17 września
piątek
Franciszka, Roberta, Justyna
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Mojżesz - kryzys przywódcy

Ocena: 4.875
1155

Mojżesz jest fascynującą postacią, ale wiele z tego, co naprawdę ważne w jego życiu, pozostaje niezauważone.

fot.xhz

Rzeźba Mojżesza autorstwa Michała Anioła w kościele św. Piotra w Okowach w Rzymie

 

Patriarcha musiał sprostać wielu przeciwnościom – został wypędzony z kraju nad Nilem i stał się banitą na pustyni. Miał liczne problemy z rodakami, których wyprowadził z Egiptu, gdyż buntowano się przeciwko niemu – ale największy problem zaistniał wtedy, kiedy nie potrafił sobie poradzić z samym sobą, bo osłabło w nim bezgraniczne zawierzenie Bogu. W drodze do Ziemi Obiecanej miała miejsce jego największa porażka, w której przejawił się duchowy kryzys przywódcy.

 


PRZYWÓDZTWO KU WOLNOŚCI

Wejście Mojżesza w dorosłe życie zostało zapoczątkowane powołaniem go przez Boga wówczas, gdy po ucieczce na Synaj był człowiekiem pozbawionym własnej ojczyzny i tożsamości. Zbiegł znad Nilu, ponieważ czuł się zagrożony także przez część własnych rodaków – po tym jak w obronie jednego z nich nieumyślnie zabił Egipcjanina. Na pustyni i wśród owiec przeżył coś, czego się nie spodziewał: „Wtedy ukazał mu się Anioł Pański w płomieniu ognia, ze środka krzewu. Widział, jak krzew płonął ogniem, a nie spłonął od niego. Wtedy Mojżesz powiedział do siebie: «Podejdę, żeby się przyjrzeć temu niezwykłemu zjawisku. Dlaczego krzew się nie spala?». Gdy zaś Pan ujrzał, że podchodzi, by się przyjrzeć, zawołał do niego ze środka krzewu: «Mojżeszu, Mojżeszu!». On zaś odpowiedział: «Oto jestem»” (Wj 3, 2-4).

Dlaczego Bóg wybrał właśnie Mojżesza? Skoro nie da się zracjonalizować wszystkich wyborów dokonywanych przez ludzi, to daleko bardziej nie da się zracjonalizować wyborów, których dokonuje Bóg. Są one tajemnicą Jego miłości.

Powołanie Mojżesza niosło wyjątkową odpowiedzialność. Miał się stać przywódcą hebrajskich niewolników, z których Bóg pragnął uczynić świadomy własnej tożsamości naród Izraela. Mojżesz otrzymał konkretne polecenie: „Dosyć napatrzyłem się na udrękę ludu mego w Egipcie i nasłuchałem się narzekań jego na ciemięzców, znam więc jego uciemiężenie. Zstąpiłem, aby go wyrwać z rąk Egiptu i wyprowadzić z tej ziemi do ziemi żyznej i przestronnej, do ziemi, która opływa w mleko i miód, na miejsce Kananejczyka, Chittyty, Amoryty, Peryzzyty, Chiwwity i Jebusyty” (Wj 3, 7-8).

Bóg wyznacza zadanie, o którym się wydaje, że nie sposób mu sprostać, dlatego Mojżesz zapytał: „Kimże jestem, bym miał iść do faraona i wyprowadzić Izraelitów z Egiptu?”. Jest to pytanie realisty, gdyż jego możliwości w ogóle nie przystają do tego, czego się od niego wymaga. Taka świadomość oznacza początek stawania się przywódcą i łączy się z pokorą. Pytanie: „Kimże jestem?” jest skierowane nie tyle do Boga, ile do samego siebie. Odtąd zawsze, gdy Mojżesz rozmawia z Bogiem, rozmawia również z samym sobą.

Bóg odpowiedział: „Ja będę z tobą. Znakiem zaś dla ciebie, że ja cię posłałem, będzie to, iż po wyprowadzeniu tego ludu z Egiptu oddacie cześć Bogu na tej górze” (Wj 3, 12). To, co się wydarzy, nie będzie dziełem Mojżesza, lecz Boga, Jego wierności i miłosierdzia. Misja Mojżesza polega przede wszystkim na tym, by bezgranicznie zaufać Bogu. Przywódcy, którzy polegają wyłącznie na swoich możliwościach, są groźni i nieskuteczni w tym, co dobre.

„Mojżesz zaś rzekł Bogu: «Oto pójdę do Izraelitów i powiem im: Bóg ojców naszych posłał mnie do was. Lecz gdy oni mnie zapytają, jakie jest Jego imię, cóż im mam powiedzieć?». Odpowiedział Bóg Mojżeszowi: «JESTEM, KTÓRY JESTEM»”. Znajomość imienia umożliwia wejście w bliski i zażyły kontakt z drugą osobą. Objawienie imienia Bożego stanowi apogeum sceny powołania Mojżesza. Imieniem Boga jest Jego obecność. Mojżesz został wezwany, by uwierzyć Bogu i doświadczyć Jego życiodajnej obecności. Moc przywództwa Mojżesza będzie się brała z pełnego zaufania Bogu.

Mojżesz wrócił nad Nil i kilkakrotnie stawał przed faraonem, w noc paschalną zaś wyprowadził pobratymców z Egiptu. Była to gromada niewolników przywykłych do ciężkich robót. Przez cztery stulecia zginali karki przed ciemięzcami i wydawało im się, że wolność to jedynie brak nadzorców. Lecz wolność nie oznacza swobody czy swawoli, ani nawet wyboru między dobrem a złem, lecz ponawianie wyboru coraz większego dobra.

Właśnie tej prawdy, posługując się Mojżeszem, Bóg chciał ich nauczyć. Przeżyli wielki entuzjazm, związany z nadzwyczajnym przejściem przez Morze Czerwone, lecz gdy trzy dni szli przez pustynię i nie znaleźli wody, zaczęli szemrać przeciw Mojżeszowi. Pamięć jest zawodna, a entuzjazm i wdzięczność – ulotne. Zwróciwszy się do Boga, Mojżesz dał im wodę i usłyszał słowa: „Ja, Pan, chcę być twoim lekarzem” (Wj 15, 26). Skuteczność leczenia zależy od tego, czy pacjent podejmie zaleconą terapię, a więc czy zaufa lekarzowi. Bóg wzywa uwolnionych niewolników, by Mu zaufali, lecz wybór należy do nich.

 

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Profesor zwyczajny, laureat Nagrody Ratzingera, wykładowca Pisma Świętego na Uniwersytecie Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie

DUCHOWY NIEZBĘDNIK - 17 września

Piątek, XXIV Tydzień zwykły
Dzień Powszedni albo wsp. św. Roberta Bellarmina, biskupa i doktora Kościoła albo wsp. św. Zygmunta Szczęsnego Felińskiego, biskupa
Wysławiam Cię, Ojcze, Panie nieba i ziemi,
że tajemnice królestwa objawiłeś prostaczkom.

+ Czytania liturgiczne (rok B, I): Łk 8,1-3
+ Komentarz do czytań (Bractwo Słowa Bożego)

ZAPOWIADAMY, ZAPRASZAMY

- Reklama -


E-WYDANIE


Zachęcamy do prenumeraty e-wydań tygodnika Idziemy



Najwyżej oceniane artykuły

Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.



Newsletter