26 września
sobota
Wawrzynca, Kosmy, Damiana
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Miłość i myślenie

Ocena: 0
3090
Bóg zostawia nam wolność wyboru tego, kim możemy być. Podsuwa jednak myśl, żebyśmy się starali być sobą, czyli wciąż odkrywali swoje prawdziwe ja.
Dla zwierząt czy roślin ta kwestia nie istnieje. Bóg czyni je tym, czym są, bez pytania ich o zgodę i ku ich zupełnemu zadowoleniu. Z nami, jak przypomniał Thomas Merton, jest jednak inaczej. Bóg zostawia nam swobodę wyboru, kim chcemy być. Ale jeżeli Bóg zna tajemnicę naszej prawdziwej osoby, tylko On może uczynić nas tym, kim będziemy, kiedy nareszcie zaczniemy w pełni istnieć.

Przez całe więc życie powinniśmy porzucać (a to jest stały proces) strzępy tego świata na rzecz Bożej mądrości i dobroci, którą odkrywamy na kartach Pisma Świętego. Naturalnie, świat jest nam potrzebny, jest miejscem zbawienia, lecz nie może więzić naszej wrażliwości i celu, do którego dążymy. Jest nim wieczne szczęście z Bogiem, wywiedzione z miłości, także tej ziemskiej, w miarę niesamolubnej, otwartej na łaskę z nieba. W tym wysiłku natrafiamy jednak na sporo trudności, kiedy budujemy swój sposób życia.

Sposób na życie

Bogactwem nigdy nie można się nasycić. W ludzkim doświadczeniu przybiera ono wymiar wciąż rozszerzającego się pola, pozbawionego widocznego horyzontu. Kto choć raz posmakował luksusu, z trudem z niego rezygnuje. W takiej perspektywie dążenie do osiągania wszelkich dóbr zamyka drogę do zbawienia. Czyżby Jezus słusznie przepowiadał, że „bogaty z trudnością wejdzie do królestwa niebieskiego”? Jakie racje mogłyby przemawiać za tego typu przekonaniem?

Człowiek bogaty jest w niełatwej sytuacji. Bezproblemowe osiąganie tego, czego się zapragnie, niekiedy powoduje dramatyczne skutki. Taka osoba staje się kimś bez zależności, żyjącym we własnej przestrzeni. Chodzi tutaj o pewną mentalność, pewien sposób na życie, który nazywam życiem bez zobowiązań, bez liczenia się z innymi i z ich wolnością. To ważna formuła „sposób na życie”. Bo jakiś przecież trzeba mieć. Każdy z nas, co prawda, jest inny, ma swoją niepowtarzalną wrażliwość i wizję świata, ale sposób na życie jest i musi być tylko jeden. Styl człowieka bogatego koncentruje się na służbie dotyczącej samego siebie. On nie jest w stanie (użyjmy języka biblijnego) być pasterzem, gdyż nabył cech najemnika, chcącego zdobyć jak najwięcej dla samego siebie. Ma przy tym negatywną postawę wobec innych ludzi. W jego widzeniu wszyscy są winni zła w świecie, tylko nie on.

Bogactwo powoduje, że taki sposób na życie umacnia pokusę samostanowienia i samowystarczalności. Skoro bowiem wszystkie dobra są w zasięgu mojej ręki, nie potrzebuję niczego ani nikogo, aby być (w swoim rozumieniu) szczęśliwy. W ten sposób człowiek bogaty buduje model kultury konsumpcyjnej, niszczącej pojęcie daru i metafizycznej samotności. Gromadzi, co się da, aby zapewnić sobie sukces rodzinny, towarzyski czy społeczny i polityczny.

