26 kwietnia
czwartek
Marzeny, Klaudiusza, Marii
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Nic na siłę

Ocena: 0
781

Po raz kolejny w wielkopostnej liturgii powraca temat przymierza.

fot. ks. Janusz Bartczak

Bóg ubolewa nad tym, że Jego obietnica dotycząca wolności, ziemi, potomstwa, bogactwa przegrywała z pychą i nieposłuszeństwem Izraela, czego konsekwencją były bieda, niewola, a nawet śmierć. „To moje przymierze złamali, mimo że byłem ich władcą, mówi Pan” (Jr 31,32).

Bóg, zanim powołał do życia człowieka, najpierw stworzył mu warunki, przygotował bogato urządzony świat, dał rajski ogród, w którym było wszystko, co potrzebne do szczęścia. Nie zapomniał też o darze wolności, której złe wykorzystanie wygnało człowieka na pustynię, zamykając drogę powrotną. Analogicznie Bóg przygotowywał naród wybrany, by dać mu swojego Syna, który go zbawi: za pomocą Prawa i proroków przygotowywał grunt, na którym słowa i dzieła Jezusa wydadzą owoce; wyprowadzał go z rozmaitych nieszczęść, budząc szacunek i bojaźń nawet u ościennych narodów pogańskich; i tylko Mesjaszowi dał moc utorowania drogi powrotnej do rajskiego ogrodu. Nawet więcej – On sam stał się drogą; bo nikt nie przychodzi do Ojca inaczej, jak tylko przez Niego (por. J 14,6). Prawdę tę przeżywamy podczas każdej Eucharystii, gdy kapłan przywołuje słowa Chrystusa z Ostatniej Wieczerzy: „To jest bowiem kielich Krwi mojej nowego i wiecznego przymierza, która za was i za wielu będzie wylana na odpuszczenie grzechów”. Innego Zbawiciela i kolejnego przymierza już nie będzie, bo jak koroną stworzenia i ewolucji jest człowiek, tak koroną zbawienia i przymierza jest Syn Człowieczy.

Dlaczego więc, pomimo upływu dwu tysięcy lat, wydaje się, że nic się nie zmieniło: niesprawiedliwość, przemoc, wojny nadal trawią świat? Bo Chrystus „stał się sprawcą zbawienia wiecznego dla wszystkich, którzy Go słuchają” (Hbr 5,9). Czy słuchają Go rzeczywiście wszyscy? Wielu nie chce o Nim nawet słyszeć, a co dopiero słuchać, brać do serca Jego słowa i według nich żyć. Są na szczęście ewangeliczni „Grecy”, którzy pragną Go ujrzeć, poznać, przyjąć za swojego Boga i Pana; to oni wydają owoce dobra, prawdy i piękna. Dzięki właściwemu korzystaniu z odwiecznego daru wolności dostępują zbawienia ci, którzy chcą.

W miłości bowiem nie ma nic na siłę. Wybór Chrystusa oznacza zgodę na postawę służby, a ta nie jest kusząca, modna ani popularna. Z pewnością nie przynosi też szybkiego zysku, ale gwarantuje udział w niekończącej się nagrodzie: „Kto zaś chciałby Mi służyć, niech idzie za Mną, a gdzie Ja jestem, tam będzie i mój sługa. A jeśli ktoś Mi służy, uczci go mój Ojciec” (J 12,26).

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Kapłan diecezji włocławskiej, sekretarz bp. Wiesława Meringa


- Reklama -

SALON DZIENNIKARSKI


- Reklama -


Najwyżej oceniane artykuły