18 kwietnia
czwartek
Boguslawy, Apoloniusza
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Pomówmy o ciszy

Ocena: 4.81111
2019

– Ucieczka od ciszy bywa wyrazem zagłuszania Boga – mówi o. Józef Augustyn SJ.

fot. Radek Molenda/Idziemy

Z o. Józefem Augustynem SJ rozmawia Radek Molenda

 

Jak mówi Tradycja, archanioł Gabriel przyszedł do Maryi w chwili, gdy trwała Ona w ciszy, na modlitwie.

Cisza to naturalne środowisko życia dla ludzi, dla zwierząt. Przyroda kojarzy nam się z ciszą. Cisza w przyrodzie przerywana jest jedynie odgłosami życia: śpiewem ptaków, rechotem żab… W ten sposób zwierzęta wzajemnie się komunikują. Człowiek potrzebuje ciszy jak powietrza, wody, chleba, snu, by móc komunikować się ze sobą samym, z bliźnimi, z Bogiem, ze światem przyrody. Cisza nie jest dla niej samej. Cisza służy życiu.

Także aby usłyszeć to, czego nie da się usłyszeć w zgiełku?

W zgiełku nie da się rozmawiać z bliźnimi, reflektować nad sobą, modlić się; po prostu nie da się żyć. Kiedy zgiełk przekracza określony poziom, wpływa destrukcyjnie na cały ludzki organizm.

W takiej hałaśliwej cywilizacji żyjemy, ale bądźmy szczerzy: nie tylko cywilizacja pozbawia nas ciszy. My sami od niej uciekamy, szukając miejsc pełnych hałasu. Włączamy telewizor. Przekręcamy kluczyk w samochodzie i automatycznie włącza się radio. I tak niemal całą dobę. Za taki styl życia płacimy wysoką cenę: ciągłym stresem, drażliwością, napięciem, niezdolnością do słuchania siebie, bliźnich, odrętwieniem duchowym. Nasze zmęczenie psychiczne ma nierzadko swoje źródło między innymi w braku elementarnej ciszy.

Co wtedy robić?

Trzeba nam szukać ciszy, uczyć się nią żyć.

W jednej z książek pisze Ojciec: „Chwile samotności i ciszy pozwalają nawiązać głębszy kontakt ze swym prawdziwym »ja«, zdobyć większą jasność wewnętrzną odnośnie do celu i sensu życia”. To jest ten cel do osiągnięcia przez ciszę?

Psalmista modli się: „O Tobie mówi serce moje: »Szukaj Jego oblicza!«” (Ps 27,8). Słowa te pokazują, do czego potrzebna jest nam cisza: by usłyszeć swoje serce. Serce człowieka – choć zranione grzechem pierworodnym – jest dobre. Ono szuka Boga, Jego miłości, Jego pokoju.

Nie chodzi jedynie o serca „ludzi pobożnych”, ale także o serca ludzi oddalonych od Boga. Moglibyśmy nawet powiedzieć, że w sercach ludzi zagubionych Bóg przemawia głośniej, wytrwalej. Ucieczka od ciszy, zagłuszanie ciszy bywa wyrazem zagłuszania Boga przemawiającego w ludzkim sercu, w sumieniu.

Jak – trwając w ciszy – nie uciekać od niej, nie zagłuszać swojego serca?

Z zaufaniem przyjmować wszystkie nasze odczucia, inspiracje, jakie nam się nasuwają, gdy wchodzimy w ciszę. Nie wstrzymywać wartko płynącego strumienia wspomnień, myśli, doznań. Dajmy się ponieść... Niech to wszystko, co nosimy w naszej pamięci, ujawnia się; niech przepływa przez nasze serca, umysły.

Konieczna jest nam jednak wtedy świadomość wiary, że wszystko to dokonuje się przed Bogiem, w Jego obecności. Łatwiej nam o taką właśnie świadomość wiary, gdy nasze wchodzenie w ciszę odbywa się przed Najświętszym Sakramentem. Cisza w życiu duchowym jest bliska adoracji Najświętszego Sakramentu. Prowadzi do niej. Szukanie ciszy, trwanie w niej to doskonała praktyka ascetyczna przygotowująca nas do spotkania z Bogiem.

Często, gdy wchodzimy w ciszę, pierwszym, co przychodzi do głowy, są trudne, bolesne doświadczenia, krzywdy, urazy, grzechy. Jak na to reagować?

Tym bardziej winniśmy powierzać Bogu to, czego doznajemy: całą naszą przeszłość, teraźniejszość, przyszłość. Celem trwania w ciszy nie jest głęboka autoanaliza, detaliczne rozbieranie na kawałki naszej duszy. W ciszy dajemy się prowadzić Duchowi Świętemu. „Jeśli nie umiemy się modlić, sam Duch modli się w nas”, za nas (por. Rz 8,26).

O naszych przeżyciach, wspomnieniach, które narzucają się nam w ciszy, dobrze jest porozmawiać z kierownikiem duchowym, ze spowiednikiem. Cisza odsłania przed nami to, co bywa schowane w głębinach naszej nieświadomości. Kiedy ujawniają się jakieś bolesne doświadczenia z naszej przeszłości, powierzajmy je Panu Bogu. Tak oczyszcza się nasza pamięć.

Jak uczyć się postawy milczenia, modlitewnej ciszy?

Nie róbmy sobie złudzeń. Tego nie można nauczyć się w cztery tygodnie Adwentu. Sztuka trwania w ciszy wymaga dłuższego zaangażowania, pracy wewnętrznej, wierności, miłości do Jezusa.

Ludzi zakochanych cisza nie męczy. Oni szukają ciszy. Miłość do Jezusa sprawia, że i nas cisza nie będzie męczyć. Przeciwnie – będzie nam sprawiać radość, przynosić pokój.

Adwent to doskonały czas, by szukać modlitewnej ciszy. Można ją kontynuować w okresie Wielkiego Postu. Tak uczymy się trwania w ciszy i skupieniu przed Panem.

Cisza, w której przywołujemy obecności Stwórcy, to modlitwa wszystkich prawdziwych religii, od najbardziej pierwotnych aż po religie monoteistyczne.

Od czego tę naukę zacząć?

Od wzbudzenia w sobie pragnienia ciszy, by „moje serce opowiedziało mi o moim Bogu”. „Jak łania pragnie wody ze strumienia, tak dusza moja pragnie Boga, Boga żywego” (Ps 42, 2) – właśnie w takim doświadczeniu duchowym rozpoczyna się religijna cisza.

Milczenie, skupienie, adoracyjna cisza przed Najświętszym Sakramentem nie jest oddalaniem się od osób, które kochamy, przeciwnie, jest głębszym zbliżeniem się do nich „przez Chrystusa, z Chrystusem, w Chrystusie”.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Katolik, mąż, absolwent polonistyki UW, dziennikarz. W „Idziemy” od pierwszego numeru tygodnika. Od lutego 2017 r. członek Rady Programowej Polskiego Radia S.A.
Od kwietnia 2019 r. redaktor naczelny portalu idziemy.pl

 

Najwyżej oceniane artykuły

Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.
- Materiał partnera serwisu -