20 marca
środa
Klaudii, Eufemii, Maurycego
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Msza: obowiązek czy przywilej?

Ocena: 5
1866

Okazji do zwolnienia się z niedzielnej Eucharystii nigdy nie brakuje, zwłaszcza latem, kiedy częściej wyjeżdżamy za granicę czy poza miasto. Czy zawsze obowiązek udziału we Mszy Świętej jest tak samo kategoryczny?

fot. ks. Henryk Zieliński

O Mszy Świętej napisano wiele mądrych słów. Za Katechizmem Kościoła Katolickiego warto choćby przypomnieć, że jest ona „źródłem i zarazem szczytem całego życia chrześcijańskiego” (1324) oraz „streszczeniem i podsumowaniem całej naszej wiary” (1327). Jest naszym spotkaniem i zjednoczeniem się z Chrystusem zmartwychwstałym, z Jego słowem oraz ze wspólnotą Kościoła. Dodać trzeba, że spotkaniem, w którym zobowiązani jesteśmy uczestniczyć pod groźbą grzechu ciężkiego.

A jednak przeszło połowa Polaków uznających się za wierzących nie bierze udziału w niedzielnej liturgii. Problem nie jest nowy, skoro już autor Listu do Hebrajczyków apeluje: „Nie opuszczajmy naszych wspólnych zebrań, jak to się stało zwyczajem niektórych, ale zachęcajmy się nawzajem…” (10,25). A jeśli musimy opuścić?

 

Spotkanie miłości

Coraz ostrożniej akcentuje się nakaz uczestniczenia w Eucharystii. – Msza Święta to największy dar Pana Boga dla nas, to styk nieba i ziemi. Mówienie o niej jako o obowiązku to moim zdaniem zorganizowana obraza Boska. To tak samo mądre, jak mówienie, że dziecko ma obowiązek zjeść tort urodzinowy, a dorosły spędzić urlop na Majorce – śmieje się ks. Wojciech Drozdowicz, który przez kilka lat jako duszpasterz pracował na Syberii. Tam problem niemożności uczestniczenia we Mszy, nawet przez wiele tygodni, jest powszechny. – Na Wschodzie, w prawosławiu, nie ma obowiązku niedzielnej Mszy Świętej, a ludzie też chodzą do kościoła – dodaje.

W niedzielę oraz w inne dni świąteczne nakazane wierni są zobowiązani uczestniczyć we Mszy Świętej oraz powstrzymać się od wykonywania tych prac i zajęć, które utrudniają oddawanie Bogu czci, przeżywanie radości właściwej dniowi Pańskiemu oraz korzystanie z należnego odpoczynku duchowego i fizycznego. (KPK, Kan. 1247)

Spotkanie Boga z człowiekiem podczas Eucharystii można przyrównać do międzyludzkiej relacji miłości. – Jeśli kogoś kochamy, pragniemy się z Nim spotykać. Często także – jak podkreśla o. Tomasz Kwiecień OP w książce „Błogosławione marnowanie”, poświęconej Mszy Świętej – mamy potrzebę celebrowania naszych spotkań z Bogiem, tyle że nie zawsze wystarczająco wyraźnie uświadomioną. „Potrafimy żyć na co dzień z Bogiem, a raczej obok Niego. Tak samo w małżeństwie – wiadomo, że się kochamy, wychowujemy dzieci, zarabiamy na życie. Ale są momenty, w których trzeba się zatrzymać i nawiązać więź na innym poziomie, oderwać się od przeciętności. Liturgia chrześcijańska jest mniej więcej tym samym, czym ważna uroczystość w życiu małżeńskim. A dlaczego co tydzień? Pewne rzeczy trzeba sobie mówić i regularnie przypominać” – tłumaczy o. Kwiecień.

 

Nieobecność usprawiedliwiona?

Podobnie uważa moralista, ks. dr Wacław Madej: – Nikt w kochającym się małżeństwie nie będzie zadawał pytania, czy się spotykać, czy nie. Jeśli kochamy, wykorzystujemy każdą okazję do kontaktu i wybieramy taką jego formę, która zapewni nam możliwie największą bliskość. Dlatego, jeśli możemy się spotkać osobiście, nie zadowoli nas sama myśli o osobie kochanej, wysłany SMS, posłuchanie jej w radiu czy oglądanie w telewizji, jak inni się z nią spotykają. Gdyby w ten sposób zacząć myśleć o Eucharystii, spotkaniu z Bogiem, nie byłoby trzeba już niczego nakazywać, pytać i tłumaczyć, co jest grzechem, a co nie, a nawet jak się do kościoła ubrać i jak w nim zachowywać.

– Dobrze, byśmy znali odpowiedzi na te pytania, idąc na spotkanie z kimś kochanym – tłumaczy ks. Madej. – Największym dramatem człowieka jest to, że całe życie szuka Boga, a gdy Bóg daje mu się cały i mówi: „Bierz i jedz”, to człowiek nie bierze, nie je, a nawet nie przychodzi. To tak, jakby chłopak łaził za dziewczyną i marzył, by się do niej zbliżyć. W pewnym momencie dziewczyna daje mu swój numer telefonu i mówi: „Zadzwoń”. A on wraca do domu i dalej szuka tego numeru w grubej książce telefonicznej, myśląc: „Może dziś trafię?”. Po co to robi? Może lubi szelest papieru? – śmieje się ks. Madej.

Obrządki rzymskokatolickie w których możemy w pełni uczestniczyć w Eucharystii:

  • obrządek łaciński, czyli rzymski (najbardziej rozpowszechniony)
  • obrządek ambrozjański (Mediolan i okolice)
  • obrządek mozarabski, czyli starohiszpański albo wizygocki (Toledo, Salamanka)
  • obrządek galijski (południe Francji, praktycznie zapomniany)

Może jednak się zdarzyć, że mimo naszych chęci i starań mamy rzeczywisty problem z uczestnictwem w niedzielnej Eucharystii. Kościół stara się nam to „zadanie” ułatwić. Świadczą o tym budowane wciąż nowe kościoły, możliwość wyboru godziny Mszy, uczestniczenia w niej od nieszporów wigilii aż do końca niedzieli lub święta (KPK, Kan. 1248 § 1). Biskupi polscy, mając na uwadze dobro duchowe wiernych, wystarali się w Kongregacji ds. Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów, by od 30 listopada 2003 r. ze względu na dni robocze w Polsce przesunąć uroczystość Wniebowstąpienia Pańskiego na siódmą niedzielę Wielkanocy, a świętami nakazanymi nie były uroczystości: Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny, św. Józefa oraz Świętych Apostołów Piotra i Pawła. Ostatnie święto nakazane obchodzone w dniu roboczym, uroczystość Objawienia Pańskiego (Trzech Króli), od 2011 r. jest dniem wolnym.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Katolik, mąż, absolwent polonistyki UW, dziennikarz. Współtworzył w Lyonie kwartalnik „Chemin Neuf” (potem „FOI”). W „Idziemy” od pierwszego numeru tygodnika. Od lutego 2017 r. członek Rady Programowej Polskiego Radia S.A.

 

Najwyżej oceniane artykuły



Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.
- Materiał partnera serwisu -