31 października
sobota
Urbana, Saturnina, Krzysztofa
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Klasztor na górze

Ocena: 0
599

Kiedy nauczycielka opowiadała nam o Leninie, tato pokazał nasz domowy obraz Matki Bożej. - mówi matka Klara Świderska OSB, ksienia klasztoru sióstr benedyktynek w Żytomierzu, jedynego opactwa benedyktyńskiego na Ukrainie, w rozmowie z Iwoną Budziak

fot. arch. OSB

Jak to się stało, że w Żytomierzu powstał klasztor sióstr benedyktynek?

W latach 80. ubiegłego wieku dwie dziewczyny z Ukrainy, Anna Dworecka i Genowefa Komarnycka, zapragnęły zostać benedyktynkami – to były jeszcze czasy Związku Radzieckiego, więc życie zakonne toczyło się w ukryciu. Pojechały do Wilna, gdzie przetrwał dom sióstr benedyktynek [powstał w 1620 r.; w czasie II wojny światowej siostry zostały zmuszone do zdjęcia habitów, później część z nich wyjechała do Polski, część pozostała; ich siedzibą od 1964 r. był kupiony od polskiej rodziny dom – przyp. red.]. Siostry na co dzień nie mogły chodzić w habitach. Aby się utrzymać, pracowały w państwowych zakładach, ale codziennie wieczorami spotykały się na modlitwie, odbywały formację, żyły duchowością św. Benedykta. Dziewczyny przyjęły imiona zakonne Benedykta i Jadwiga i po powrocie, dzięki zaproszeniu bp. Jana Purwińskiego, w 1988 r. założyły fundację klasztoru. Pracowały przy katedrze: szyły szaty liturgiczne, prowadziły katechizację, przygotowywały dzieci do Pierwszej Komunii Świętej. To był rok 1988, upadł Związek Radziecki, i tych dzieci było ogromnie dużo, ponad setka. Wspólnota sióstr szybko się powiększała, w 1993 r. zamknęły się w klauzurze, a kiedy w 1997 r. wstąpiłam do zgromadzenia, było już nas czternaście, i choć warunki w klasztorze były więcej niż skromne, atmosfera była przepiękna. Wcześniej nie myślałam o pójściu do zakonu, chciałam mieć męża, dużo dzieci, żyć dla nich.

 

Wierzyła Siostra w Boga?

Pochodzę z katolickiej rodziny polskiego pochodzenia, od lat mieszkającej w Żytomierzu. Urodziłam się w 1977 r., moja rodzina była bardzo wierząca, regularnie chodziliśmy do kościoła, rodzice od ślubu należeli do kółka różańcowego, codziennie odmawialiśmy w domu Różaniec. Odkąd pamiętam, byłam przekonana, że Pan Bóg jest; mama i babcia uczyły mnie miłości do Matki Bożej. Kiedy miałam dziewięć miesięcy, bardzo zachorowałam. Lekarz powiedział, że jeżeli przeżyję noc, wyzdrowieję. Mama zawierzyła mnie wówczas Maryi, obiecując Jej, że jeśli przeżyję, będę należeć do Niej, a ona sama do końca życia codziennie będzie odmawiać Różaniec. Mama dotrzymała obietnicy.

 

Czytaj dalej w e-wydaniu lub wydaniu drukowanym
Idziemy nr 28 (768), 12 lipca 2020 r.
całość artykułu zostanie opublikowana na stronie po 22 lipca 2020

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

DUCHOWY NIEZBĘDNIK - 31 października

Sobota, XXX Tydzień zwykły
+ Dzień Powszedni albo wspomnienie Najświętszej Maryi Panny w sobotę
Weźcie na siebie moje jarzmo i uczcie się ode Mnie bo jestem cichy i pokornego serca.
+ Czytania liturgiczne (rok A, II): Flp 1,18b-26; Ps 42,2-3.5; Łk 14,1.7-11
+ Komentarz do czytań (Bractwo Słowa Bożego)



Najczęściej czytane artykuły

E-WYDANIE


Zachęcamy do prenumeraty e-wydań tygodnika Idziemy



Najczęściej czytane komentarze



Najwyżej oceniane artykuły

Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.
- Materiał partnera serwisu -



Newsletter