20 listopada
poniedziałek
Anatola, Sedzimira, Rafala
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Przykład i tajemnica

Ocena: 4.27143
1223

Święci są bliżej, niż myślimy. Jak się z nimi zaprzyjaźnić?

Procesja świętych podczas obchodów tysiąclecia chrztu Polski w Poznaniu, fot. ks. Henryk Zieliński/Idziemy

– Nie mogę się doczekać, kiedy wreszcie spotkam św. Ritę – mówi Beata Skałecka z Krakowa. – Wiem, że jest specjalistką od spraw beznadziejnych. Ale rzadko proszę ją o pomoc. Bardziej niż supersprawczość, fascynuje mnie jej życie – podkreśla. – Jestem ciekawa, jak ona swój los przyjmowała. Bo gdziekolwiek się odwróciła, na spotkanie jej pragnieniom wychodziło coś zupełnie innego, niż się spodziewała. I to były trudne rzeczy. Chce być przy Panu Bogu, a musi wyjść za jakiegoś mafiosa z Sycylii. Próbuje chronić swoich synów, żeby nie zostali mordercami, to Pan Bóg zabiera ich z ziemi. Jak głęboką musiała mieć tęsknotę za Bogiem, żeby to wszystko przeżyć w takiej świętości! Nie mogę się doczekać, żeby z nią o tym porozmawiać. Kiedy mnie w życiu spotykają trudne sytuacje, gdy już nie wiem, jak obronić swoją ufność w miłość Boga, to ona mi się przypomina. I pokazuje, że można – mówi Beata. – Święta Rita jest dla mnie z jednej strony przykładem, a z drugiej tajemnicą. Żałuję, że nie zostawiła po sobie żadnych dzienników czy listów. Ale świętość tak promieniuje, że można niewiele wiedzieć, a i tak być zachwyconym tym, co było między nią a Panem Bogiem.

 

Przyjaciel domu

– Przez wiele lat miałam problem ze świętymi – przyznaje Beata. – Wydawało mi się, że często traktuje się ich jak chłopców na posyłki: „Ty masz chody na górze, to weź mi to załatw”. Ale potem zaczęłam mieć doświadczenie ogromnej łaski modlitwy wstawienniczej. W trudnych chwilach prosiłam o nią bliskich, a jednocześnie sama modliłam się za innych. I uświadomiłam sobie, że święci to jest Kościół Chwały. Oni już swoją drogę przeszli, mają już inną perspektywę, wiedzą, jak może być pięknie, i nie chcą, żebyśmy to utracili przez swoją głupotę, lenistwo czy poranienia. Dlaczego nie prosić ich o wstawiennictwo, skoro proszę o nie swoją siostrę czy przyjaciółkę? Święci naprawdę ciężko pracują i nam pomagają.

Nie trzeba o tym przekonywać rodziny Seremaków z Łaskarzewa. Do św. Antoniego modlą się od zawsze. – Antoni za każdym razem jest na czas, nigdy nas nie zawiódł – podkreśla Małgorzata Seremak i przypomina powtarzaną w domu modlitwę: „Gdy pomocy szukasz wśród życia udręki, uprosisz ją zawsze z Antoniego ręki. Serce się ucisza w modlitwie, ufności, wszak św. Antoni od nieszczęścia chroni”. Poleciła ją już niejednej koleżance. – I tak Antoni jest już nie tylko w naszym domu, ale też w naszej wspólnocie modlitewnej, wśród sąsiadów. Wzywamy go zawsze, kiedy coś zginie. Gdy nasz najmłodszy syn Maks pojechał na wycieczkę w Bieszczady i zgubił saszetkę z pieniędzmi, do św. Antoniego modlił się cały autokar – wspomina Małgorzata. Zguba oczywiście się znalazła.
– Dzięki św. Antoniemu nie tylko znajdują się rzeczy, ale odnajdujemy się w naszym codziennym życiu. To przyjaciel domu, który żyje z nami i zajmuje się naszymi problemami. To on pomógł mi znaleźć pracę. Bo o ofercie dowiedziałam się 13 czerwca, czyli dokładnie we wspomnienie św. Antoniego – zaznacza Małgorzata, która od lipca dba o sekretariat tygodnika „Idziemy”.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Absolwentka dziennikarstwa, etnologii i teologii. Od 2012 roku związana z tygodnikiem „Idziemy”. Należy do Wspólnoty Sant’Egidio.



Najczęściej czytane artykuły

SALON DZIENNIKARSKI



Najwyżej oceniane artykuły