14 grudnia
czwartek
Alfreda, Izydora, Jana
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Matka Boża Politechniczna

Ocena: 4.88
1238

W słynnych krużgankach Politechniki Warszawskiej góruje od kilku dni wizerunek Częstochowskiej Madonny. Rzecz zupełnie sensacyjna, choć Matka Boża na pewno by się na to określenie nie zgodziła.

fot. Karolina Apiecionek/Biuro Rektora PW

– Nie miałem żadnych wątpliwości, kiedy rektor zdecydował, że mam tę sprawę załatwić – mówi prof. Władysław Wieczorek, dziekan Wydziału Chemii PW, w poprzedniej kadencji prorektor uczelni. – To przecież jedyna pamiątka, która łączy naszą uczelnię z Janem Pawłem II. To jest element naszej wielkiej tradycji i kultury, dla katolików święty naszego Kościoła, a dla pozostałych wybitny Polak, postać historyczna.

Bo niezwykły wizerunek, w obecności kilkuset świadków, pobłogosławił – właśnie dla Politechniki Warszawskiej – sam Jan Paweł II. Było to 17 czerwca 1983 r., w kościele Kapucynów przy Miodowej, na spotkaniu z przedstawicielami różnych środowisk i duszpasterstw, w których – a wciąż trwał stan wojenny – spotykali się także ludzie zdelegalizowanej „Solidarności”.

– Duszpasterstwo inżynierów to była przestrzeń wolności, gdzie nie trzeba było niczego udawać i z niczym się kryć – deklaruje dr inż. Irena Gronowska z Wydziału Fizyki PW, wtedy młoda pani doktor. To ona wraz z dr. inż. Wojciechem Szarańcem z Wydziału Elektroniki PW od ks. dr. Henryka Krzeszowskiego, który przy kościele św. Barbary prowadził duszpasterstwo inżynierów, dostali propozycje udziału w spotkaniu z papieżem. I to zaledwie kilka dni przed!

– Natychmiast wśród członków „S” rozgorzała dyskusja, z czym wystąpimy. Mieliśmy nawet skromne przemówienie – wspomina pani doktor z uśmiechem wciąż pełnym tamtej radości. – Ale najważniejszy był proporzec z Matką Bożą, który nasza koleżanka, śp. Barbara Madejczyk, wypatrzyła w jakimś nietypowym miejscu i wykupiła wszystkie, czyli trzy. W dodatku Matka Boża, choć Częstochowska, była tam w barwach Politechniki Warszawskiej, brązowo-żółta! Uznaliśmy, że to opatrznościowe!

Na Miodowej mieli miejsce odległe od ołtarza, pod amboną. Papież był na spotkaniu z Wojciechem Jaruzelskim, które się przeciągało. Robiło się coraz ciaśniej, wreszcie gwar przez cały kościół: jest!!! Wojciech Szaraniec jest wysoki, więc dostrzegł i Jana Pawła II, i jego wzruszenie, kiedy przytulił Barbarę Sadowską, matkę zamordowanego zaledwie kilka tygodni wcześniej Grzesia Przemyka.

– Atmosfera była bardzo podniosła – mówi Irena Gronowska – ale jednak myślałam o naszym proporcu, wiec widząc, że nie mam szans, bo jestem dość niska, ponad głowami podałam go Wojtkowi.

Tymczasem papież po krótkiej modlitwie udzielił wszystkim błogosławieństwa i ruszył do wyjścia.

– I nagle się okazało, że jestem na wprost Ojca Świętego, że nie mogę patrzeć mu w oczy bo są tak przenikliwe, że człowiek spuszcza wzrok, więc otwieram tekę z naszym proporcem i mówię: „Ojcze Święty, Politechnika Warszawska prosi cię o pobłogosławienie naszej Madonny” – wspomina Wojciech Szaraniec – i straszne napięcie widoczne na twarzy papieża znika, niemal świeci na niej słońce, tak szczerze i tak promiennie papież się uśmiechnął. „Z całego serca błogosławię” – powiedział.

– I wtedy mnie zdarzyło się coś mistycznego – opowiada dr Irena Gronowska – a jestem fizykiem, więc wiem, co mówię, tak nazywając sytuację. Bo nagle papież wyciągnął przez tych wszystkich ludzi rękę prosto w moim kierunku, jakby wiedział, że jestem od tej Madonny z Politechniki, poczekał, aż do niego dojdę, a ja ucałowałam Pierścień Rybaka.

O wszystkim młodzi fizycy opowiedzieli ówczesnemu rektorowi, prof. Władysławowi Findeisenowi, a on umieścił tę wiadomość w oficjalnych informacjach Biura Rektora.

fot. Małgorzata Dygas

 

– Chylę czoła przed inżynierami z Politechniki Warszawskiej, którzy w stanie wojennym potrafili wziąć taki proporzec do ręki i pójść na spotkanie z Janem Pawłem II – mówił podczas poświęcenia miejsca w krużgankach 9 listopada ks. prałat Bronisław Piasecki. Jako proboszcz u Najświętszego Zbawiciela nie tylko gościł w latach 80. solidarnościową konspirę PW, ale widział jej profesorów codziennie uczestniczących we Mszy Świętej. Także obecny proboszcz, ks. prałat Tadeusz Sowa, jest pełen uznania dla tego środowiska.

A dr inż. Irena Gronowska, która przez wszystkie te lata starała się o godne umiejscowienie proporca, patrzy ze wzruszeniem na „swoją” Madonnę Politechniki, która teraz już czuwa nad całą uczelnią. Oby na wsze czasy.

 

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Sekretarz redakcji tygodnika "Idziemy"


- Reklama -

SALON DZIENNIKARSKI



Najwyżej oceniane artykuły