha otrzymaliście z uczynków Prawa, czy z posłuchu wiary?” (Gal 3, 2). Dla przyjmujących wiarę pogan ważne jest, że obecność Ducha jest traktowana jako „zadatek”, dany przez Boga do naszych serc (2 Kor 1, 22; 5, 5) i zapowiadający pełny udział w życiu wiecznym (2 Kor 5, 1-4). Otrzymanie zadatku jest więc czymś, co można eksperymentalnie sprawdzić, w odróżnieniu od tego, czego w nadziei oczekujemy po śmierci.

Także dzisiaj obecność Ducha Świętego nie powinna być więc przedstawiana jako abstrakcyjna konkluzja teologicznych nauk dotyczących obrazów Ducha Świętego, siedmiu darów Ducha, opisów Ducha w katechizmie itp., których młodzież powinna nauczyć się na pamięć przed bierzmowaniem. Obecność Ducha Świętego powinna być raczej ukazywana jako coś eksperymentalnie sprawdzalnego, co da się jakoś stwierdzić w sercu człowieka.

 


JAK DOŚWIADCZYĆ OBECNOŚCI?

W ruchach zielonoświątkowych stwierdzanie obecności Ducha Świętego jest proste: jeśli ktoś modli się językami itp., to znaczy, że otrzymał Ducha Świętego. W Kościele katolickim dużo częściej, za św. Pawłem, mówimy, że obecności Ducha Świętego można doświadczyć w miłości Boga, która została rozlana w naszych sercach (por. Rz 5, 5). Problem w tym, że dla wielu młodych ludzi miłość Boża jest czymś abstrakcyjnym, o czym można, co prawda, przeczytać w Piśmie Świętym, ale czego raczej nie mogą doświadczyć w codziennym życiu.

Apostoł Narodów podpowiada więc inną drogę doświadczenia obecności Ducha Świętego. Pisze, że „owocem Ducha jest miłość, radość, pokój, cierpliwość, uprzejmość, dobroć, wierność, łagodność, opanowanie (Gal 5, 22-23). Obecność lub nieobecność tych cnót może w sobie stwierdzić każdy młody człowiek, nawet jeśli jest na pół poganinem. Co więcej, jeżeli pomimo dość powszechnego w jego wieku buntu, lenistwa, egoizmu, irytacji i arogancji ma w sobie miłość, radość, pokój, cierpliwość itd., to może stwierdzić, że nie są one tylko efektem dobrego wychowania i ludzkiej kultury, ale są owocem wpływu na ludzkie serce Kogoś wyższego – właśnie Ducha Świętego.

Pamiętamy ogromne zaangażowanie młodych ludzi w pomoc Ukraińcom na początku wojny. Czy udało nam się ten odruch serca schrystianizować, pokazać go jako przejaw działania Ducha Bożego przez miłość? Dla ludzi będących daleko od Kościoła właśnie taka droga – nie tyle uczenia się na pamięć katechizmowych formuł, ile ukazywania nieoczekiwanych, nadprzyrodzonych cnót wlewanych przez Ducha w ich serca – może być najlepszą drogą odkrywania obecności i działania Ducha Świętego.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Autor jest kapłanem diecezji warszawsko-praskiej, biblistą, doktorem habilitowanym, profesorem UKSW

DUCHOWY NIEZBĘDNIK - 17 czerwca

Poniedziałek, XI Tydzień zwykły
wspomnienie św. Brata Alberta Chmielowskiego
Twoje słowo jest pochodnią dla stóp moich, Panie,
i światłem na mojej ścieżce.

+ Czytania liturgiczne (rok B, II): Mt 5, 38-42
+ Komentarz do czytań (Bractwo Słowa Bożego)



Najwyżej oceniane artykuły

Blog - Ksiądz z Warszawskiego Blokowiska

Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.



Newsletter