14 listopada
środa
Rogera, Serafina, Wawrzynca
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Gdy brakuje wiary

Ocena: 4.84286
2057

Dzisiejsza Ewangelia ukazuje nam kobietę cierpiącą na upływ krwi, która „całe swe mienie wydała, a nic jej nie pomogło, lecz miała się jeszcze gorzej”.

fot. ks. Henryk Zieliński/Idziemy

Często człowiek czuje się mocny ze względu swoje naturalne możliwości. Kiedy posiada wszystko, a nawet więcej, niż potrzebuje, zaczyna myśleć, że Bóg nie jest mu potrzebny. Wówczas wiara nie może się rozwinąć. Dlatego, paradoksalnie, choroby czy inne trudności mogą się okazać błogosławieństwem, kiedy pokazują nam, że nie jesteśmy wszechmocni. Trudne doświadczenia zawsze są wezwaniem do zawierzenia Bogu. Poprzez zranienia Bóg wlewa w serce człowieka swoją łaskę. Miłość Boga nie uleczy tego, kto nie doświadczył zranienia. Warto postawić sobie dwa pytania: czy potrafię spojrzeć oczami wiary na codzienne trudności i czy chcę dorastać do większego zaufania Bogu?

Kobieta cierpiała dwanaście lat. To długo. W tym czasie straciła wszystko. Doświadczyła głębokiej bezradności. Usłyszała o Jezusie, postanowiła Go dotknąć i uwierzyła, że On ją uzdrowi. Jej wiara okazała się decydująca. Wielu ludzi przecież dotykało w tym czasie Jezusa. Tłum ściskał Go zewsząd, a jednak moc wyszła od Niego i uleczyła tę jedną kobietę. Tylko ona dotknęła Jezusa z wiarą. A czy ja dotykam Jezusa z wiarą? Może dlatego bezowocnie przystępujemy do Bożych tajemnic, bo brakuje nam wiary? W różnych miejscach szukamy uzdrowienia, a zapominamy że w konfesjonale czeka Jezus, by uleczyć wszystkie nasze rany.

„Córko, twoja wiara cię ocaliła” – powiedział Jezus. Ale co robić, kiedy brakuje wiary? Z pomocą przychodzi nam kobieta, która żyła zaledwie 24 lata, a całe jej życie było naznaczone wielkim cierpieniem. Chorowała na gruźlicę i doświadczała ciemności duchowych. Mimo to potrafiła zaufać Jezusowi. „Chociaż nie mam poczucia żywej wiary, staram się jednak żyć według niej. Przy każdej nowej okazji do walki biegnę do mego Jezusa i mówię Mu, że jestem gotowa wylać ostatnią kroplę krwi, aby zaświadczyć o istnieniu nieba” – napisała św. Teresa od Dzieciątka Jezus.

Wiara nie jest czymś, co ma nam poprawić samopoczucie. Wiara to dostrzeżenie własnej słabości i zawierzenie działającej w Jezusie mocy Boga. Kobieta cierpiąca na krwotok już nie oczekiwała niczego od siebie ani innych ludzi, ale wszystkiego spodziewała się od Jezusa. Tylko wówczas, gdy uznamy własną bezradność i staniemy się ubogimi w duchu, pozwolimy, by działała w nas uzdrawiająca moc Boga.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Autor jest neoprezibterem diecezji warszawsko-praskiej, wyświęconym 2 czerwca, wikariuszem parafii św. Jana Chrzciciela w Józefowie-Michalinie

 

Najwyżej oceniane artykuły

SALON DZIENNIKARSKI

Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.
- Materiał partnera serwisu -