8 grudnia
środa
Marii, Światozara, Makarego
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Modlitwa rodzinna

Ocena: 5
818

Poprzez wspólną modlitwę doświadczamy Bożej miłości, akceptacji, łaski.

fot. pexels.com

Odkąd pamiętam, zbieraliśmy się rodziną na codzienną modlitwę. Rodzice, ja i moi dwaj młodsi bracia. Jeśli tylko nie byliśmy wieczorem z jakiegoś powodu poza domem – zatrzymywaliśmy się wspólnie, by spotkać się z Bogiem. I tak latami, aż w końcu każde z nas wyprowadziło się na swoje i kontynuuje modlitwę wieczorną samodzielnie.

To był czas, żeby podziękować Bogu za dobre rzeczy w minionym dniu, uwielbić Go za to, jaki jest, aby skoncentrować się na Nim samym, a nie tylko na tym, co nam daje – ale też zrobić krótki rachunek sumienia i przeprosić Boga oraz rodzeństwo czy rodziców za grzeszne zachowanie. Ważnym elementem były zawsze prośby. Zdarzało się, że za jakieś sprawy czy osoby modliliśmy się latami i niesamowite było widzieć, że Bóg rzeczywiście odpowiada.

Raz w tygodniu nasza modlitwa była bardziej uroczysta i dłuższa. Zapalaliśmy świecę i oprócz codziennych elementów dodawaliśmy jeszcze jeden: naukę wersetów biblijnych na pamięć. Mieliśmy założony specjalny zeszyt, gdzie dodawaliśmy kolejne fragmenty Pisma Świętego i się ich uczyliśmy. Do dziś pamiętam te słowa i są mi wielką pomocą w trudnych momentach.

Z czasem, gdy rośliśmy fizycznie, dojrzewaliśmy też w wierze. Nasza relacja z Bogiem stawała się bardziej osobista. Wspólna rodzinna modlitwa jednak zawsze była bardzo ważna i kluczowa dla naszego rozwoju.

Po pierwsze, widziałam, że relacja z Bogiem to coś naturalnego, codziennego, co praktykujemy wszyscy razem i każdy z osobna.

Po drugie, widziałam autentyczność w życiu moich rodziców – to, jacy byli na modlitwie, składało się z tym, jak żyli w ciągu dnia.

Po trzecie, widziałam, że Bóg jest naprawdę żywy, że kiedy się modlimy, On odpowiada, że nas słyszy i troszczy się o nas.

Po czwarte, wiedziałam, że mogę być szczera, także gdy popełniam błędy. Choć do tego dążę, nie muszę być idealna, ale najważniejsze, abym przychodziła codziennie do Boga oczyścić swoje serce. Także abym zawsze otwarcie przepraszała rodzeństwo lub rodziców, jeśli zawiniłam.

Po piąte, czułam się częścią duchowej wspólnoty – najmniejszej jednostki Kościoła (na rodzinę często mówi się „domowy Kościół”).

Generalnie poprzez wspólną modlitwę mogłam doświadczyć Bożej miłości, akceptacji, łaski, przebaczenia, zwycięstwa. Zrozumiałam, jak jestem ważna i wartościowa, ale przede wszystkim zyskałam odpowiednie nastawienie do Boga – respekt i szacunek.

Moi bracia, którzy już założyli swoje rodziny, zaczęli praktykować modlitwę ze swoimi dziećmi. I ja także planuję to w przyszłości, do czego także Ciebie serdecznie zachęcam!

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

DUCHOWY NIEZBĘDNIK - 9 grudnia

Czwartek, II Tydzień Adwentu
Dzień Powszedni albo wspomnienie św. Jana Diego Cuauhtlatoatzin
Pan jest łagodny i bardzo łaskawy.
+ Czytania liturgiczne (rok  C, II): Mt 11, 11-15
+ Komentarz do czytań (Bractwo Słowa Bożego)

- Reklama -


E-WYDANIE


Zachęcamy do prenumeraty e-wydań tygodnika Idziemy



Najwyżej oceniane artykuły

Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.



Newsletter