10 kwietnia
sobota
Michala, Makarego
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Chrystus i Kościół

Ocena: 4.85
462

 


CO TO ZNACZY, ŻE JESTEŚMY KOŚCIOŁEM?

Ewangelie nie pozostawiają wątpliwości, że Kościół został założony przez Jezusa Chrystusa. Przypomnijmy sobie Jego słowa wypowiedziane do Piotra: „Ty jesteś Piotr [Skalisty], i na tej Skale zbuduję Kościół mój, a bramy piekielne go nie przemogą. I tobie dam klucze królestwa niebieskiego” (Mt 16, 18n). Jezus chciał, żeby Jego Kościół był nowym ludem, ludem Nowego Przymierza – i dlatego na jego ojców wybrał dwunastu apostołów, czym niewątpliwie nawiązał do dwunastu synów Jakuba, patriarchów ludu Starego Przymierza.

Nigdy dość przypominania, że chrześcijaństwo jest jedyną religią, której wyznawcy nazywają siebie Kościołem, czyli Świątynią. Świątynia jest to miejsce szczególnej, zbawczej, życiodajnej obecności Boga wśród ludzi. Właśnie na tym polega świątynność naszej wspólnoty wierzących w Jezusa Chrystusa, że On jest wśród nas obecny realnie i realnie obdarza nas swoimi zbawczymi darami – zgodnie ze swoją obietnicą, że będzie z nami i wśród nas obecny „przez wszystkie dni, aż do skończenia świata” (Mt 28, 20). Kościół jest Jego darem dla nas, abyśmy wszyscy, każdy z nas – niezależnie od tego, w jakim czasie i w jakim kraju żyjemy – mogli się z Nim spotykać bezpośrednio i żebyśmy mogli bezpośrednio od Niego otrzymywać Jego dary zbawcze.

Jednak to nie jest tak, że Kościół jest instytucją przeznaczoną do pomagania nam tylko w życiu obecnym w naszej drodze do życia wiecznego. Przeznaczeniem i każdego z nas, i całego Kościoła jest życie wieczne. Kościołem jesteśmy my sami, wierzący w Chrystusa i wezwani do życia wiecznego. Ale jesteśmy Kościołem, Świątynią, w trakcie wznoszenia, w trakcie budowy. Ostatecznie Kościołem dopiero się staniemy, dopiero w życiu wiecznym. Apostoł Piotr napisał, że jesteśmy „niby żywe kamienie, [dopiero] budowani jako duchowa Świątynia” (1 P 2, 5). Podobnie pisał apostoł Paweł: „A więc nie jesteście już obcymi i przychodniami, ale jesteście współobywatelami świętych i domownikami Boga – zbudowanymi na fundamencie apostołów i proroków, gdzie kamieniem węgielnym jest sam Chrystus Jezus. W Nim zespalana cała budowla rośnie na świętą w Panu świątynię, w Nim i wy także wznosicie się we wspólnym budowaniu, by stanowić mieszkanie Boga przez Ducha” (Ef 2, 19–22).

Zauważmy: powiedzieć, że wszyscy jesteśmy Kościołem, to byłoby o wiele za mało. Jesteśmy Kościołem… więcej niż wszyscy. Wyjaśnia to List do Hebrajczyków, kontrastując lud Starego Przymierza z ludem Nowego Przymierza: „Nie przystąpiliście przecież do dotykalnego i płonącego ognia, do mgły, do ciemności i burzy, ani też do grzmiących trąb. (...) Wy przystąpiliście do góry Syjon, do miasta Boga żyjącego, Jeruzalem niebieskiego, do niezliczonej liczby aniołów, na uroczyste zebranie, do Kościoła pierworodnych, którzy są zapisani w niebiosach, do Boga, który sądzi wszystkich, do duchów sprawiedliwych, które już doszły do celu, do Pośrednika Nowego Testamentu – Jezusa, do pokropienia krwią, która przemawia mocniej niż [krew] Abla” (Hbr 12, 18–19. 22–24).

To właśnie jest Kościół – a zatem nie tylko my. Kościół to jest sam Pan nasz Jezus Chrystus, kamień węgielny naszej duchowej Świątyni; Kościół to aniołowie i święci, to również nasi przodkowie w wierze, a także ci, których znaliśmy, a którzy już odeszli do Pana. Oby nikt z nas nie znalazł się poza tą Świątynią, w której sam Bóg będzie wszystkim dla wszystkich.

 


CHRYSTUS MIŁUJE KOŚCIÓŁ 

To jeszcze dodajmy, że Pan Jezus swój Kościół kocha. Często w czasie liturgii ślubnej czytany jest fragment Listu do Efezjan: „Mężowie, miłujcie żony, bo i Chrystus umiłował Kościół”. I to jak umiłował: „wydał za niego samego siebie, aby go uświęcić, oczyściwszy obmyciem wodą, któremu towarzyszy słowo, aby osobiście stawić przed sobą Kościół jako chwalebny, nie mający skazy czy zmarszczki, czy czegoś podobnego, lecz aby był święty i nieskalany” (5, 25–27). To jest ostateczny, eschatologiczny cel Kościoła.

Chrystus kocha Kościół, i jest to miłość przemieniająca. To jest trochę tak, jak w małżeństwie: dziewczyna była taka sobie zwyczajna, nawet niespecjalnie urodziwa, ale mąż ją kocha i ona jawnie pięknieje. Po prostu miłość przemienia ku dobremu. Człowiek kochany pięknieje nie tylko na twarzy, ale również duchowo, wypełnia go radość i chęć życia. Takie są prawa miłości.

Chrystus do tego stopnia kocha Kościół, że nie waha się utożsamić z Kościołem. W tym kontekście przypomnijmy sobie tak znane z Nowego Testamentu obrazy, jak: Kościół jako Ciało Chrystusa czy Kościół jako Oblubienica Chrystusa. Święty Augustyn był zafascynowany tym, że pod Damaszkiem Chrystus zmartwychwstały zapytał swojego prześladowcę: „Szawle, Szawle, dlaczego Mnie prześladujesz?”. Nie zapytał: „Dlaczego prześladujesz moich wyznawców? Dlaczego prześladujesz mój Kościół?” – ale „Dlaczego Mnie prześladujesz?”. Chrystus utożsamia się z Kościołem.

Współcześnie wielką karierę robi powiedzenie: „Chrystus – tak, Kościół – nie”. Zauważmy, że „tak” jest tu powiedziane nie Chrystusowi prawdziwemu, ale jakiemuś „Chrystusowi” wykreowanemu przez ludzką niewiarę. Chrystus prawdziwy nie tylko ceni Kościół i go kocha, ale sam obdarza nas Kościołem.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

NIEDZIELNY NIEZBĘDNIK DUCHOWY - 11 kwietnia

Druga Niedziela Wielkanocna - Miłosierdzia Bożego
«Pokój wam! Jak Ojciec Mnie posłał, tak i Ja was posyłam».
+ Czytania liturgiczne (rok B, I): J 20, 19-31
+ Komentarz do czytań (Bractwo Słowa Bożego)
+ Dar zmartwychwstałego Jezusa (komentarz tygodnika Idziemy)

- Reklama -


E-WYDANIE


Zachęcamy do prenumeraty e-wydań tygodnika Idziemy



Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.
- Materiał partnera serwisu -



Newsletter