19 lutego
poniedziałek
Arnolda, Konrada, Marcelego
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Krzyżu święty nade wszystko

Ocena: 0
198

Zginął, bo odmówił podpalenia krzyża. Dziś Ignacy Trenda jest kandydatem na ołtarze

Uroczystości przy grobie sł. Bożego Ignacego Trendy, fot. www.parafialelow.kielce.opoka.org.pl

Przy parafialnym kościele w Lelowie, ok. 30 km od Częstochowy, znajduje się nietypowy grób. Spoczywa w nim 4 mężczyzn, wśród nich 57-letni Ignacy Trenda. Historia grobu sięga pierwszych dni wojny, kiedy 2 września 1939 r. Niemcy dotarli do Częstochowy. Dzień później Niemiecka 2 Dywizja Lekka, działająca w składzie XV Korpusu 10 Armii, wkroczyła do Lelowa. Wczesnym rankiem 4 września, ok. godz. 4.30, polscy żołnierze z 7 Dywizji Piechoty, wycofując się z Częstochowy, zaatakowali Niemców. Działając z zaskoczenia, zyskali przewagę, ale Niemcy odparli atak. W odwecie przystąpili do niszczenia miasteczka.

Spalili 80 proc. zabudowań, domów, stodół i obór. Zginęło kilkunastu mieszkańców. Grupie mężczyzn Niemcy nakazali przynieść do kościoła słomę z najbliższej stodoły i ułożyć w kruchcie pod krzyżem. Grożąc zastrzeleniem, nakazali Ignacemu Trendzie podpalić słomę i krzyż. Jak relacjonowali świadkowie, mężczyzna miał powiedzieć: „Jezusicku kochany, ja Cię podpalał nie będę”. Zginął od strzału w brzuch. 

Niemcy sami zabrali się za wzniecenie pożaru. W rezultacie w świątyni spłonęło niemal wszystko, ale drewniany krzyż ocalał, bo ogień tylko nieznaczne go osmalił. Na XVIII-wiecznej rzeźbie Chrystusa Ukrzyżowanego poza nielicznymi „wzdęciami” farby nie zauważono żadnych uszkodzeń.
Ocalenie krzyża mieszkańcy uznali za cud. Zaczął się spontaniczny kult krzyża, który z kruchty przeniesiono do prezbiterium, gdzie znajduje się do dziś.

Ignacy Trenda został pochowany przy kościele z kilkunastoma mężczyznami. Po ekshumacji niektóre rodziny przeniosły ciała ofiar na miejscowy cmentarz. Świadkowie mówili, że Ignacy Trenda był za życia bardzo dobrym i świątobliwym człowiekiem. Z żoną Łucją i 7-letnim synem Janem mieszkał w wynajmowanym u Żyda Rozenberga mieszkaniu, tuż za szkołą, w centrum Lelowa.

Portret Ignacego Trendy fot. arch. par. LelówPortret Ignacego Trendy, fot. arch. par. Lelów

Życie nie szczędziło mu trudów. Pochodził z bardzo biednej rodziny. – Urodził się 12 czerwca 1882 r. w Ślężanach – opowiada wnuczka Ewa Cisowska z Lelowa. – Miał siedmioro rodzeństwa. Ojciec Józef zmarł młodo, gdy Ignacy miał 3 lata. Mama Franciszka 9 lat później. Rodzeństwem zaopiekowała się najstarsza siostra Katarzyna. Ignacy jako 12-letni sierota sam musiał zarabiać na swoje utrzymanie. Najmował się do pracy u bogatszych gospodarzy. Pracował na roli, w oborze, rąbał drewno, nosił wodę. Był człowiekiem niezwykle uczciwym i pracowitym, zadowalał się skromną opłatą. Nikomu nie przeszkadzało, że był analfabetą, bo pogodą ducha, prostolinijnością, uczciwością, moralnością ujmował wszystkich. W okolicy był powszechnie znany i szanowany. Miejscowi podkreślali, że z tego powodu chętnie zatrudniali go do prac także Żydzi.

– Modlił się przed i po posiłkach, gorliwie uczestniczył w każdą niedzielę we Mszy Świętej, w kościele klękał z tyłu i całował posadzkę. Przechodząc koło krzyża czy świętych figur, czynił znak krzyża i zdejmował noszony zwykle kapelusz. Nie używał przekleństw. Nigdy nie skarżył się na swoje ubóstwo. Był lubiany przez dzieci, umiał zająć je zabawą. Marzył, by jego syn został w przyszłości księdzem – opowiada ks. dr Jan Jagiełka, wicepostulator procesu beatyfikacyjnego.

O wszczęcie procesu beatyfikacyjnego zabiegał ks. Adam Ziółkowski, proboszcz parafii św. Marcina w Lelowie w latach 1997-2001. W 2003 r. rozpoczęło się postępowanie procesowe. Przesłuchania świadków, badania w archiwach trwały 8 lat. W styczniu 2011 r. bp Kazimierz Ryczan podpisał dokumenty zamykające proces beatyfikacyjny na poziomie diecezjalnym. Dokumenty przekazano do diecezji pelplińskiej, prowadzącej całość procesu 121 męczenników za wiarę z czasów II wojny światowej. – W tej grupie znajduje się też rodzina Ulmów. Dokumenty dotyczące Ignacego Trendy znajdują się w Watykanie, czekają w kolejności alfabetycznej na przygotowanie positio – mówi ks. Jan Jagiełka.

– Dziadka Ignacego znam tylko z przekazów mojego taty, który miał zaledwie 7 lat w chwili jego śmierci. Kiedy jako dziecko pytałam: „Gdzie jest dziadek?”, tata mówił, że został zastrzelony przez Niemców, bo nie chciał podpalić krzyża – opowiada wnuczka Ewa Cisowska.

– Staramy się, by pamięć o słudze Bożym Ignacym Trendzie była żywa. W każdą niedzielę po pierwszej Mszy Świętej odmawiana jest modlitwa za wstawiennictwem sługi Bożego Ignacego Trendy – mówi ks. Henryk Młynarczyk, proboszcz parafii w Lelowie. Co roku 4 września w Lelowie odbywają się uroczystości upamiętniające tragiczne wydarzenia: Msza Święta w miejscowym kościele, składanie wieńców na mogile męczenników oraz na cmentarzu wojskowym. Organizowany jest też bieg pamięci września 1939 r.

– W dzisiejszych czasach, gdy krzyż bywa znieważany i ściągany ze ścian, czyn Ignacego Trendy stanowi bardzo wymowne świadectwo – podkreśla ks. Jan Jagiełka.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Dziennikarka, absolwentka SGGW i UW. Współpracowała z "Tygodnikiem Solidarność". W redakcji "Idziemy" od początku, czyli od 2005 r. Wyróżniona przez Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich w 2013 i 2014 r.



Najczęściej czytane artykuły

SALON DZIENNIKARSKI



Najwyżej oceniane artykuły