2 lutego
czwartek
Marii, Miloslawa
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Choroba - zadanie specjalne

Ocena: 0
1118

Cierpienie przeżyte z Panem Bogiem jest piękniejsze od radosnych wydarzeń – mówi pani Beata. Na co dzień opiekuje się niepełnosprawną córką Ewą. I pomaga rodzinom niepełnosprawnych dzieci.

Sytuacja córki zmieniła jej życiowe plany. – Kochałam swoją pracę, chciałam spełniać się zawodowo jako pedagog specjalny – opowiada. W rok po urodzeniu pierwszej córki Basi, na świat przyszła Ewa. – O tym, że jest dzieckiem niepełnosprawnym, dowiedzieliśmy się z mężem, kiedy byłam w szóstym miesiącu ciąży. Lekarz prowadzący przepraszał, że „tak późno i że już nie można usunąć”. – Dla nas nie miało to znaczenia – opowiada Beata. Ewa była dzieckiem upragnionym, mimo to pierwszy rok był bardzo trudny, ze sztywnym harmonogramem: rehabilitacja, jedzenie, sen. – Dopiero po roku, kiedy Ewa zaczęła mówić i uśmiechać się, tak naprawdę ją pokochałam – mówi pani Beata. Dziś Ewa ma 10 lat. Mama towarzyszy jej także w szkole, gdzie trzeba pomagać przy zakładaniu aparatu ortopedycznego pozwalającego utrzymać postawę stojącą i przemieszczać się za pomocą kul lub chodzika.

W przychodni rehabilitacyjnej pani Beata poznała wielu rodziców niepełnosprawnych dzieci. – Jedna z mam zwierzyła się, że jej córka czeka na operację stawu biodrowego. Do pokrycia kosztów brakowało 6 tys. zł. Wtedy poczułam, że chciałabym zawiązać wspólnotę i pomóc tej dziewczynce – opowiada.

Po pielgrzymce do sanktuarium bł. Bolesławy Lament w Białymstoku w 2007 r. powstał pomysł spotkań dla rodziców dzieci niepełnosprawnych. – Na początku były regularne comiesięczne spotkania z modlitwą i wyjścia na wydarzenia kulturalne, potem odbywały się rzadziej. – Organizacja nie może odbywać się kosztem rodziny, która jest pierwszą i najważniejszą wspólnotą – stwierdza pani Beata. Raz w roku, w Wielkim Poście organizuje jednodniowe rekolekcje, raz w miesiącu wysyła 40 SMS-ów z fragmentem Pisma Świętego. Założyła dwa koła różańcowe, jedno dla rodziców dzieci niepełnosprawnych. – Wiem, jak nam jest trudno, dlatego chcę pokazać innym, że nie są sami – dodaje.

– Otrzymuję fragment z Biblii czy dobre słowo zwykle wtedy, kiedy bardzo tego potrzebuję. Dostajemy też komunikaty, tak jak ten: „Wyślijcie Tereni do szpitala słowo, dwa zdania” – mówi Zuzanna, mama niepełnosprawnej Beatki.

– Od roku choruję na nowotwór. Wspieramy się nawzajem, a inni rodzice to dla mnie kopalnia wiedzy – opowiada Ilona, mama niepełnosprawnej Magdy. Choć z Kościoła prawosławnego, przyszła na rekolekcje wielkopostne dla rodziców niepełnosprawnych dzieci. Już trzecie, tym razem na warszawskim Gocławiu.

– Dzięki spotkaniom możemy inaczej spojrzeć na nasze problemy, także w wymiarze wieczności – ocenia pan Piotr, mąż pani Zuzanny.

Anna i Paweł, rodzice Mateusza, chwalą organizację rekolekcji: – Dziecko ma zapewnioną opiekę, a my możemy słuchać w tym czasie rozważań.

Pani Elżbieta przyjechała z córką Małgosią z Legionowa. – Małgosia ma zespół Downa i cechy autystyczne, wymaga ciągłej stymulacji. Nie mówi, uwielbia, kiedy ktoś się nią zajmuje, proponuje zabawę. My rodzice potrzebujemy dużo sił i pomocy, żeby się wzmacniać. Czas rekolekcji jest nam bardzo potrzebny – podkreśla.

Pan Andrzej po śmierci żony sam wychowuje 12-letniego syna. – Marcin zna tu wszystkich i bardzo lubi przychodzić – mówi.

Pierwsze spotkania warszawskiej wspólnoty odbywały się u kapucynów przy ul. Miodowej. Organizacji spotkań pomogło wsparcie finansowe od kapłanów. Od franciszkanów z klasztoru przy ul. Zakroczymskiej, od nieżyjącego już ks. Edwarda Żmijewskiego z Rembertowa, od ks. prof. Krzysztofa Pawliny.

– Modlę się za rodziny dzieci niepełnosprawnych, które są daleko od Boga. Zdarzają się też sytuacje, że jedno z małżonków zostawia rodzinę. Trzeba walczyć o człowieka, żeby nie wkradł się w jego życie grzech ciężki, żeby nie było wchodzenia w drugi związek, co odcina od życia sakramentalnego – mówi pani Beata.

Pani Zuzanna dodaje w imieniu rodziców: – Jestem pełna podziwu dla Beaty, że pomimo obowiązków pomaga innym. Jest to takie ciche zaangażowanie, dla nas rodziców bardzo wymierne. Lęk, nawał pracy powoduje, że ludzie zasklepiają się w swoich problemach, zamykają się w domu.

– Jestem nieśmiała, właściwie niewiele robię – zaznacza pani Beata. – Gdyby Pan Bóg nie dał siły do działania, nic by nie wyszło.

Osoby zainteresowane spotkaniami dla rodziców dzieci niepełnosprawnych mogą kontaktować się pod adresem: beatamlot@wp.pl.

Irena Świerdzewska
fot. Irena Świerdzewska

Idziemy nr 12 (546), 20 marca 2016 r.

 

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

DUCHOWY NIEZBĘDNIK - 2 lutego

Czwartek, IV tydzień zwykły - święto Ofiarowania Pańskiego
Gdy upłynęły dni oczyszczenia Maryi według Prawa Mojżeszowego, rodzice przynieśli Jezusa do Jerozolimy, aby Go przedstawić Panu. 
+ Czytania liturgiczne (rok A, I): Łk 2, 22-32
+ Komentarz do czytań (Bractwo Słowa Bożego)

ZAPOWIADAMY, ZAPRASZAMY

Co? Gdzie? Kiedy?
chcesz dodać swoje wydarzenie - napisz
Blisko nas
chcesz dodać swoją informację - napisz

- Reklama -


Najwyżej oceniane artykuły

Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.

POLACY POMAGAJĄ UKRAINIE

Polecane przez "Idziemy" inicjatywy pomocy
(chcesz dodać swoją inicjatywę - napisz)



Newsletter