18 lipca
czwartek
Erwina, Kamila, Szymona
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Na tropie betlejemskiej gwiazdy

Ocena: 4.5
1152

Noc wigilijna to dla mnie święto życia, którego śladów wciąż poszukujemy we wszechświecie. - mówi astronom Jan Kotlarz w rozmowie z Niną Baumann

fot. Klemen Vranker/Unsplash.com

W wigilijną noc spoglądamy w niebo w poszukiwaniu znaku, który pozwoli nam zasiąść do wspólnej wieczerzy. Co to było za ciało niebieskie, za którego blaskiem podążyli trzej królowie?

Przez wiele stuleci próbowano odgadnąć, czym był obiekt widziany ponad 2000 lat temu nad starożytną Palestyną. Jednak do dziś nikt nie zna prawidłowej odpowiedzi na to pytanie. A przynajmniej nie jest jej pewny. Astronomowie obliczyli, że 6–7 lat przed tzw. naszą erą [Chrystus narodził się 6–7 lat wcześniej, niż wynikało to z wyliczeń Dionizego Małego, który w VI w. błędnie obliczył, kiedy przypadł Rok Pański, czyli początek tzw. naszej ery – przyp. red.] miało miejsce kilka takich zjawisk. Można przypuszczać, bazując na osiągnięciach astronomii, że była to koniunkcja planet, czyli takie zjawisko, kiedy widzimy dwie czy trzy planety znajdujące się tuż obok siebie w jednej linii na nieboskłonie. W tym przypadku mogły to być dwa wielkie gazowe giganty, czyli Jowisz i Saturn.

Astronomowie w pewnym momencie zauważyli to zjawisko i postanowili wyruszyć mu na spotkanie.

 

Czy wiadomo dokładnie, kim byli i skąd przyszli?

Biblia nie określa ich królami, tylko magami, później łączono ich imiona z mędrcami, astronomami lub astrologami. Z całą pewnością byli to ludzie wykształceni, którzy od lat wypatrywali różnych zjawisk na niebie. Prawdopodobnie wyruszyli z okolic starożytnej Babilonii.

 

Czy w trakcie ich długiej wędrówki jeszcze coś wyjątkowego działo się na niebie? Czy widzieli oni jakieś znaki?

Tak. Do zauważonych przez nich planet dołączył nagle Mars, a kolejny znak ukazał się na niebie rok–półtora roku później. Z kronik astronomów japońskich i koreańskich z tamtych czasów wiemy też, że nastąpił wybuch supernowej. Na niebie przez kilkadziesiąt dni widniała nowa gwiazda, bardzo jasna. Nie wiemy, jak bardzo, ale na pewno można ją było łatwo dostrzec jako coś zupełnie nowego. Potem Ewangelia mówi, że ta gwiazda gdzieś się zawieruszyła. Mędrcy w tym czasie dotarli do króla Heroda i wówczas owa gwiazda znów się pojawiła. Możemy przypuszczać, że to była planeta, którą zwykle bardzo trudno jest dostrzec, ponieważ znajduje się blisko Słońca – czyli Merkury. Prawdopodobnie więc gwiazdą, którą mędrcy dostrzegli, przechodząc przez miasteczka w Palestynie, a następnie docierając do groty skalnej i stajenki, była planeta Merkury.

 

Skąd to wszystko wiemy? Czy można odtworzyć wygląd nieba nad Betlejem z czasów, kiedy rodził się Jezus?

Teoretycznie jest to możliwe, ale tylko dla obiektów, których orbity znamy. Oznacza to, że będziemy wiedzieli, gdzie znajdowały się planety, Księżyc, stałe gwiazdy. Niestety, nie wiemy dokładnie, jak w tamtym czasie wyglądały gwiazdy zmienne albo gdzie pojawiły się komety lub asteroidy. Nawet gdy obecnie z wielką precyzją śledzimy asteroidę, to i tak nie możemy powiedzieć, gdzie dokładnie będzie można ją znaleźć za 10 czy 20 lat. Czasem obliczamy, że powinna znaleźć się w konkretnym miejscu na zdjęciach sprzed lat, szukamy jej, a obiekt ten znajduje się zupełnie gdzie indziej. Gdyby Gwiazda Betlejemska była asteroidą lub kometą, to do dziś nie wiedzielibyśmy, gdzie jej szukać.

 

Jak można wytłumaczyć pojawienie się zjawisk na niebie sprzed ponad 2000 lat?

Koniunkcje i opozycje planet pojawiają się cyklicznie. Obecnie na marsjańskim niebie błyszczy Ziemia, na ziemskim błyszczy Mars. Za dwa lata to zjawisko się powtórzy. Z kolei małe obiekty generalnie okrążają Słońce, znajdując się gdzieś między Marsem a Jowiszem, albo daleko za orbitą Plutona. Czasem się zdarza, że kosmiczna skała zmienia tor ruchu i zbliża się do Słońca. Wtedy na niebie oglądamy kosmiczny spektakl.

Jednak liczba zjawisk, jakie miały miejsce ponad 2000 lat temu, daje nam obraz tego, że było to czymś niezwykłym i wyjątkowym.

 

Obecnie Gwiazda Betlejemska przedstawiana jest najczęściej z długim warkoczem. Czy rzeczywiście mogła tak wyglądać?

Mogłaby tak wyglądać, gdyby była kometą. Są teorie, które mówią o tym, że zjawisko widoczne w owym czasie na niebie było kometą albo meteorem. Jednak w tamtych czasach było to utożsamiane ze złymi wiadomościami, więc widok ten mógł wywołać raczej strach i niepewność.

 

A dziś, kiedy poszukujemy gwiazdy wskazującej nam porę rozpoczęcia wieczerzy wigilijnej, to co widzimy na niebie?

Z pewnością nie to, co 2000 lat temu, bo to, co dzieje się wysoko ponad naszymi głowami, nieustannie się zmienia. Gwiazda, którą możemy dostrzec, to nie tylko świecący punkcik, ale tarcza o lekko czerwonawej barwie, którą nazywamy Marsem. Wystarczy wytężyć nieco wzrok i pomóc sobie wiedzą oraz wyobraźnią, a naszym oczom ukażą się charakterystyczne fragmenty czap lodowych czy największe w Układzie Słonecznym kaniony Valles Marineris. Wtedy warto zdać sobie sprawę, że być może jest to ostatni czas w historii, kiedy przez teleskop nie zobaczymy tam ludzi.

 

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

DUCHOWY NIEZBĘDNIK - 18 lipca

Czwartek, XV Tydzień zwykły
Dzień Powszedni albo wspomnienie św. Szymona z Lipnicy, prezbitera
Przyjdźcie do Mnie wszyscy,
którzy utrudzeni i obciążeni jesteście, a Ja was pokrzepię.

+ Czytania liturgiczne (rok B, II): Mt 11, 28-30
+ Komentarz do czytań (Bractwo Słowa Bożego)



Najwyżej oceniane artykuły

Blog - Ksiądz z Warszawskiego Blokowiska

Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.



Newsletter