Wypada jednak powiedzieć, że nic w tym dziwnego. Posiadanie określonych rzeczy jest konieczne, aby nie popaść w upokarzającą nędzę. Lecz Jezus wzywa do przyjęcia bardziej wymagającej postawy: żebyśmy wewnętrznie otworzyli się na dar, którego nie mamy w sobie, i odkryli w głębi samych siebie duszę ubogiego, który, doceniając wartość spraw materialnych, wie, że trzeba je szanować jako własność samego Boga; tak się nimi posługiwać, aby przez nie przeświecało Boże błogosławieństwo. Stąd też Bóg nie będzie nas pytał, czy mamy dom, ale ilu ludziom daliśmy schronienie; nie będzie wypytywał o zajmowane stanowiska, ale o to, czy potrafiliśmy wspomagać innych ludzi, czy byliśmy wrażliwi na ich troski i bolączki; wreszcie, nie zapyta, czy byliśmy osobami szczęśliwymi, lecz czy umieliśmy innych uszczęśliwiać swoim sposobem życia. Każdy z nas ma zatem szansę zbawienia, o ile żyje miłością czynną, wpisaną w życie samego Jezusa.

Niezasłużone dary

Fundamentem ludzkich decyzji jest wolność. Przypomina o tym Jezusowa przypowieść o robotnikach w winnicy. Jej spontaniczna lektura przyprawia o głęboką irytację. Bo jakżeż to! Jesteśmy przyzwyczajeni, odwołując się do zdrowego rozsądku, że za porządnie wykonywaną pracę należy się sprawiedliwa płaca. Potocznie przecież mówimy: „jaka praca, taka płaca”.

Niektórzy interpretatorzy wręcz sugerują, że mało która przypowieść tak bardzo jak ta wydaje się zaprzeczać podstawowemu porządkowi zorganizowanego społeczeństwa. Skoro ktoś z nas dobrze pracuje, spełnia dobre uczynki, to powinien oczekiwać od Boga sowitej, w pełni zasłużonej nagrody. Powinna wszak obowiązywać w relacjach włodarza i pracownika naturalna logika i norma, poszanowanie godzin ludzkiego wysiłku.

Myślenie, jakie zaprezentowali robotnicy z pierwszej godziny, jest konsekwencją niewłaściwych wyobrażeń o Bogu. On bowiem działa w sposób suwerenny, pozbawiony kalkulacji. Chce, żeby wszyscy mogli się znaleźć w kręgu promieniowania Jego łaski. Nikogo nie stygmatyzuje ani z góry nie skazuje na gorsze traktowanie, bez względu na jakieś ewentualne „zasługi moralne”. Życzliwości Bożej mogą zatem dostąpić dosłownie wszyscy. Jesteśmy przed Nim niejako równi. Czy to oznacza, że w królestwie niebieskim nie ma i nie będzie żadnej demokracji, stopniowalności zasług, żadnych podziałów? Nie jestem tego pewien, ale z ufnością przyjmuję, że Bóg zsyła niezasłużone dary wszystkim ludziom, kocha ich Boską miłością i pragnie, żeby osiągnęli szczęście nieba. Boski plan zbawienia jest zatem „katolicki”, powszechny, nikogo nie wyklucza.

Nieskończona dobroć i Boże miłosierdzie wysuwają się na pierwszy plan w relacji Bóg – człowiek. Tej Bożej dobroci nie powinniśmy zazdrościć innym ludziom, ale raczej ją doceniać i cieszyć się nią. Przypowieść o robotnikach w winnicy to przede wszystkim przypowieść o łasce Bożej, której mogą dostąpić wszyscy ludzie, oraz o nieskończonej dobroci Boga, by ludzie nie zazdrościli innym tej dobroci, ale ją docenili i cieszyli się nią.
PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

DUCHOWY NIEZBĘDNIK - 26 września

Sobota, XXV Tydzień zwykły
+ Dzień Powszedni albo wspomnienie Najświętszej Maryi Panny w sobotę albo wspomnienie świętych męczenników Kosmy i Damiana albo wspomnienie świętych męczenników Wawrzyńca Ruiz i Towarzyszy
Usuń przygnębienie ze swego serca i oddal ból od twego ciała
+ Czytania liturgiczne (rok A, II): Koh 11, 9 – 12, 8; Ps 90, 3-6. 12-14 i 17; Łk 9, 43b-45
+ Komentarz do czytań (Bractwo Słowa Bożego)

- Reklama -


Najczęściej czytane artykuły

E-WYDANIE


Zachęcamy do prenumeraty e-wydań tygodnika Idziemy



Najczęściej czytane komentarze



Najwyżej oceniane artykuły

Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.
- Materiał partnera serwisu -



Newsletter