18 września
wtorek
Irmy, Stanislawa, Ireny
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Ludzie szukają Boga

Ocena: 4.95882
2671

– Czas to miłość, jedno z imion Boga i solidna podstawa dla każdej wspólnoty – mówi duszpasterz akademicki ks. Piotr Rymuza

fot. arch. ks. Piotra Rymuzy

Z ks. Piotrem Rymuzą, duszpasterzem akademickim z parafii Najświętszego Zbawiciela w Warszawie, rozmawia Marta Jacukiewicz

 

Podobno liczba wiernych spada, a w Zbawicielu coraz więcej studentów, i to aktywnych. Jak ksiądz to robi?

Celem naszej wspólnoty akademickiej jest pomóc wszystkim przychodzącym studentom być sobą i być przyjętym, wysłuchanym i zrozumianym. Każdy ma jakieś tęsknoty. Z czasem przekonujemy się, że jedną z podstawowych jest pragnienie bycia sobą i bycia kochanym takim, jakim się jest. Niektórzy tego pragnienia mogą nigdy nie zrealizować, bo w świecie jest dużo wymuszonej samotności, a swoją tożsamość, czyli siebie, można odkryć tylko w relacji do drugiego człowieka. Staje się on dla nas niczym lustro, w którym lepiej widzimy, kim naprawdę jesteśmy. Łatwiej jest nam wówczas dostrzec to, co słabe, i to, co w nas piękne. Drugi człowiek jest w stanie odsłonić przed nami wiele tajemnic, które w sobie nosimy. A jak nauczyć się miłości w świecie kochania dla przyjemności i za pieniądze? To również trudna sztuka. Ja staram się miłości uczyć od Boga, od Jezusa. Bo czy jest większa miłość od tej, gdy ktoś swoje życie oddaje za innych? Miłość wiąże się z umieraniem. Może właśnie dlatego dziś tak mało miłości, bo wielu za bardzo ceni swoje życie…

Główne spotkania formacyjne są w piątek wieczorem,
kiedy Warszawa się bawi.

Na początku, cztery lata temu, przychodziło kilkanaście osób. Plusem była łatwość w komunikacji – znaliśmy się wszyscy. Kiedy grupa zaczęła się rozrastać, trudno już było zapamiętać imiona wszystkich. Dziś jest z nami związanych blisko czterysta osób. Zaczęliśmy tworzyć różnego rodzaju podgrupy, np. klub turystyczny. Razem chodzimy do teatru, kina, opery, ale też na boisko czy ściankę wspinaczkową. Dzięki temu mamy możliwość spotkania się i poznania – przez swoje pasje.

 

A jaką ksiądz ma pasję?

Kiedyś główną była historia, zwłaszcza Polski. Trochę się to zmieniło, kiedy zacząłem seminarium – zacząłem interesować się filozofią. Codzienny kontakt z człowiekiem spowodował, że zacząłem zagłębiać się w psychologię. A z takich bardziej przyziemnych… uwielbiam podróże!

 

I stąd klub turystyczny?

Zakładałem go trochę pod siebie (śmiech). Ze studentami wyjeżdżamy przynajmniej raz na dwa miesiące. Bardzo lubię podróżować na dziko. Zaszczepił mi to ks. Michał Janocha, zanim jeszcze został biskupem. Byłem z nim na kilku takich wyprawach, m.in. w Turcji, pod namiotami. Ze studentami przeszliśmy część Camino de Santiago. Byliśmy też w Grecji, w trybie biwakowym – bez hoteli, za to z namiotami.
 

A co po wakacjach?

W ciągu roku ważnym elementem naszych spotkań jest praca formacyjna. Młodzi oczekują dziś od Kościoła czegoś więcej niż przygaszonego światła i nastrojowej muzyki. Choć doznania zmysłowe mogą zachęcić do spotkania, po pewnym czasie potrzeba konfrontować się z pytaniami, których ludzie młodzi mają wyjątkowo wiele. Jezus, kiedy uczynił cud, często mówił: „Tylko nie mówcie nikomu”. Dlaczego? By ludzie nie szli tylko za znakami zewnętrznymi, ale żeby się zbliżyli, dotknęli i sami przekonali.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

- Reklama -


Najwyżej oceniane artykuły

SALON DZIENNIKARSKI