27 listopada
piątek
Waleriana, Wirgiliusza, Maksyma
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Pokusy Wielkiego Postu

Ocena: 0
1242

Ktoś może przyznać: ależ to naiwny pogląd. Jezusowi chodzi jednakowoż o taką właśnie naiwność, pozbawioną mądrości tego świata. Szczęście przychodzi przecież w momencie, kiedy odczuwamy, że dzięki naszym decyzjom świat wokół nas staje się bardziej moralnie przejrzysty, radośniejszy, znaczniej wyczulony na słabości istnienia. Dedykujmy tę intuicję nie tylko samym sobie, ale wszystkim ludziom, zwłaszcza tym, którzy sprawują władzę bądź do jej osiągnięcia dążą. Niech dogłębnie przemyślą, że władza to nie widoczne pierwszeństwo na ławach sejmowych czy krzesłach episkopatu, ale to zgoda na trud służby, poświęcenia się, rezygnacji z osobistych satysfakcji, jeżeli nie służą dobru wspólnemu.

 

Nie być gorszycielem

Powinniśmy cały swój życiowy wysiłek skupiać na jednym: żebyśmy nigdy nie stawali się powodem grzechu, żebyśmy ludzi w żadnej mierze nie krzywdzili. Lepiej jest – jak to już nakazywał Sokrates – przyjmować cierpienie, niż cierpienie zadawać komuś drugiemu. Doprawdy, byłoby wielkim szczęściem, gdyby udało się nam przejść przez życie w sposób łagodny, delikatny, choć w pewnych sytuacjach stanowczy. Jeżeli zaś stanie się inaczej, narazimy się na to, że nazwą nas gorszycielami. Gorszyciel to ktoś, kto osobistym sposobem życia wszczepia w serca innych zwątpienie w sens religijnie przeżywanego świata, kto kusi ku egzystencji nastawionej na „życie bez Boga”. W oczach Jezusa jest to niebywale groźna sytuacja.

Dlatego stosuje niespodziane porównanie: „Kto by się stał powodem grzechu dla jednego z tych małych, którzy wierzą, temu byłoby lepiej uwiązać kamień młyński u szyi i wrzucić go w morze”. Nawiązuje ono do zwyczaju panującego w starożytnym Rzymie, kiedy to skazanych na śmierć topiono w wodzie, zaszywszy uprzednio w worku. Taka metaforyka w ustach Jezusa może dziwić. Jezusowi nie chodziło o realne stosowanie tego rodzaju straszliwego wyroku; raczej sugerował dramat i grozę ludzkiego działania, którego skutkiem mogło być religijne zgorszenie.

Jeżeli nie będę czuwał nad przekazem wiary,
Jezus będzie mógł powiedzieć: „lepiej byłoby,
gdyby ci uwiązano kamień młyński u szyi”

Gorszycielem, niestety, łatwo zostać. Nie mam na uwadze historycznych (ale czy tylko?) przejawów gorszycielstwa, z jakimi mieliśmy do czynienia w czasach hitleryzmu czy sowietyzacji, lecz wskazuję na teraźniejszość. Jeżeli ja sam nie będę się starał prowadzić życia przynależnego stanowi kapłańskiemu, jeżeli wpadnę w sidła próżnej chwały, zapomnę o pokorze i służbie ludziom, staję się najzwyczajniej gorszycielem. Jeżeli nie będę panował nad swoimi emocjami, przesiąknę nieewangelicznym stylem postępowania, wówczas stracę najgłębszą więź z Chrystusem, sprzeniewierzę się własnemu powołaniu. Jeżeli nie będę czuwał nad jasnym przekazem tradycji doktrynalnych, nie będę propagował stałych treści wiary, wówczas Jezus (głosem mojego biskupa) będzie miał prawo powiedzieć: „lepiej byłoby, gdyby ci uwiązano kamień młyński u szyi i wrzucono w morze”. Gdybym uczył studentów akceptacji jedynie pragmatycznego punktu widzenia, zachęcał, żeby traktowali studia po macoszemu, nie podejmowali trudu poszukiwania prawdy – byłbym gorszycielem i właściwie powinienem był natychmiast zrezygnować z zawodu nauczyciela akademickiego.

Tak się nie dzieje, ale niebezpieczeństwo zawsze czyha u bram umysłu i serca. Przeto się brońmy, nie poddawajmy perswazjom współczesnych bożków oraz idoli. Każdy z nas wie, co sprawia mu największy kłopot. Zna siebie na tyle, by ostatecznie oddać się w miłujące ramiona Jezusa.

 

Być jak dziecko

Żydzi uznawali płodność za znak szczególnego błogosławieństwa Pana, więc konsekwentnie i potomstwo zyskiwało godne miejsce w strukturze ich społeczeństwa. Wiele starotestamentalnych tekstów ukazuje dzieci obdarzone niecodziennymi przywilejami przez samego Boga. Wybiera On niektóre z nich, aby byli pierwszymi, którzy zostaną przekazicielami dzieła zbawienia. Mały Samuel słucha słów Pana i je wiernie podaje innym; Dawid zostaje wybrany przed starszymi braćmi; Tobiasz, choć bardzo młody, nie odstąpił z drogi Pana; Daniel, ratując Zuzannę, okazał się najmądrzejszy. I fakt najważniejszy: Syn Boży zjawia się na Ziemi jako Dziecko, wtapia się w ziemskie tło życia. Kiedy więc dorośnie, nie będzie odtrącał dzieci, gdyż symbolizują one prawdziwych Jego uczniów i wyznawców. W ten sposób uświadamiamy sobie, że droga ku Bogu wiedzie poprzez „dziecięcą wrażliwość” – prostotę, autentyczność, prawdomówność, wsłuchiwanie się w głos Jezusa, czyny pozbawione jakiejkolwiek rachunkowości, a wiążące się z pokorą i zaangażowaniem.

To egzystencja zgodna z Jezusowym świadectwem zapisanym w czterech Ewangeliach. Zostaliśmy stworzeni na Boży obraz i podobieństwo, obdarzeni nieśmiertelną duszą i kruchym ciałem, które w tajemnicy zmartwychwstania osiągnie stan „ciała chwalebnego”. Tańczmy przeto ze szczęścia, gdyż Jezus pokonał śmierć. Pijmy wino, które zapewnia radość, o ile używamy go z umiarem. Czyż sam fakt, że możemy każdego ranka dostrzegać rodzący się blask dnia, chmury na niebie, że zjawiają się przede mną inni ludzie, których potrafimy kochać, których historia życia bywa wsparciem i duchową mocą – nie powinno napawać dziękczynnym drżeniem serca? Niektórzy skrytykują tego rodzaju przekonanie, ale przecież jesteśmy dziećmi Boga, stać nas na szaleństwo wiary.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

DUCHOWY NIEZBĘDNIK - 26 listopada

Czwartek, XXXIV Tydzień zwykły
+ Dzień Powszedni
Nabierzcie ducha i podnieście głowy,
ponieważ zbliża się wasze odkupienie.

+ Czytania liturgiczne (rok A, II): Ap 18,1-2.21-23;19,1-3.9a; Ps 100,2-5; Łk 21,20-28
+ Komentarz do czytań (Bractwo Słowa Bożego)



Najczęściej czytane artykuły

E-WYDANIE


Zachęcamy do prenumeraty e-wydań tygodnika Idziemy



Najwyżej oceniane artykuły

Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.
- Materiał partnera serwisu -



Newsletter