20 lutego
wtorek
Leona, Ludomira, Zenobiusza
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Ojciec odrzuconych

Ocena: 0
801

„Początek roku 1768 zastał ks. Baudouina, 79-letniego starca, u kresu całkowitego wyczerpania (…) Z apostoła miłosierdzia i jałmużnika Warszawy stał się (…) apostołem modlitwy i przykładnego cierpienia”.

fot. Muzeum Warszawy

Tak w roku 1938 pisał ks. Franciszek Śmidoda o „ojcu podrzutków”, jak nazywano ks. Gabriela Baudouina (Boduena). Kiedy po mieście rozeszła się wieść, że w Szpitalu Generalnym dogorywa jego założyciel, przyjeżdżały do niego tłumy i, klęcząc przy jego łóżku, prosiły o błogosławieństwo. W środę rano, 10 lutego 1768 r., zmarł „bez boleści i prawie bez konania”. W tych dniach mija więc 250 lat od jego śmierci.

Opatrzność prowadziła go konsekwentnie drogą pomocy chorującym i odrzuconym, choć nie mógł przewidzieć, że kiedyś Kościół ustanowi Światowy Dzień Chorego, i to 11 lutego. Miał 21 lat, kiedy w 1710 r. wstąpił do Zgromadzenia Księży Misjonarzy św. Wincentego à Paulo. Siedem lat później został wysłany do Polski, do kościoła Świętego Krzyża w Warszawie. – Był profesorem teologii i filozofii w seminarium – mówi ks. Piotr Rutkowski ze zgromadzenia obecnego „od zawsze” w warszawskim kościele przy Krakowskim Przedmieściu. – Gdy przechadzał się po stolicy, wstrząsnął nim widok psa trzymającego w pysku szczątki dziecka. W tamtych czasach nieślubne dzieci traktowane były jak istoty drugiej kategorii. Wzorem założyciela swojego zgromadzenia ks. Baudouin zaczął więc organizować pomoc dla porzuconych dzieci. Umieszczał je u dobrych kobiet w mieście, opłacając opiekę nad nimi z osobiście zebranej jałmużny.

 

Czytaj dalej w e-wydaniu lub wydaniu papierowym
Idziemy nr 6 (644), 11 lutego 2018 r.
Artykuł w całości ukaże się na stronie po 21 lutego 2018 r.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Absolwentka polonistyki i dziennikarstwa na Uniwersytecie Warszawskim, mężatka, matka dwóch córek. W "Idziemy" opublikowała kilkaset reportaży i wywiadów.



SALON DZIENNIKARSKI



Najwyżej oceniane artykuły